Dlaczego Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie pasowała do rządu Tuska?

Można jej stawiać zarzuty. Wybierała niezbyt czytelne dla zwykłego człowieka pola sporu, choćby forsując korekty systemu podatkowego. Ale była niemal jedyną liderką tej koalicji, której o coś chodziło.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz

Dorota Gawryluk jest w tygodniu przezroczystą prowadzącą Wydarzeń, głównego programu informacyjnego Polsatu. A w sobotę przemawia własnym głosem w porannej audycji tej telewizji. I często zgadzam się z jej opiniami.

Zaskoczyła mnie jednak swoim ostatnim, twardym werdyktem. Ogłosiła nagle, że fatalnym, najgorszym politykiem ostatnich lat jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która właśnie odeszła ze stanowiska minister funduszy i polityki regionalnej. – Udawała generała, ale nie miała armii. Zostało jej na koniec 2-3 posłów Polski 2050 – szydziła dziennikarka. 

Przypomnę: Pełczyńska-Nałęcz była przewodniczącą Polski 2050. Nie było jej łatwo nią kierować, bo nie zasiadała w parlamencie. Tym swoim awansem wywołała od razu rozłam w partii, połowa klubu stworzyła oddzielne ugrupowanie. Opowiadano o jej trudnym charakterze, ale w podtekście tego sporu pozostawał stosunek do rządu i Donalda Tuska. Bywała krytyczna wobec polityki premiera, czego część jej kolegów nie chciała. No i Tusk jej nie cierpiał. Często to okazywał na posiedzeniach rządu.

Teraz odeszła wzburzona zarówno głosowaniem ogromnej większość koalicji rządowej za skasowaniem dwukadencyjności samorządowców, jak i faktem, że tak zachowała się również większość jej partyjnych kolegów. Tak naprawdę powodem było coraz większe rozczarowanie polityczki całym bilansem koalicji. Zarazem czekała na funkcję wicepremiera i było jasne, że się nie doczeka.

Można jej stawiać zarzuty. Wybierała niezbyt czytelne dla zwykłego człowieka pola sporu, choćby forsując korekty systemu podatkowego. Ale była niemal jedyną liderką tej koalicji, której o coś chodziło. Która była zaniepokojona mizernym bilansem obecnej władzy. Domagała się odpolitycznienia spółek skarbu państwa. Kontestowała skierowanie polityka Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. I na finał doczekała się nie tylko kapturowego wykluczenia z partii, której dopiero co była liderem, ale i szyderstw Gawryluk, która przedstawia ją jako polityczkę nieskuteczną. 

Prawda, okazało się, że gdy farmy protuskowych trolli rozpętały przeciw niej brudną kampanię, jej partia nie będzie jej bronić. Ale czy to nie jest bardziej opowieść nie o Pełczyńskiej-Nałęcz, a o jej ugrupowaniu? Wymyślił je Szymon Hołownia i to on zbudował Polskę 2050 z przypadkowych ludzi wokół przypadkowych pomysłów programowych. To jemu nie chciało się w tej koalicji bardziej rozpychać. 

Dziś eliminuje swoją koleżankę, ale w imię czego? W imię startu z list KO? Czy indywidualnej posady dla samego Hołowni? Polska 2050 to cień samej siebie. Skądinąd Tusk ma byłemu marszałkowi za złe odmowę udziału w blokowaniu prezydentury Karola Nawrockiego. Ale być może, w imię spokoju w koalicji, wysyła uspokajające sygnały.

Skądinąd ciekawe, że spekuluje się na temat współpracy a może akcesu Pełczyńskiej-Nałęcz do Rozwoju Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Nie bardzo tam pasuje, jest typową liberałką z socjaldemokratycznymi odruchami, z prawicą dzieli ją wiele poglądów i odruchów. Ale Paulina Matysiak pasuje tam równie kiepsko, a jednak wystąpiła na ostatniej konwencji Rozwoju. Może więc... 

Prawda jest jednak i taka, że Morawiecki też zaczął mieć pod górkę, gdy zerwał z PiS. Myślał, że pozyska Polaków programem ekonomicznego i społecznego rozwoju, ale oni bardziej niż do merytorycznych dysput lgną do ideowych bitek, do polaryzacyjnych emocji. Ja życzę ekspremierowi, aby jego argumenty zostały docenione. Może to jego rywale z prawicy załatwiają mu gorsze wyniki w sondażach, żeby zniechęcić wyborców. Ale możliwe, że i w tym przypadku finał będzie smutny.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Perturbacje w rządzie