Święto Wojska Polskiego bez politycznej jedności

Od roku 2024 warszawskie defilady z okazji Święta Wojska Polskiego to spotkania dwóch różnych ośrodków władzy. Gospodarzami są prawicowy prezydent i minister obrony z centrolewicowej koalicji.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Koalicji, która chętnie przedstawia siebie jako inicjatorkę największych zbrojeń w polskiej historii. W zasadzie prawdziwie, choć to kontynuacja tego, co robili poprzednicy.

W tym roku doszło do szczególnej konfrontacji. Rząd ogłosił, że hasło defilady brzmi „Polska SAFE”. To nawiązanie do nazwy programu gigantycznego dozbrajania polskiej armii przy pomocy pożyczek od Unii Europejskiej. Prezydent Karol Nawrocki był mu przeciwny. Pożyczki zaczęto pobierać pomimo jego weta.

W tej sytuacji głowa państwa nie czekała na głos strony rządowej. W swoim przemówieniu Nawrocki wzywał do jedności w obliczu zagrożeń. Ale oznajmił też: „Polskie siły zbrojne nie potrzebują obcojęzycznych przymiotników do tego, aby się określać, aby się oceniać”. I dalej: „Wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie. Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych, nawet tych ważnych”.

W odpowiedzi przemawiający zaraz po nim wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL rozszyfrował słowo SAFE. Ma ono oznaczać cztery filary bezpieczeństwa: Sojusze, Armię, Fabryki i Europę. Przy okazji szef MON obiecał stworzenie aż 500-tysięcznej armii. Polemizował z Nawrockim, a zarazem równie kurtuazyjnie jak prezydent opowiadał się za jednością.

Zaraz potem posypały się rytualne oskarżenia z obu stron, że ta druga „upolitycznia”. Czy ten spór na hasła jest czytelny dla zwykłego Polaka? Prezydent wskazuje na to, że SAFE uzależnia nas od UE na dziesiątki lat. Zarazem obecnej koalicji udało się chyba przekonać Polaków, że potrzebny jest tak potężny strumień pieniędzy, że inaczej nie będziemy w stanie się obronić. Przyszłość pokaże, czyje racje okażą się mocniejsze.

Jest jednak jeszcze wątek Donalda Tuska. Premier tradycyjnie unika wspólnego pojawiania się z prezydentem, co często oznacza jego nieobecność na różnych patriotycznych obchodach. Tym razem wybrał przyjmowanie parady okrętów wojennych w Gdyni. To jego terytorium, tu jest symbolicznie pierwszy. W Warszawie byłby drugi.

W swoim przemówieniu Tusk też wymienił cztery filary bezpieczeństwa Polski, jednak inne niż Kosiniak: bezpieczne i szczelne granice, realne sojusze i mądrą politykę zagraniczną, wielkie inwestycje w naszą armię i gospodarkę, która się rozwija. Hasła jak hasła, tyleż ogólnikowe co słuszne, ale przecież nie do szybkiego zweryfikowania.

Tyle że Tusk na tym nie poprzestał: „Te cztery filary nie będą skuteczne, jeśli ci, którzy źle życzą Polsce, znajdą sojuszników wewnątrz”. I dalej: „Nie możemy pozwolić, żeby zdrada, głupota i brudne interesy podzieliły Polskę”. 

„Wzywam wszystkich polityków, oni często najgłośniej krzyczą «Polska» i wznoszą ramiona do Pana Boga, powołują się na honor, ale tak jak w przeszłości, oni najczęściej doprowadzają do problemów i porażek” – to jego słowa.

A więc nie zwykła polemika, nawet nie podkreślanie własnych zasług. Tusk po raz kolejny tropi zdradę. Ma się jej dopuszczać prawica, łącznie z prezydentem. Tak będzie wyglądała kampania parlamentarna w roku 2027. Tusk przecież nie ogłosi nowych 100 konkretów, skoro nie zrealizował większości starych. Będzie ścigał „zdrajców”, sugerował związki z Rosją, choć to prezydenta atakują urzędnicy Kremla. Proeuropejski, podobno racjonalny obóz centrolewicy kończy jako wyznawca najbardziej spiskowych teorii.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2026