Mladić: kto pierwszy rzucił kamieniem?

Czyta się kilka minut
Jacek Borkowicz, historyk, eseista, publicysta | Fot. Magdalena Bartkiewicz
Jacek Borkowicz, historyk, eseista, publicysta | Fot. Magdalena Bartkiewicz

Wieczna chwała, Generale!” – tym hasłem serbscy kibice uczcili pamięć o niedawno zmarłym Ratko Mladiciu, zmarłym w więzieniu ONZ (bo jest i takie) w Hadze, gdzie odsiadywał wyrok dożywocia za ludobójstwo, dokonane w 1995 roku na Bośniakach w Srebrenicy. Gest, dokonany na stadionie w Belgradzie podczas meczu z drużyną Czech, wywołał skandal i to nie tylko w świecie sportowym. Ale, bądźmy szczerzy, nikt się tu chyba specjalnie nie zdziwił. Serbscy kibice nie odróżniają się zapewne od mas kibiców z innych krajów świata pod względem subtelnych moralnych rozróżnień. Cenią tak zwane proste, męskie wartości, związane z siłą i zdecydowaniem, obca im jest natomiast pedagogika wstydu – intelektualny trend, wspierany przez oficjalne struktury Unii Europejskiej.

W tym momencie kończą się oceny oczywiste: Mladić słusznie dostał wyrok jako zbrodniarz, a kibice nie powinni go wychwalać, tym bardziej publicznie. Przejdźmy do tych nieoczywistych, bo po to są przecież felietony. Czy serbscy kibice są, w gremialnej skali, prostackimi brutalami i faszystami? Nie, choć w ich masie, jak wszędzie, na pewno znaleźliby się i tacy. To zbyt zróżnicowana społeczność, by etykietkować ją tak jednoznacznie. Czemu zatem wywiesili to hasło? Bo tacy są złośliwi? To jednak niezbyt poważne przypuszczenie. Czy wywieszone przez nich hasło było wyrazem protestu? Ciepło... To ich chyba połączyło. Ale przeciwko czemu protestowali?

Jest takie słowo: ściema. W odróżnieniu od innych, wziętych z języka ulicy, warto je propagować na forum oficjalnej polszczyzny. Bo ściema to nie jest zwykłe kłamstwo, któremu stosunkowo łatwo zaprzeczyć. To delikatne bełtanie w wiadrze z czystą wodą prawdy, by ją zamącić, „zaciemnić”. To hipokryzja. A na nią serbscy kibice, podobnie jak ich koledzy na całym świecie, są wyczuleni specjalnie.

W Srebrenicy Mladić kazał rozstrzelać ponad osiem tysięcy bośniackich jeńców – mężczyzn i chłopców, czternastoletnich, a czasem nawet i młodszych. To zbrodnia, której żaden ziemski sąd przebaczyć nie może. Ale pozwolił mu na to dowódca batalionu ONZ, który stacjonował tam, by chronić ludność cywilną. Srebrenica była przecież „strefą bezpieczeństwa”, jak orzekli europejscy politycy, którzy teraz potępiają gest na stadionie. To bezpieczeństwo obowiązany był utrzymać ów batalion wojska. A przynajmniej powinien się o to choć trochę postarać, bo przecież po to właśnie był wysłany. A co zrobił jego dowódca? Umył ręce jak Piłat? Ależ nie, Piłat przynajmniej próbował Jezusa wybronić. Tymczasem pułkownik Thom Karremans bez oporu dał się zwieść kłamliwym obietnicom Mladicia, który nawet niespecjalnie się starał ukrywać, co zamierza uczynić z bośniackimi jeńcami. Karremans wydał im Bośniaków, pozwalając serbskim bojówkom zrobić z nimi, co chcą. Za świstek obietnicy, dla świętego spokoju – jak klasyczny hipokryta.

Karremans jest Holendrem, dowodził holenderskim batalionem ONZ. Tej samej ONZ, która w holenderskiej Hadze skazała i uwięziła bezpośredniego sprawcę zbrodni. Dowódca batalionu nigdy karnej odpowiedzialności nie poniósł. Żyje nadal, otoczony niesławą. Ale żyje na wolności. W składzie sędziów orzekających dożywotni wyrok dla Mladicia był też Holender. W tym momencie ciśnie się na myśl przypowieść o nierządnicy, z pytaniem: kto pierwszy rzuci kamieniem?

Gest serbskich kibiców był, łagodnie mówiąc, niezręczny. Zgoda, niezręczny skandalicznie. Ale był w nim także, nieporadnie wyrażony, protest przeciw faryzeizmowi europejskich elit.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Kto pierwszy rzucił kamieniem?