Dziwny skok w sieci

Czyta się kilka minut
Jacek Borkowicz, historyk, eseista, publicysta | fot. Magdalena Bartkiewicz
Jacek Borkowicz, historyk, eseista, publicysta | fot. Magdalena Bartkiewicz

Think tanki „Press Club Polska” oraz „Res Futura” zaprezentowały 11 sierpnia raport oparty na monitoringu tematu Ukraińców w polskich mediach społecznościowych. Monitoring obejmował okres od 30 czerwca do 2 sierpnia, w którym w naszych social mediach ukazało się prawie półtora miliona wpisów na wymieniony temat, które wygenerowały prawie 20 milionów komentarzy. Było co oceniać. Prawie co drugi z tej masy wpisów (dokładnie: 45 proc.) został przez autorów raportu określony jako „wrogi”. Podobny raport, opublikowany zaledwie miesiąc wcześniej, odsetek takich wpisów oceniał na jedną piątą.

Dane z lipca o tyle nie budzą zdziwienia, o ile od dłuższego już czasu każdy z nas, zaglądając do internetu, lub nawet wychodząc na ulicę, mógł skonstatować wzrost antyukraińskich nastrojów w naszym kraju. Dziwny jest natomiast ten skok w sieci. Awantura o nadanie imienia „Bohaterów UPA” ukraińskiej jednostce wojskowej wybuchła przecież pod koniec maja, zaś początek czerwca był jej najgorętszym etapem. Antyukraiński hejt rozwinął się dopiero w miesiącu następnym. Michał Fedorowicz z „Res Futura”, który raport zaprezentował, apeluje, by rząd uważniej przyjrzał się twórcom rozmaitych kont, gdyż część z nich z pewnością inspirowana jest przez Rosję. Jeśli ekipa Donalda Tuska nie uczyni tego teraz, „niezależne social media” jeszcze bardziej uaktywnią się przed przyszłorocznymi wyborami. I stracą na tym wszyscy, zarówno partie rządzące, jak i opozycja. A przede wszystkim straci polskie państwo.

Felietonista może się pod tym wnioskiem tylko podpisać. I ostrzegać dalej, kogo popadnie. Media społecznościowe, w których zaledwie dwadzieścia lat temu pokładaliśmy tyle nadziei, okazały się w sumie poronionym potworkiem. To w pewnym sensie powtórzenie iluzji sprzed dwóch wieków, kiedy to iluminarze oświaty zakładali, że powszechna znajomość pisania i czytania uczyni ludzi lepszymi. Otóż nie uczyniła. Zaś danie każdemu do rąk możności natychmiastowego publikowania tego, co się myśli, tylko sprawę pogorszyło. Internetowa sieć, przy pozorach otwartości, pozbawia nas przecież tego, co w rozmowie najważniejsze: osobistego kontaktu. Każde słowo, które umieścimy jako uczestnicy publicznej dyskusji na „fejsie”, każda literka, zamiast zbliżać nas do porozumienia, przeważnie nas od niego oddala. I to nawet wtedy, gdy autentycznie chcemy się dogadać. Zauważyli już Państwo ten fenomen? Tak działa goła, bezduszna litera, którą za naszymi plecami administruje ktoś nieznany.

I ten właśnie mechanizm przyniósł ów zaskakujący wynik. Przecież nie wszyscy z autorów prawie dziesięciu milionów wpisów są antyukraińskimi szowinistami lub – przepraszam za słowo – kretynami, bezmyślnie płynącymi z nurtem dominującej narracji. Kim są setki tysięcy anonimowych „Piotrów”, „Łukaszów” czy „Monik”, którzy w krótkich, jednozdaniowych wpisach strzykają szowinistycznym jadem? To ludzie czy boty? Można się tylko domyślać. Ale ktoś musi to sprawdzić – i powstrzymać.

Na koniec kropla nadziei. Raport odnotował też wyraźny, bo kilkukrotny wzrost i uaktywnienie kont, które bronią mieszkających w Polsce Ukraińców, przeciwstawiając się hejtowi. To jednak grupa mniejszościowa, zbyt mała by skutecznie odeprzeć tę falę internetowej nienawiści. A ta, jak biblijny lew ryczący, krąży wokół nas, szukając, kogo by pożreć.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2026