Hulajnogi zmorą pieszych

Rosnąca liczba wypadków, lekceważenie przepisów przez ich użytkowników oraz strach, jaki hulajnogi budzą wśród pieszych powodują, że coraz więcej miast ogranicza ich prędkość, wyznacza strefy zakazu i zmusza do zmian operatorów. Także rząd zamierza wprowadzić ostrzejsze kary.
Czyta się kilka minut
Gdy brak ścieżki rowerowej, można jechać hulajnogą po chodniku, ale należy poruszać się z prędkością pieszego (ok. 5 km/h), ustępować mu pierwszeństwa i zachować szczególną ostrożność | Fot. Jacek Domiński/REPORTER/East News
Gdy brak ścieżki rowerowej, można jechać hulajnogą po chodniku, ale należy poruszać się z prędkością pieszego (ok. 5 km/h), ustępować mu pierwszeństwa i zachować szczególną ostrożność | Fot. Jacek Domiński/REPORTER/East News

Elektryczne hulajnogi są już stałym elementem polskich chodników i ulic. Jednak ich funkcjonowanie wzbudza coraz większe obawy szczególnie seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz rodziców małych dzieci. Strach przed potrąceniem miesza się z oburzeniem na brawurę młodych użytkowników i złością na porzucane byle gdzie hulajnogi. Nie są to wyłącznie subiektywne odczucia. Policyjne statystyki pokazują wyraźny wzrost liczby wypadków, włodarze miast próbują znaleźć sposób na ograniczenie najbardziej ryzykownych zachowań, a rząd szykuje kolejne zmiany w prawie, aby poprawić bezpieczeństwo i porządek w przestrzeni publicznej.

Wypadków więcej i więcej

Według policyjnych statystyk w 2025 roku użytkownicy hulajnóg elektrycznych uczestniczyli w 1158 wypadkach, w których zginęło 11 osób, a 1055 zostało rannych. W stosunku do wcześniejszego roku oznacza to o 54 proc. więcej wypadków, o 120 proc. więcej zabitych i o 60 proc. więcej rannych. Jeszcze bardziej niepokojące są dane za okres od stycznia do lipca tego roku: wypadków było 828 (wobec 702 rok wcześniej), zabitych 11 (wobec 5), a rannych 745 (wobec 638).

Sierpień przyniósł kolejne tragiczne zdarzenia. W miejscowości Sypień w województwie łódzkim jadący hulajnogą elektryczną 11-latek wjechał pod kombajn rolniczy i mimo natychmiastowej reanimacji zmarł. 12 sierpnia w Toruniu 7-letnia dziewczyna jadąca na zwykłej hulajnodze została potrącona przez 14-latka poruszającego się hulajnogą elektryczną. Siła zderzenia była tak duża, że 7-latka przewróciła się i uderzyła głową o beton. Z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala, a jej życie było zagrożone. Po potrąceniu dziewczynki nastolatek próbował oddalić się z miejsca zdarzenia, ale został powstrzymany przez świadków.

Takie i podobne zdarzenia w całym kraju policja odnotowuje prawie każdego dnia, mimo już istniejących konkretnych ograniczeń prawnych, w tym głównie prędkości, z jaką na drodze dla rowerów mogą poruszać się hulajnogi. Obecnie jest to 20 km/h. Natomiast gdy brak ścieżki rowerowej, można jechać hulajnogą po chodniku, ale w takim przypadku należy poruszać się z prędkością pieszego (ok. 5 km/h), ustępować mu pierwszeństwa i zachować szczególną ostrożność. Policja zwraca uwagę, że rosnąca liczba wypadków z jednej strony jest efektem wzrastającej popularności tego środka transportu, a z drugiej niewystarczającego przestrzegania przepisów oraz niedostosowywania prędkości do warunków ruchu.

Na straży GPS

Nawet kilkanaście kilometrów na godzinę wystarczy, by w zatłoczonym centrum miasta rozpędzona hulajnoga elektryczna potrąciła dziecko, seniora czy osobę niewidomą. Szczególnie niebezpieczne są miejsca, gdzie piesi i użytkownicy hulajnóg poruszają się obok siebie: okolice szkół, przystanków komunikacji miejskiej, parków czy historycznych centrów miast. Jednak sama prędkość nie tłumaczy wszystkich problemów. Do niebezpiecznych sytuacji prowadzi też nieustępowanie pierwszeństwa pieszym, brawurowa jazda po chodnikach, korzystanie z telefonu podczas jazdy czy przewożenie pasażerów. Takie sytuacje sprawiają, że w wielu polskich miastach hulajnogi z wygodnego środka transportu coraz częściej stają się przedmiotem sporów o bezpieczeństwo i porządek w przestrzeni publicznej, a urbaniści i inżynierowie ruchu przekonują, że w wielu miejscach nawet dopuszczalna prędkość 20 km/h wydaje się zbyt wysoka.

Samorządy nie zamierzają jednak wypowiadać wojny mikromobilności. Zamiast tego sięgają po rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nie do pomyślenia, gdyż tradycyjne kontrole nie wystarczają. Dlatego miasta wykorzystują tzw. geofencing, czyli technologię opartą na lokalizacji GPS, dzięki której hulajnoga automatycznie dostosowuje swoje zachowanie do miejsca, w którym się znajduje. Takie rozwiązanie działa już m.in. w Toruniu, podobne funkcjonują w Gdańsku, Warszawie, Poznaniu i Sopocie. Operator zobowiązany jest do systemowego ograniczenia maksymalnej prędkości hulajnóg do 12 km/h w wyznaczonych strefach (np. w centrach miast). Ta sama technologia pozwala także całkiem precyzyjnie wyznaczać obszary, w których nie można zakończyć wypożyczenia hulajnogi i pozostawić jej w miejscu do tego nieprzeznaczonym oraz czasowo zmieniać zasady podczas koncertów, jarmarków czy innych imprez masowych. W praktyce oznacza to, że organizator wydarzenia nie musi obawiać się dziesiątek porzuconych hulajnóg blokujących dojścia do sceny czy wyjścia ewakuacyjne. Wszystko to odbywa się bez udziału użytkownika.

Chociaż miasta coraz skuteczniej regulują działalność operatorów systemów współdzielonych, dużo trudniej radzą sobie z prywatnymi hulajnogami. Ich właściciele często obchodzą przepisy ograniczające prędkość poprzez zdjęcie blokad fabrycznie stosowanych przez producentów. W takich sytuacjach interweniować mogą jedynie straż miejska i policja. I właśnie z tego powodu samorządy coraz głośniej apelują o zmiany w przepisach krajowych. Chcą większych możliwości egzekwowania prawa, łatwiejszej identyfikacji sprawców wykroczeń oraz nowych obowiązków dla operatorów hulajnóg współdzielonych. Postulują też zmiany w systemie szkolenia użytkowników, ponieważ obecna karta rowerowa nie uwzględnia specyfiki jazdy hulajnogami elektrycznymi.

Ograniczenia i grzywny

Odpowiedzią na te postulaty i rosnącą liczbę wypadków są rządowe zapowiedzi zmian prawnych. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad regulacjami technicznymi, natomiast Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmodyfikować przepisy dotyczące odpowiedzialności za wykroczenia. Oba kierunki mają ograniczyć problemy związane z bezpieczeństwem.

Najważniejsza propozycja Ministerstwa Infrastruktury dotyczy nowych urządzeń. Projekt zakłada, że konstrukcja hulajnogi elektrycznej będzie musiała uniemożliwiać zwiększenie prędkości maksymalnej powyżej 20 km/h. Nowy wymóg ma dotyczyć pojazdów wyprodukowanych od 1 kwietnia 2027 roku. Ministerstwo przygotowuje również zmiany dotyczące parkowania hulajnóg wypożyczanych w ramach mikromobilności. Projekt zakłada zakończenie postoju wyłącznie w miejscach wyznaczonych przez zarządcę drogi. Za usunięcie nieprawidłowo pozostawionej hulajnogi przewidziano 200 zł, a koszt przechowywania ma wynosić 50 zł za każdy dzień. Te przepisy mają według projektu wejść w życie od nowego roku.

Osobny projekt przygotowuje ministerstwo sprawiedliwości, a dotyczy to zachowania użytkowników. Resort chce podnieść dolną granicę grzywny za jazdę hulajnogą elektryczną po chodniku z prędkością wyraźnie wyższą od tempa pieszych. Obecnie za takie zachowanie grozi grzywna lub nagana. Po zmianie grzywna nie mogłaby być niższa niż 100 zł. Taka sama minimalna kara ma dotyczyć nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu na chodniku oraz na przejściu.

Nawet najlepsze regulacje nie poprawią bezpieczeństwa, jeśli użytkownicy nie zmienią swoich zachowań. Dlatego równie ważne są działania edukacyjne, egzekwowanie przepisów oraz odpowiednia organizacja przestrzeni. Widać także, że w miastach zmienia się filozofia zarządzania mikromobilnością. Do niedawna priorytetem było zapewnienie mieszkańcom łatwego dostępu do nowych środków transportu. Dziś na pierwsze miejsce wysuwa się bezpieczeństwo pieszych. Dlatego samorządy inwestują w strefy ograniczonej prędkości, wykorzystują geofencing, wyznaczają obowiązkowe miejsca postoju czy rozbudowują infrastrukturę rowerową. To sygnał, że epoka prawie nieograniczonej swobody użytkowników hulajnóg powoli dobiega końca.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2026