Sprzęt psuje się tuż po zakończeniu gwarancji, a koszt jego naprawy jest bardzo drogi lub nawet niemożliwy. W rezultacie kupujemy nowy odkurzacz, mikser, pralkę... Taka jest już od wielu lat i zdążyliśmy się przyzwyczaić, a nawet to polubić. Tymczasem Unia Europejska chce skończyć z rzeczywistością „kup nowy” i mówi: „naprawiaj, nie wyrzucaj”. Polska chce dołączyć do tej zmiany i znowelizować prawo konsumenckie, wymuszając naprawę sprzętu, a na firmy, które się do tej zasady nie dostosują, mogą zostać nałożone kary do 40 tys. zł.
Zmienić zasady
Od 31 lipca w UE obowiązuje dyrektywa o prawie do naprawy (right to repair). Jej celem jest zwiększenie opłacalności napraw, aby odejść od funkcjonującego od lat modelu, w którym ze względu na wysokie koszty serwisowania bardziej opłaca się wyrzucić uszkodzony sprzęt i kupić nowy, niż go naprawiać. Taki model powoduje wytwarzanie dużej ilości odpadów oraz niepotrzebne zużywanie zasobów. Nowe przepisy mają nie tylko wymiar środowiskowy, ale także gospodarczy. Celem jest przebudowa logiki funkcjonowania rynku, który przez lata premiował szybką wymianę sprzętu zamiast jego serwisowania. Dyrektywa dotyczy producentów, sprzedawców oraz serwisów, a podlegają jej takie produkty, jak: pralki, zmywarki, odkurzacze, suszarki, telefony komórkowe, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze elektroniczne, serwery, rowery, skutery elektryczne.
Chodzi o produkty projektowane i wprowadzane na rynek od momentu wejścia dyrektywy w życie. Wszystkie kraje unijne na mocy tego aktu prawnego muszą wprowadzić przepis przedłużający gwarancję na sprzęt o dodatkowe 12 miesięcy, jeśli konsument w przypadku stwierdzenia wady towaru wybierze naprawę zamiast wymiany sprzętu na nowy. Przepisy krajowe muszą też nakładać na producentów sprzętów objętych dyrektywą obowiązek ich naprawy po upływie gwarancji. Zgodnie z dyrektywą producent nie powinien mieć możliwości odmówienia naprawy z powodów czysto ekonomicznych, takich jak koszt części zamiennych. Nie może też zasłaniać się tym, że sprzęt był naprawiany wcześniej przez podmiot niezależny lub samego konsumenta. Producenci nie będą mogli również utrudniać naprawy sprzętu z wykorzystaniem części zamiennych pozyskanych metodą druku 3D.
Dyrektywa nakazała również państwom członkowskim ustanowienie formy wsparcia, które będzie stymulować rozwój rynku napraw, tym samym usuwać bariery zniechęcające do naprawy, w tym na przykład słabą dostępność takich usług. Kraje muszą wprowadzić co najmniej jedno z rozwiązań zasugerowanych w dyrektywie. Wśród nich znalazły się: wprowadzenie bonu na naprawę, finansowanie programów szkoleniowych w celu nabywania specjalnych umiejętności w zakresie naprawy i ulga podatkowa.
Nie utrudniać
Prawo do naprawy zostało ustanowione dyrektywą, co oznacza, że jej zapisy muszą być przeniesione przez państwa członkowskie do ich prawa krajowego. Formalnie miały na to czas do 31 lipca, czyli momentu, w którym dyrektywa weszła w życie. Większość państw, w tym Polska, wciąż nie wdrożyła unijnych przepisów. Oznacza to, że dyrektywa formalnie obowiązuje, ale ze względu na brak wdrożonych przepisów krajowych dochodzenie praw przez konsumentów jest obecnie bardzo trudne.
W Polsce sytuacja ta ma się zmienić w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta, której celem jest właśnie wdrożenie unijnej dyrektywy, przygotował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK). W sierpniu zakończyły się konsultacje. Teraz ma się nią zająć rząd, a następnie Sejm. Egzekwowaniem nowych przepisów zajmie się Państwowa Inspekcja Handlowa oraz UOKiK.
„Nowela zakłada też, że towary, które zostaną objęte przez te przepisy, powinny być projektowane i produkowane w taki sposób, aby m.in. nie utrudniać ich naprawy oraz aby nie uniemożliwiać wykorzystania do ich naprawy części zamiennych” – przypomina UOKiK. Za naruszenie przepisów mają być nakładane kary w wysokości do 20 tys. zł, a w przypadku recydywy – do 40 tys. zł. Wpływy z kar wraz z odsetkami mają stanowić dochód budżetu państwa.
Cena barierą
W Polsce barierą dla wprowadzenia zasady „naprawiaj, nie wyrzucaj” może być cena, gdyż w wielu przypadkach naprawa usterki wciąż jest droższa niż wyprodukowanie nowego sprzętu. – Wpływa na to gospodarka linearna, w której żyjemy, opierająca się na schemacie: kup, użyj, wyrzuć – mówi Agnieszka Sznyk, ekspertka od spraw zrównoważonego rozwoju z Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju.
W opinii ekspertki unijne prawo pozostanie martwe, jeśli nie pojawi się zachęta finansowa wspierająca zarówno producentów sprzętu AGD i RTV, jak i konsumentów. Jako przykład prawidłowych rozwiązań Agnieszka Szyk podaje Francję, gdzie państwo dopłaca konsumentowi określoną kwotę do naprawy, oraz Czechy, w których obowiązuje niższy VAT na produkty z recyklingu. Dobrym rozwiązaniem mogłoby być także na p.rzykład zmniejszenie do 0 proc. stawki VAT na usługi naprawcze, która obecnie wynosi w Polsce 23 proc.
– Polskie władze obecnie nie interesują się tą sprawą, Ministerstwo Finansów nie podnosi tego tematu – mówi Agnieszka Sznyk. – Wprowadzenie unijnego prawa do naprawy może stać się impulsem ekonomicznym dla gospodarki, gdyż wiąże się z rozwojem sektora usługowego. Z jednej strony, duże firmy produkujące sprzęt są przygotowane do jego naprawy poprzez dywersyfikację swoich usług. Z drugiej, daje to możliwość stworzenia nowych miejsc pracy w prywatnych zakładach naprawczych. Myślę, że są osoby mające odpowiednie kompetencje i umiejętności, ale należy trochę na nowo zbudować ten rynek i go wypromować.
Już naprawiają
Jak wynika z raportu Naprawiacze świata sporządzonego w 2025 roku przez Fundację Veolia, rośnie zainteresowanie Polaków ograniczeniem ilości odpadów dzięki ponownemu wykorzystaniu produktów i minimalizowaniu marnotrawstwa. 68 proc. pytanych osób zadeklarowało chęć życia zgodnie z zasadami „zero waste”, czyli „zero odpadów”. Według raportu główne czynniki, które powstrzymują ludzi przed wdrażaniem tych zasad w życiu, to przede wszystkim brak wiedzy, jak je stosować, brak czasu i brak zorganizowanego wsparcia systemowego.
Pomagają w tym natomiast kawiarenki naprawcze. To miejsca, gdzie można zreperować pod okiem specjalisty rzeczy, które inaczej trafiłyby na śmietnik. Do kawiarenki naprawczej można przyjść na przykład z chyboczącym się krzesłem, skrzypiącym rowerem lub dziurawym ubraniem. Na miejscu, przy wsparciu specjalistów każdy chętny nauczy się, jak samodzielnie dokonać potrzebnej naprawy i dać przedmiotowi szansę na drugie życie. Kawiarenki naprawcze działają w wielu krajach na całym świecie, w Polsce można je znaleźć m.in. w Warszawie, Łodzi, Poznaniu, Tarnowskich Górach, Krakowie, Chorzowie, Radzyniu Podlaskim, Skórkach i Dzikowcu.
RAMKI
Korzyści w liczbach
Przedwczesne wyrzucanie naprawialnych produktów generuje w Unii Europejskiej około 35 mln ton elektroodpadów rocznie. Towarzyszy temu zużycie blisko 30 mln ton surowców oraz emisja ponad 260 mln ton gazów cieplarnianych. Rozwój rynku napraw i wydłużenie życia produktów może przynieść europejskiej gospodarce nawet 4,8 mld euro dodatkowej wartości rocznie.
Przykłady z zagranicy
Bony na naprawę funkcjonują w Austrii. Konsument, który chce naprawić zepsuty sprzęt, musi wejść na stronę rządową i pobrać ważny przez trzy tygodnie bon. Następnie wybiera jeden z zarejestrowanych w systemie serwisów, który dokona naprawy. Konsument sam opłaca jej koszt, a po kilku tygodniach otrzymuje zwrot w wysokości 50 proc. brutto na swoje konto bankowe. Program obejmuje sprzęt AGD; ze względu na jego popularność wyłączono z niego smartfony.
We Francji na części sprzętów elektronicznych, np. na smartfonach, od 2022 roku widnieją specjalne oznaczenia, które informują konsumenta o szansach na naprawę. W kraju funkcjonuje też ulga finansowa dla tych, którzy zdecydują się zreperować swój sprzęt.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.









