Prąd z Bałtyku już płynie. Co zmienią morskie farmy wiatrowe?

Po raz pierwszy energia z polskiej farmy wiatrowej na Bałtyku trafiła do krajowej sieci. To początek zmian, które mogą wpłynąć na ceny prądu i bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Czyta się kilka minut
10 lipca do stacji w Choczewie popłynęła po raz pierwszy energia wyprodukowana przez morką farmę wiatrową Baltic Power. Docelowo farma ma dysponować mocą ok. 1,2 GW | Fot. Piotr Matusewicz/East News
10 lipca do stacji w Choczewie popłynęła po raz pierwszy energia wyprodukowana przez morką farmę wiatrową Baltic Power. Docelowo farma ma dysponować mocą ok. 1,2 GW | Fot. Piotr Matusewicz/East News

Portugalia to kraj, którego potrzeby energetyczne są w aż około 80 proc. zabezpieczane przez OZE. Pomijając ochronę środowiska, jakie są tego skutki? Portugalczycy płacą o 16 proc. mniej za zużytą w swoich domach energię elektryczną, niż wynosi średnia w Unii Europejskiej, gdy tymczasem w Polsce ceny energii dla gospodarstw domowych w drugiej połowie 2025 roku były jednymi z najwyższych wśród unijnych krajów. W przypadku cen energii dla przemysłu ta różnica jest jeszcze większa, gdyż przedsiębiorstwa płacą w Portugalii o 30 proc. mniej, niż wynosi średnia w Unii. Tak wysoki udział OZE w miksie energetycznym tego kraju ogranicza także dla jego mieszkańców i gospodarki skutki obecnego kryzysu geopolitycznego w Zatoce Perskiej. Choć Portugalię od zachodu i południa oblewają wody Oceany Atlantyckiego, to kraj ten nie inwestuje w morską energetykę wiatrową, która z powodu warunków geologicznych jest dla niego zbyt droga.

Turbiny ruszyły

W przeciwieństwie do Portugali Polska rozwija projekty morskich farm wiatrowych, gdyż Bałtyk jest płytkim morzem o piaszczysto-gliniastym dnie, co sprawia, że tego typu inwestycje pod względem kosztów ich realizacji są uzasadnione. Wiatr na morzu wieje mocniej i stabilniej niż na lądzie, co daje duże i przewidywalne dostawy prądu, a wiatraki stoją daleko od domów, dzięki czemu nie przeszkadzają mieszkańcom i nie wywołują konfliktów społecznych, do których często dochodziło w przeszłości i nadal dochodzi.

Kraje takie jak Niemcy czy Dania już od lat korzystają z energii płynącej z ich morskich farm na Bałtyku. 10 lipca po raz pierwszy do tego grona dołączyła Polska. Tego dnia do należącej do Polskich Sieci Elektroenergetycznych stacji w Choczewie popłynęła energia wyprodukowana przez morską farmę wiatrową Baltic Power. To jedna z ostatnich faz realizowanej przez Orlen i Northland Power inwestycji na Bałtyku. Na morzu zainstalowano 54 z 76 turbin, pierwsze z nich już produkują energię elektryczną, a zakończenie budowy planowane jest jesienią tego roku.

„Prace na morzu ruszyły na początku 2025 roku, a już dziś pierwszy prąd trafił do sieci. To właśnie jest energia jutra. Sprawnie realizowane ambitne inwestycje, które zwiększają bezpieczeństwo energetyczne i pozwolą na oferowanie najniższych możliwych cen” – powiedział podczas konferencji prasowej zorganizowanej przy okazji uruchomienia pierwszego przesyłu prezes Orlenu Ireneusz Fąfara. 

Docelowo Baltic Power będzie dysponować mocą około 1,2 GW – każda z 76 turbin o ma produkować około 4 TWh energii elektrycznej rocznie. Według szacunków pozwoli to pokryć około 3 proc. obecnego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną, co odpowiada zużyciu około 1,5 mln gospodarstw domowych.

Do nowo wybudowanej stacji elektroenergetycznej PSE w Choczewie przyłączonych ma zostać jeszcze sześć morskich farm wiatrowych. Po Baltic Power będą to między innymi: Baltica 2 rozwijana przez PGE i Ørsted oraz C-Wind realizowana przez Ocean Winds.

Ambitne plany

Rozwój morskiej energetyki wiatrowej na polskim Bałtyku podzielono na dwie fazy. Do pierwszej zaliczają się najbardziej zaawansowane inwestycje, które otrzymały wsparcie w drodze decyzji administracyjnych i są już w trakcie budowy lub przygotowań do niej. Druga faza obejmuje projekty, które będą ubiegać się o wsparcie na aukcjach organizowanych przez państwo. Łącznie inwestycje z pierwszego etapu mają dostarczyć około 5,9 GW nowych mocy do 2030 roku. Na tym jednak plany się nie kończą. Rządowy projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada, że moc zainstalowana w morskich farmach wiatrowych może wzrosnąć do 18 GW do 2040 roku. Według rządowych założeń instalacje te odpowiadałby wówczas za około jedną czwartą wszystkich mocy odnawialnych źródeł energii w Polsce.

Rozwój morskiej enrgetyki wiatrowej to także stworzenie niezbędnej sieci do jej przesyłu. Taką inwestycją była właśnie budowa stacji elektroenergetycznej w Choczewie, w całości sfinansowanej z Krajowego Planu Odbudowy. Budowa stacji została ukończona w zakresie niezbędnym do przyłączenia farmy Baltic Power. Powstała także linia łącząca ją ze stacją Żarnowiec. Trwa realizacja kolejnych trzech linii wyprowadzających moc z morskich farm wiatrowych. Prace mają się skończyć w pierwszym półroczu 2027 roku.

„Wszystkie inwestycje niezbędne do wyprowadzenia mocy z pierwszych polskich farm wiatrowych na Bałtyku zostały zrealizowane na czas. Był to duży wysiłek zarówno ze strony PSE, jak i lokalnych, pomorskich firm, które wybudowały stację Choczewo. To także przykład wykorzystywania środków z Krajowego Planu Odbudowy do budowania infrastruktury przyszłości, dzięki której Polska będzie mogła się rozwijać” – przekonuje prezes PSE Grzegorz Onichimowski w wypowiedzi zamieszczonej na stronie Baltic Power.

Tak, ale…

Organizacje ekologiczne w większości popierają rozwój morskich farm wiatrowych jako kluczowy element walki ze zmianami klimatycznymi, jednak wskazują, że powodują one także niekorzystne skutki dla lokalnych ekosystemów morskich. Chodzi o hałas akustyczny, mącenie osadów dennych, kolizje z ptakami, zakłócanie ich korytarzy migracyjnych oraz powstające pola elektromagnetyczne mające wpływ na niektóre gatunki ryb. Ekolodzy ostrzegają przed tzw. efektem skumulowanym – pojedyncza farma może mieć mały wpływ, ale kilkanaście projektów obok siebie całkowicie zmienia ekosystem i uniemożliwia normalną migrację zwierząt. Dlatego też zamiast całkowitego sprzeciwu organizacje żądają rygorystycznych analiz, rzetelnego monitoringu przyrodniczego oraz wprowadzania środków łagodzących.

Fundacja WWF Polska najmocniej akcentuje problem hałasu podwodnego podczas wbijania pali w dno morskie, który paraliżuje zmysły echolokacji skrajnie zagrożonych bałtyckich morświnów oraz fok. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków wskazuje na ryzyko kolizji ptaków z łopatami wirników oraz tzw. efektu barierowego, który zmusza ptaki migrujące oraz lokalne ptaki wodne do nadrabiania drogi i omijania farm, co drastycznie zwiększa ich wydatek energetyczny. Greenpeace Polska, choć silnie lobbuje za OZE, przypomina o konieczności zachowania bioróżnorodności i bezwzględnego omijania morskich obszarów chronionych, takich jak Natura 2000 (np. Ławica Słupska na Bałtyku). Fundacja Grand Agro to jedna z nielicznych organizacji w Polsce, która weszła na drogę formalno-prawną, składając odwołania od decyzji środowiskowych (np. dla projektu Baltic Power). Podnosiła w nich między innymi argumenty o niepełnych badaniach wpływu inwestycji na wybrane komponenty przyrodnicze.


Ile kosztuje energia elektryczna

Jak wynika z danych Eurostatu, po uwzględnieniu siły nabywczej mieszkańców najwyższe ceny energii elektrycznej w II połowie 2025 roku dla gospodarstw domowych były w Rumunii (49,52 euro za 100 kWh), Czechach (38,65 euro) i Polsce (37,15 euro). Najniższe ceny odnotowano na Malcie (14,09 euro), Węgrzech (15,10 euro) i Finlandii (18,77 euro).

W sumie, w drugiej połowie 2025 roku średnie ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w UE pozostały w dużej mierze stabilne, z niewielkim wzrostem do 28,96 euro z 28,79 euro za 100 kWh w pierwszej połowie roku. Jednak poziomy te pozostają znacznie wyższe niż przed kryzysem energetycznym w 2022 roku. 

Chiny w czołówce

Najwięcej morskich farm wiatrowych oraz najwyższą łączną moc zainstalowaną w tej technologii na świecie mają Chiny. Tuż za nimi w zestawieniach globalnych plasują się Wielka Brytania i Niemcy.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Prąd z Bałtyku już płynie