Kiedy będziecie to Państwo czytali, to prawdopodobnie ze znajomością finału. W tym tygodniu ma być głosowane w Sejmie weto prezydenta Nawrockiego do ustawy, która przewiduje całkowite uwolnienie psów z łańcuchów. Dziś nie można ich trzymać na uwięzi przez całą dobę, a łańcuch musi być odpowiedniej długości.
Weto nie zostanie zapewne odrzucone. Ustawę poparło 45 posłów PiS. Jednak po zawetowaniu ustawy zmienili zdanie, uznając argumenty prezydenta. Oczywiście należy czytać to jako starcie między koalicją i opozycją. Poddając weto głosowaniu, obóz Donalda Tuska chce wykazać obłudę prawicy.
Czy jednak w takim starciu wszystko wolno? Tusk wrzucił na platformę X swoją fotkę z psem i opatrzył komentarzem, nazywającym postępowanie prezydenta „podłością”. W innym poście pisał coś o Polsce na łańcuchu. Komentatorzy narzekają na brak przynajmniej minimalnego konsensusu w polityce zagranicznej. Ma to Polskę osłabiać. Czy konsensus jest możliwy, gdy każdy spór jest rozstrzygany przy użyciu takiego języka?
Za Tuskiem celebryci i prozwierzęcy aktywiści oskarżają prezydenta o nieczułość na los zwierząt. Tymczasem on objaśnił swoje postępowanie. Nie zgadzał się z wymogiem budowania dla dużych psów 20-metrowych kojców. Dawał przykład starej kobiety ze wsi, która trzyma psa, jedynego przyjaciela, ale na kojec nie będzie jej stać. Problem dotyczy tylko wsi. Trzymanie psa w miejskim niedużym mieszkaniu nie podlega żadnym restrykcjom.
Mnie, gorącego zwolennika ustaw chroniących zwierzęta przed ludzkim okrucieństwem, ten argument przekonał. I teraz uwaga. W USA prezydent ma mocne weto, obalane większością dwóch trzecich. Często mieliśmy tam prezydenta i Kongres z przeciwnych partii, więc to było realne narzędzie wpływania na politykę. Tyle że efektem bywało ponowne uchwalanie ustaw poprawionych, zgodnie z zastrzeżeniami szefa państwa.
W Polsce o czymś takim nie ma mowy. Nawrocki proponuje nową ustawę bez kojców. Koalicja nie chce o niczym takim słyszeć. Czy więc o dobro psów chodzi? Raczej o spektakl.
Oczywiście, tak często wetując ustawy, także Karol Nawrocki jest zainteresowany widowiskiem. Można go za to krytykować. Ale narzekania, że narusza on w ten sposób prawo, że weto powinno być ograniczone do sporów o praworządność (tak twierdzi Radosław Sikorski), są pozbawione sensu. Twórcy konstytucji z 1997 roku nie uzależnili stosowania weta od jakichkolwiek warunków. To prerogatywa osobista i nieograniczona.
A przecież można było przewidzieć starcie prezydenta z przeciwną mu parlamentarną większością. To prawda, utrudnia to tej większości rządzenie. Ale to dzieło pomysłowości SLD, który to klub zmienił zdanie w sprawie weta, kiedy Aleksander Kwaśniewski został prezydentem. Nagle to mocne, obalane większością trzech piątych, okazało się podczas prac nad konstytucją potrzebne i uzasadnione.
Co więcej, w czasach rządów AWS i Unii Wolności Kwaśniewski stosował to prawo rzadziej niż Nawrocki, ale w stosunku do kluczowych ustaw. Zablokował reformę podatkową i reprywatyzację, także pierwszą wersję reformy samorządowej – po to, aby zmusić Sejm do stworzenia dodatkowego województwa. Próbował też zablokować stworzenie Instytutu Pamięci Narodowej. W tym przypadku się nie udało, bo do partii solidarnościowych przyłączyli się ludowcy.
Można więc powiedzieć: nic nowego. Nowy jest jednak skrajnie brutalny język. Apele o stawianie prezydenta przed Trybunałem Stanu, kiedy korzysta ze swoich praw. Opamiętania nie przewiduję, bo taka brutalizacja to przyjęta z wyrachowaniem recepta Donalda Tuska, aby przy słabym rządzeniu jednak wygrać kolejne wybory.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











