Z wycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich było szokiem dla większości rządzącej, według której wygrana Rafała Trzaskowskiego miała być formalnością. Prawdziwy szok dopiero jednak nadejdzie. Tzw. antypis nie znosi prezydenta Andrzeja Dudy, ale za kilka miesięcy jeszcze za nim zatęskni. Nawrocki wyraźnie zamierza iść z rządem na czołowe starcie, które przy wsparciu Prawa i Sprawiedliwości może zresztą wygrać. Na wojnie między dużym a małym pałacem przegrać może jednak Polska.
Gabinet żołnierzy
Już same personalia nowego gabinetu prezydenta jasno wskazują, że Karol Nawrocki zamierza zrobić wszystko, by przewrócić obecną większość rządzącą. Szefem gabinetu nowego prezydenta zostanie Paweł Szefernaker, który na pierwszy rzut oka wygląda na grzecznego i kulturalnego chłopca, ale każdy komentator wie, że to znakomity specjalista od PR-u, także czarnego. Szefem kancelarii prezydenta miał zostać Przemysław Czarnek, czyli niezwykle błyskotliwy i ofensywny polityk, który sam nie został kandydatem w wyborach wyłącznie dlatego, że wzrost jego pozycji i popularności zagrażałby Jarosławowi Kaczyńskiemu. W ostatnich dniach Czarnek został jednak wiceprezesem PiS-u, co właściwie dyskwalifikuje go do tego – zwykle niepartyjnego – stanowiska. Duet Szefernaker – Czarnek byłby dla rządu koszmarnym scenariuszem. Na szczęście dla Donalda Tuska Czarnek postanowił robić karierę w partii, jednak to szczęście Koalicji Obywatelskiej może się szybko skończyć, gdy to on za kilka lat zostanie następcą Jarosława Kaczyńskiego, na co się zanosi.
Kolejne nominacje prezydenta elekta są jednak równie ofensywne. Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostanie prof. Sławomir Cenckiewicz, znany z bardzo wyrazistych poglądów. Współautor serialu dokumentalnego Reset, nakręconego wspólnie z Michałem Rachoniem, jest zdecydowanym przeciwnikiem polityki zagranicznej prowadzonej przez liberałów. Cenckiewicz sam miał zostać szefem IPN, jednak z powodu licznego grona przeciwników w obozie PiS-u wybrano Nawrockiego, który był dodatkowo do przyjęcia dla PSL-u. Obaj panowie znają się doskonale, pochodzą z Wybrzeża i blisko ze sobą współpracują. Wybór Cenckiewicza nie jest więc zaskoczeniem, ale jasno wskazuje, że nowy lokator pałacu przy Krakowskim Przedmieściu będzie twardym przeciwnikiem rządu.
Cenckiewicz jest przecież bohaterem jeszcze jednej historii: odtajnienia planów obronnych Polski, wśród których jeden z (czarnych) scenariuszy zakładał obronę na linii Wisły. MON za czasów Mariusza Błaszczaka zrobiło z tego potężną aferę, chociaż sama sprawa została zbyt rozdmuchana. Obrona na linii Wisły nie miała być podstawową strategią obrony, a jedynie jedną z opcji na wypadek, gdyby początek ewentualnej wojny poszedł źle. Samo odtajnienie również zostało jednak wyolbrzymione, wszak mowa była o planach archiwalnych. Mimo to Cenckiewicz otrzymał zarzuty prokuratorskie i odebrano mu prawo do dostępu do materiałów niejawnych. Przywrócił mu je Wojewódzki Sąd Administracyjny, jednak sprawa trafi zapewne jeszcze do NSA, więc wyrok jest nieprawomocny.
W BBN znajdzie się również gen. Andrzej Kowalski, także bohater filmu Reset i wojskowy kojarzony z Antonim Macierewiczem. Wcześniej pracował w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. To wszystko układa się w obraz nadchodzącego starcia małego pałacu z dużym, nawet jeśli początkowe wypowiedzi Cenckiewicza były zaskakująco koncyliacyjne. BBN stanie się zapewne bardzo aktywnym ciałem, próbując wchodzić w rolę MON, MSZ i MSW– zależnie od sytuacji.
Ustawy nie do odrzucenia
Karol Nawrocki będzie próbował utrudniać życie rządowi zapewne również podrzucaniem mu przeróżnych projektów ustaw. Szczególnie takich, które będą równocześnie popularne społecznie i nie na rękę ministrowi finansów. Już w kampanii wyborczej Nawrocki obiecał elektoratowi inicjatywy ustawodawcze zmierzające do obniżenia podatku VAT z 23 do 22 proc., co będzie kosztować około 10 mld zł. Zapowiedział również zerową stawkę PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci, podniesienie drugiego progu podatkowego do 140 tys. zł oraz zniesienie podatku od dochodów kapitałowych (tzw. podatek Belki).
Każdy z tych pomysłów ma pomniejsze wady i zalety, ale każdy ma też jedną wielką wadę: będzie kosztować budżet miliardy złotych, tymczasem na Polskę została nałożona procedura nadmiernego deficytu. Komisja Europejska oczekuje od Warszawy, od 2026 r. począwszy, zmniejszania deficytu o około jeden procent PKB rocznie, co jest bardzo szybkim tempem – obecnie deficyt wynosi ponad 5 proc. PKB. Gdyby koalicja rządząca miała jakieś wolne środki, to sama próbowałaby wprowadzić którąś ze swych licznych niespełnionych obietnic wyborczych. Tym, co ją powstrzymuje, oprócz sporów w samej koalicji, są właśnie ograniczenia budżetowe. Trudno przypuszczać, że nagle zapała chęcią do wydawania pieniędzy na spełnianie obietnic swoich przeciwników.
Tym bardziej że nie są one specjalnie mądre. O ile obniżka podatku VAT, który uderza głównie w mniej zarabiających, jest sensowna, to niestety jest z tych pomysłów najdroższa. Zniesienie podatku Belki, który płacą przecież nie tylko drobni ciułacze, ale też właściciele największych przedsiębiorstw, byłaby strzałem kulą w płot.
0 proc. PIT dla wszystkich rodzin z dwójką dzieci skierowałoby natomiast strumień środków do wielu zamożnych rodzin, które już teraz otrzymują 800 plus. Nie zmienia to faktu, że rządowi może być trudno wytłumaczyć się z odrzucenia tych pomysłów. Przynajmniej tej części elektoratu, która nie jest ślepo przywiązana do jednego z dwóch zwalczających się obozów.
Szorstka przyjaźń czy wrogość
Nawrocki będzie nie tylko podrzucał ustawy Sejmowi, ale również je odrzucał. Można założyć, że na polu światopoglądowym będzie dochodziło do starć, chociaż mogą one być o tyle rzadkie, że koalicja sama w większości tych spraw nie potrafi dojść do konsensusu. Niewątpliwie odrzucone zostaną wszelkie projekty dotyczące liberalizacji prawa aborcyjnego czy tzw. mowy nienawiści. W kwestii związków partnerskich podczas jednej z debat Nawrocki puścił oko do środowisk progresywnych, deklarując zgodę na wprowadzenie instytucji „osoby najbliższej”, przy czym ten pomysł raczej ich nie zadowoli.
Są jednak pola do współpracy. Mowa przede wszystkim o bezpieczeństwie. O ile w kwestii paktu migracyjnego zgody nie będzie, gdyż prezydent elekt postuluje wypowiedzenie tej unijnej umowy, to już w kwestii zbrojeń obie strony mogą dojść do porozumienia. 5 proc. PKB na wojsko, budowa licznej armii (300 tys. żołnierzy) oraz sprzeciw wobec wysyłania wojsk na Ukrainę nie są kontrowersyjne zarówno po jednej, jak i drugiej stronie. Nawrocki postuluje także realizację dużych projektów inwestycyjnych, takich jak CPK czy elektrownia jądrowa, co rząd zamierza kontynuować, chociaż to pierwsze w okrojonej formie. Obecna koalicja rządząca jest też coraz bardziej przeciwna polityce klimatycznej UE i Zielonemu Ładowi – i tutaj także znajdzie w Nawrockim sojusznika.
Nie zmienia to faktu, że od sierpnia sytuacja rządu stanie się niezwykle trudna. Nowy prezydent niewątpliwie będzie próbował wywrócić obecną większość rządzącą, zarówno aktywnością swojego gabinetu i działalnością legislacyjną, jak i kuszeniem prawej strony koalicji – PSL i części Polski 2050. Mimo wszystko nadal największym wrogiem polskiego rządu będzie on sam. Gdy koalicja trzeszczy w szwach, a jej liderzy (Michał Kamiński, Szymon Hołownia) spotykają się po kryjomu z opozycją, to nawet najbardziej przyjazny prezydent mu nie pomoże.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











