Sztuczna inteligencja na etacie

Wchodzi do przedsiębiorstw, administracji publicznej oraz armii, zmieniając sposoby prowadzenia działalności gospodarczej, zarządzania państwem czy wreszcie toczenia wojen. Do czarnych wizji, w których AI odbiera ludziom pracę, droga wciąż wydaje się daleka, ale zaczyna być już widoczna na horyzoncie.
Czyta się kilka minut
Autonomiczne taksówki na ulicach San Francisco, grudzień 2025 roku fot. Justin Sullivan/ Getty Images
Autonomiczne taksówki na ulicach San Francisco, grudzień 2025 roku fot. Justin Sullivan/ Getty Images

Wcieniu wojen w Ukrainie oraz Iranie mają miejsce dynamiczne przemiany technologiczne, które będą miały równie wielki wpływ na niedaleką przyszłość, jak coraz częstsze konflikty międzynarodowe – o ile nie większy.

Zyskać przewagę

Szybko poprawiający się dostęp do internetu szerokopasmowego umożliwia korzystanie z programów sztucznej inteligencji kolejnym branżom. AI potrzebuje ogromnych zbiorów danych, by uczyć się i na tej podstawie sugerować rozwiązania lub przyspieszać procesy gospodarcze i administracyjne, więc bez dostępu do otwartej sieci korzystanie z niej jest ograniczone. Obecnie jednak szybki internet posiada niemal każdy mieszkaniec miasta i to nawet jeśli jest poza domem (dzięki mobilnej komunikacji 5G). Dlatego też proces przyspieszonej cyfryzacji przechodzi nie tylko domena publiczna, ale też sektor prywatny. Według raportu Plany inwestycyjne polskich firm w 2026 r. firmy doradczej Grant Thornton, 43 proc. badanych podmiotów zamierza zainwestować w tym roku w rozwiązania informatyczne i cyfryzację procesów. To zdecydowanie najczęściej deklarowany obszar inwestycji. Na dwóch kolejnych miejscach znalazły się inwestycje w tzw.  kapitał ludzki (szkolenia lub wzrost zatrudnienia – 39 proc.) oraz w zakup różnego rodzaju sprzętu (36 proc.).

Według analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, przedsiębiorstwa w Polsce z dużym optymizmem patrzą na wykorzystanie AI w swojej codziennej działalności. Co trzecia firma dostrzega możliwość poprawy produktywności, a w skali 1–5 (1 – brak zmian, 5 – ogromna poprawa) spółki produkcyjne oceniały to średnio na 4, a przedsiębiorstwa świadczące usługi na 3,5. W badaniu PIE można było jednak dostrzec bardzo dużą różnicę w wynikach między firmami korzystającymi z programów sztucznej inteligencji a niekorzystającymi. Te pierwsze podchodzą do niej znacznie bardziej entuzjastycznie. Niemal połowa przedsiębiorstw posiadających w użyciu jakąś AI ocenia wzrost produktywności w obszarze wprowadzania nowych produktów i innowacji jako bardzo duży (tj. w okolicach „piątki”).

„Biorąc pod uwagę niski stopień wykorzystania technologii cyfrowych w Polsce ogółem, może to sugerować postępujące rozwarstwienie wśród przedsiębiorstw. Grupa szybciej decydująca się na transformację cyfrową, wykorzystująca nowe narzędzia do tworzenia innowacji podnoszących produktywność, będzie coraz bardziej odstawała od pozostałych firm” – czytamy w analizie PIE.

Zdecydowanie najmniejszy potencjał dostrzegany jest w obszarze finansów i administracji, co jest zaskakujące, gdyż akurat te procesy wydają się najłatwiejsze do zautomatyzowania i oddania programom AI. Najwyraźniej do prowadzenia księgowości wystarczą prostsze algorytmy, a niekoniecznie potrzeba do tego uczących się samodzielnie programów wykorzystujących wielkie zbiory danych. W obszarze samych finansów jest też duże ryzyko podejmowania przez AI złych decyzji, które potem trudno będzie cofnąć. Stosunkowo duży potencjał dostrzegany jest jednak w obszarze logistyki, w którym niemal co trzecia firma ocenia go na 5. Z drugiej strony bardzo niski wynik (średnio 2,35) uzyskał obszar zakupów.

Bez juniorów nie będzie seniorów

Programy sztucznej inteligencji zasadniczo można podzielić na dwie główne kategorie. Pierwsza to tradycyjna AI, nazywana też czasem predyktywną, która działa w ograniczonym środowisku danych i na ich podstawie prognozuje różne scenariusze i sugeruje odpowiednie działania. Jest jej stosunkowo najbliżej do znanych już od lat algorytmów, czyli programów podejmujących decyzje na podstawie wprowadzonych wcześniej wytycznych i komend. Tego typu aplikacje są aktualnie wprowadzane chociażby w Wojsku Polskim i mają one za  zadanie usprawnić proces dowodzenia i zwiększyć wiedzę na temat zmian na polu walki zarówno w sztabie, jak i wśród żołnierzy na pierwszej linii. Mowa chociażby o wdrażanych właśnie programach BMS Legion, w który wyposażony będzie między innymi kupowany z Korei Południowej czołg K2GF, czy „demonstrator świadomości sytuacyjnej”, który rozwija możliwości o tworzenie alternatywnych biegów wydarzeń i podsuwa sugestie osobom podejmującym decyzje.

Rewolucyjne zmiany w gospodarce, życiu społecznym i stosunkach międzynarodowych może przynieść generatywna AI (GenAI), która samodzielnie uczy się na wielkich bazach danych i modelach językowych, tworząc nowe treści lub autonomicznie podejmując decyzje w nieprzewidzianych dokładnie sytuacjach. Najpopularniejsze programy GenAI to ChatGPT, który może tworzyć gotowe teksty, tłumaczące skomplikowane zagadnienia lub podsuwające rozwiązania, czy DALL-E, który na podstawie wpisanych przez użytkownika komend tworzy grafiki – czasem bardzo zaskakujące pomysłowością.

Własne rozwiązania GenAI mają właściwie wszystkie duże platformy cyfrowe (Google, Meta, Microsoft) i korzysta z nich na co dzień wielu pracowników umysłowych oraz uczniów. Zdecydowanie usprawniają one zdobywanie informacji, szczególnie że aktualnie podają one dokładne źródła wykazywanych danych, co umożliwia ich weryfikację przez człowieka. Szeroko stosowane są w sektorze IT – tworzeniu aplikacji, programów i gier czy monitorując sprawność systemów i naprawiając pojawiające się usterki. Mają one jednak swoją ciemną stronę. W sektorze IT i pokrewnych branżach stopniowo redukują one miejsca pracy poziomu „junior”, na którym swoją karierę zaczynają młodzi pracownicy, nabierający dopiero doświadczenia. Problem w tym, że seniorzy i specjaliści sami kiedyś byli juniorami, co oznacza, że już teraz w najbardziej zaawansowanych technologicznie branżach pojawia się zjawisko tak zwanej luki kompetencyjnej. Poza tym zbyt częste posiłkowanie się GenAI zmniejsza kreatywność pracowników i obniża ich czujność na ewentualne błędy, które sztucznej inteligencji nie są przecież obce.

Mało AI nad Wisłą

Bardzo duże znaczenie sztucznej inteligencji występuje w kilku innych sektorach. Przede wszystkim w energetyce, gdzie zarządza ona siecią przesyłową i może samodzielnie decydować o źródłach wytwarzania prądu czy kierunkach zakupu energii. W ten sposób może obniżać koszty dla finalnych konsumentów oraz zmniejszać ślad węglowy wytwarzanych mocy. W Unii Europejskiej, gdzie istnieje wspólna sieć energetyczna, umożliwiająca nieustanny przesył między państwami członkowskimi, rozwijana jest cyfryzacja procesów za pomocą GenAI, która umożliwia m.in. sprawne włączanie do sieci prosumentów wytwarzających własny prąd z prywatnych paneli fotowoltaicznych. Pieśnią przyszłości wciąż jest wdrożenie AI na dużą skalę do transportu. W pełni autonomiczne pojazdy działają jedynie w kilku miejscach świata i wyłącznie na ściśle wytyczonym terenie. Chociażby w San Francisco, gdzie zeszłoroczny blackout jednej trzeciej miasta spowodował dodatkowy chaos na drogach, gdyż pozbawione dostępu do sieci autonomiczne robotaxi momentalnie stawały na drodze, powodując korki i uniemożliwiając przejazd przez odcinki dróg lub skrzyżowania.

W Polsce GenAI wciąż jest wykorzystywana w bardzo ograniczonej skali. Według raportu państwowego instytutu badawczego NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) Generatywna sztuczna inteligencja a polski rynek pracy z 2025 roku, zaledwie co dziesiąty pracownik w Polsce deklaruje wdrożenie programów tego typu w swoim zakładzie. Kolejne 19 proc. twierdzi, że w ich firmach są plany zainstalowania GenAI, natomiast aż 45 proc. temu zaprzecza. Pozostali nie mieli wiedzy na ten temat.

W związku z tym nad Wisłą wielu zatrudnionych może potencjalnie zostać zastąpionych – w całości lub częściowo – przez GenAI. Ponad 30 proc. miejsc pracy jest podatnych na jakiś stopień interakcji, przy czym dla 5 proc. stopień ten jest bardzo wysoki. Mowa dokładnie o 818 tys. zatrudnionych. Szczególnie podatne na wpływ wdrażania AI na ich pracę są kobiety. Aż 39 proc. pracowników płci żeńskiej, czyli 3 mln osób, jest podatna na ekspansję AI w jakimkolwiek stopniu, tymczasem wśród mężczyzn odsetek ten wynosi tylko 23 proc. (2 mln pracowników). Wynika to z faktu, że kobiety przeważają w pracach biurowych, takich jak administracja, gdzie aż 71 proc. osób wykonuje pracę podatną na wpływ AI, a niemal połowa w stopniu bardzo wysokim. Oczywiście nie oznacza to jeszcze, że każda z nich zostanie w nadchodzących latach zwolniona. Według optymistycznego scenariusza, poprawi się ich produktywność, dzięki czemu będą mogły wykonywać więcej zadań, przynosić firmie większe zyski, a samemu zyskać podwyżki. Wdrażanie AI potencjalnie może generować zupełnie nowe stanowiska pracy, a nawet całe zawody. Już teraz specjaliści od uczenia maszynowego czy kontrolowania testowanych rozwiązań w niektórych sektorach są na wagę złota.

Oczywiście jest też czarny scenariusz, w którym wzrost produktywności ogranicza zapotrzebowanie na pracowników i prowadzi do cięć w liczebności załóg. Widać to szczególnie w tak zwanych korporacyjnych centrach usług wspólnych, które są poddawane zwolnieniom grupowym, co doprowadziło m.in. do problemów na krakowskim rynku pracy, słynącym do niedawna z rozwiniętej branży outsourcingu usług.

Mityczna chmura

Prawdziwy przełom GenAI przynosi aktualnie w zwiększeniu mocy obliczeniowej procesorów. Układy scalone AI – produkowane m.in. przez giganta branży półprzewodnikowej Nvidię – potrafią wielokrotnie przyspieszyć działanie urządzenia, co umożliwia błyskawiczne korzystanie z wielu zaawansowanych programów jednocześnie. Problem w tym, że najnowsze mikroprocesory tego typu stają się zbyt drogie dla konsumentów i firm, w związku z czym mnożą się jak grzyby po deszczu olbrzymie centra danych świadczące usługi chmurowe. W ten sposób ich użytkownicy mogą korzystać z mocy tych gigantycznych serwerowni napędzanych jeszcze przez wiele programów GenAI, samemu posiadając niezbyt wyszukany sprzęt – ważne jest tutaj głównie szybkie i nielimitowane połączenie sieciowe, co w miastach jest już powszechnie dostępne. Dzięki temu nawet mniejsze firmy lub niezamożni konsumenci mają dostęp do najnowocześniejszych rozwiązań w zamian za miesięczny lub roczny abonament. Ma to jednak dwie ciemne strony. Po pierwsze, twórcy wielkich serwerowni wykupują najnowocześniejsze układy scalone na pniu, w związku z czym ich ceny są już zupełnie poza zasięgiem przeciętnych użytkowników, którzy stają się skazani na usługi właścicieli chmury. Po drugie, ich praca pochłania ogromne ilości prądu, co w nadchodzących latach wygeneruje potężny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Tymczasem polska sieć energetyczna nie jest na to przygotowana – chociaż nad Wisłą również powstaje wiele tego typu instalacji, chociażby w Bełchatowie.

Naprawdę groźne staje się jednak wykorzystanie AI do podejmowania wrogich działań względem innych państw lub konkurentów gospodarczych. Nie jest tu mowa tylko o broni autonomicznej, czyli potrafiącej likwidować cele (także ludzkie) bez udziału człowieka, bo to temat na osobny, obszerny tekst. Firma Anthropic ogłosiła właśnie ściśle kontrolowane testy programu Mythos, który potrafi samodzielnie wykrywać słabości systemów zabezpieczeń określonego przeciwnika i samodzielnie podejmować działania zmierzające do jego zniszczenia. Mythos w testach nie tylko potrafił uzależniać od siebie konkurencję rynkową, odcinając ją następnie od dostaw, i ogólnie zachowywać się jak bardzo agresywny i brutalny menedżer, ale nawet… oszukiwać kontrolującego go człowieka (chociażby przedzierając się do otwartej sieci w celu zdobycia większej ilości danych, chociaż miał wyraźny zakaz). Według twórców tego cyfrowego potwora, Mythos może doprowadzić do upadku nawet największych globalnych koncernów, sparaliżować działanie całych państw lub uniemożliwić korzystanie z dużych obszarów internetu. Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy takie agresywne „stworzenie” zerwie się ze smyczy. Albo jakieś wrogie państwo podpuści je na Polskę.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2026