Sytuacja finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) jest najgorsza od lat. W przyszłym roku może zabraknąć nawet 23,7 mld zł. Aby temu zapobiec, Ministerstwo Zdrowia opracowało plan oszczędności, który ma zmniejszyć deficyt budżetowy NFZ do 12,9 mld zł. Business Insider Polska jako pierwszy opublikował korespondencję Ministerstwa Zdrowia z Ministerstwem Finansów w sprawie planu finansowego NFZ na 2026 rok. Zmiany mają być szybkie, bez ustaw, w większości wprowadzane zarządzeniami ministra zdrowia lub prezesa NFZ. To właśnie one bezpośrednio uderzą w pacjentów w przyszłym roku.
Na czym oszczędzać?
Pierwszy element pakietu oszczędności to ponowne ograniczenie finansowania wizyt w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). Bez zmian zostaną wizyty pierwszorazowe, ale każdą kolejną mogą już objąć limity. W praktyce oznacza to, że pacjenci przewlekle chorzy będą czekać dłużej, trudniej będzie dostać się na kontrolę u neurologa, kardiologa, reumatologa czy endokrynologa, a przychodnie będą częściej odmawiać zapisów, „bo skończył się kontrakt”. Według szacunków cięcia te mają przynieść NFZ 3,36 mld zł oszczędności, ale odbiją się bezpośrednio na pacjentach, którzy korzystają z regularnej opieki specjalistycznej.
Kolejna zmiana dotyczy zabiegów usuwania zaćmy. To jedno z najczęstszych świadczeń finansowanych przez NFZ i zarazem jedno z najtańszych (średnio ok. 3 tys. zł). Od przyszłego roku liczba operacji ma zostać ograniczona do poziomu umów z pierwszego kwartału tego roku. Eksperci wyliczają, że oznacza to nawet
90 tys. mniej zabiegów w skali roku. To cios głównie dla seniorów, bo zaćma najczęściej dotyka osoby powyżej 60. roku życia, a prywatne operacje kosztują aktualnie od 3 do 6 tys. zł za jedno oko. Dla wielu emerytów to kwoty nieosiągalne. Możliwy jest także powrót zjawiska sprzed 2019 roku, czyli wyjazdów na zabiegi do Czech, gdzie procedury bywają tańsze.
Bezlimitowe finansowanie diagnostyki obrazowej tomografii komputerowej (TK) i rezonansu magnetycznego (MRI) było jednym z największych sukcesów ostatnich lat. Skróciło kolejki i pozwoliło szybciej wykrywać choroby. Tymczasem oszczędnościowy plan resortu zakłada powrót limitów do poziomu z pierwszego kwartału 2025 roku, co oznacza nawet 490 tys. tomografii i 625 tys. badań rezonansu magnetycznego mniej. Taka decyzja spowoduje cofnięcie dostępności diagnostyki do poziomu sprzed 6–7 lat i w efekcie powrót kolejek, a w niektórych regionach nawet brak terminów w ogóle.
Ograniczenia finansowania bezpłatnych leków dla seniorów oraz dzieci i młodzieży do lat 18 to kolejna propozycja ministerstwa zdrowia, aby ograniczyć deficyt budżetowy NFZ na przyszły rok. Następne to m.in.: cięcia w wycenach zabiegów ortopedycznych i kardiologicznych, zmniejszenie pieniędzy dla Agencji Badań Medycznych i nieprzedłużenie programu „Zdrowy posiłek” w szpitalach.
Najważniejsza sprawa
Większość cięć może zostać wprowadzona bez nowelizacji ustaw, jedynie zarządzeniami, i mogą zacząć obowiązywać bardzo szybko, nawet na początku roku. Dla milionów osób oznacza to, że badania, które obecnie można wykonać w kilka tygodni, mogą znowu być nieosiągalne i w konsekwencji diagnozy będą padać później. Kolejki znowu wydłużą się do absurdalnych poziomów, a leczenie, nawet rozpoczynane na czas, może odbywać się z większym opóźnieniem.
Jeśli plany oszczędnościowe zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia zostaną zaakceptowane, to nastroje społeczne znacznie się pogorszą. Już teraz są one słabe. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje negatywne oceny tego, jaki jest stan systemu ochrony zdrowia. Tylko 5 proc. respondentów uznaje, że jego działanie uległo poprawie, ale aż 45 proc. ankietowanych twierdzi, że sprawy mają się coraz gorzej. Trudno się dziwić. Prawie codziennie w mediach pojawiają się nagłówki o odsyłaniu chorych pacjentów, ograniczaniu przyjęć, zadłużonych szpitalach.
Jeszcze bardziej kłopotliwe jest to, że ochrona zdrowia jest regularnie w różnych sondażach wskazywana przez Polaków jako jeden z najważniejszych tematów, którym powinni zajmować się politycy. W badaniu CBOS z początku listopada prawie wszyscy ankietowani (93 proc.) uznają poprawę dostępu do świadczeń medycznych za priorytet rządu. W badaniu tym bezpieczeństwo i obronność są na drugim miejscu (91 proc.).
Decyzji nadal nie ma
Plan oszczędności dotyczy także pracowników. Chodzi o przesunięcia waloryzacji wynagrodzeń minimalnych z lipca na styczeń, począwszy
od 1 stycznia 2027 roku, co ma przenieść około
6 mld zł oszczędności w 2026 roku. Ponadto resort zdrowia zaproponował powiązanie waloryzacji ze wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. To wskaźnik o niższej dynamice wzrostu niż obecnie obowiązujący przy wyliczaniu podwyżki płac minimalnych. Przy uwzględnieniu obu zmian, koszt podwyżek według resortu zdrowia spadłby z około 10 mld zł do około 2,7 mld zł w 2027 roku. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało także ograniczenia w zawieraniu kontraktów oraz ograniczenie i docelowo likwidację stażu podyplomowego, co miałoby obniżyć wydatki budżetu w 2027 roku o ponad 680 mln zł. Takie plany mogą w efekcie doprowadzić do kolejnych protestów pracowników służby zdrowia i odbić się na pacjentach.
Do tej pory na pismo Ministerstwa Zdrowia zawierające plan obniżenia kosztów NFZ nie ma odpowiedzi ze strony Ministerstwa Finansów. Za sprawą doniesień medialnych sprawa nabrała rozgłosu i wywołała krytykę. Samo Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że decyzje w sprawie zakresu ewentualnych korekt jeszcze nie zapadły.
Resort nie ma również informacji o akceptacji planu finansowego NFZ na przyszły rok. To najważniejszy dokument i dla placówek, i dla pacjentów, a wciąż nie został zatwierdzony, choć powinien zostać zaakceptowany do końca lipca. Bez niego szpitale nie mogą planować swoich budżetów, zatrudnienia, liczby świadczeń. Taka sytuacja, że w grudniu nie wiadomo, jak ostatecznie będzie finansowana ochrona zdrowia i jak będzie wyglądał budżet NFZ, powtarza się. Podobnie było w ubiegłym roku.
W ochronie zdrowia każde cięcie ma swoją cenę, a ograniczanie dostępu do badań i zabiegów zawsze kończy się tym samym: późniejszą diagnozą, cięższym leczeniem i wyższymi kosztami dla systemu. Oszczędzanie na pacjentach to najkrótsza droga do jeszcze większego kryzysu, bo państwo nie zyska ani stabilności, ani realnych oszczędności, jeśli obywatele nie będą mogli liczyć na szybkie i skuteczne leczenie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













