Rok Leona

To zawsze jest wyjątkowy czas. Konklawe wraz ze wszystkimi procedurami i obrzędami, jakby wyjętymi z zamierzchłych czasów. Z drugiej strony nowoczesność: media watykańskie streamingowały na YouTube widok komina na Kaplicy Sykstyńskiej. Miliony chrześcijan wpatrywały się w ekrany swoich smartfonów czy telewizorów, wyczekując białego dymu.
Czyta się kilka minut
fot. ZUzanna Szczerbińska-Rowińska/PK
fot. ZUzanna Szczerbińska-Rowińska/PK

Doczekaliśmy się go 8 maja 2025 roku. Wkrótce na balkonie Bazyliki św. Piotra pojawił się w białej sutannie kolejny biskup Rzymu. Kard. Robert Franciszek Prevost, pierwszy Amerykanin na Stolicy Piotrowej, przybrał imię Leona XIV.

Rozpoczęły się wówczas dywagacje. Czy to nawiązanie do Leona XIII i czy oznacza to nową encyklikę społeczną w momencie nowej rewolucji, tym razem cyfrowej – Rerum novarum 2.0? Czy Leon będzie kontynuował linię Franciszka, czy bliższy będzie mu styl Benedykta XVI, na co mogłoby wskazywać już to, jak ubrał się na swoje pierwsze pontyfikalne błogosławieństwo? Jak na jego pontyfikat wpłynie augustiańskie pochodzenie? Jaki wpływ będzie miało jego doświadczenie misyjne w Peru? Szybko zauważono, że papież nosi watcha, a jeszcze jako kardynał chodził na siłownię.

Aż trudno uwierzyć, że minął już rok. Może zabrzmi to patetycznie, ale z jednej strony to niewiele w życiu człowieka i w historii Kościoła, z drugiej – wystarczająco, żeby pokusić się o jakieś podsumowanie. W rozmowie z ks. Remigiuszem Szauerem, socjologiem i teologiem, próbujemy nakreślić rys intelektualny, duchowy i ludzki Leona XIV.

Uśmiechnięty i nieco skrępowany – napisałem w dniu jego wyboru na swoim profilu na Facebooku. Zaczął od pokoju. Wspomniał o budowaniu mostów, braterstwie i dialogu – wszystko, co stanowi istotę bycia papieżem. I nawiązał do Augustyna: z wami jestem chrześcijaninem. A więc bliskość, mimo poważnego urzędu.

Wydaje się, że spokojnie wszedł w nową rolę. Jest sobą, naturalny, mniej spektakularny, bardziej skupiony. Widać, że słucha. I że jest uważny. Dostrzega człowieka. Może – mówiąc trochę językiem filozofii dialogu – w spotkaniach z tłumem ludzi potrafi dostrzec twarze. Jego gesty nie są teatralne, a uśmiech wyćwiczony. Dwa komplementarne ze sobą oblicza można dostrzec, przeglądając zrobione mu przez ten rok zdjęcia: skupione i uśmiechnięte.

Rzeczywiście, gdy się modli, modli się całym sobą. Nie narzuca swojego sposobu przeżywania modlitwy, nie przeszkadza i nie przesłania sobą istoty, wręcz przeciwnie – jego spokój pozwala lepiej wejść w tajemnicę. Przyciąga też uśmiech. Zaśmieje się, gdy go coś rozbawi, uśmiechnie, gdy dostrzeże drugiego człowieka. Ma pogodną twarz. I myślę, że to nie jest tylko kwestia fizjonomii, ale jest w tym jakiś odblask oblicza Pana, z którym – jak się wydaje – jest w głębokiej zażyłości.

Etymologicznie imię papieża nawiązuje do lwa. Przyjęło się uważać lwa za króla zwierząt. Mam nadzieję, że nie jest to niestosowne odwołanie, ale kiedy myślę o filmie Król lew, w postaciach Mufasy i Simby widzę i majestat, i czułość, i odwagę, i ofiarną miłość. Widzę to też u Leona XIV. Zręcznie łączy majestat urzędu z bliskością i czułością pasterza. Jest odważny – potrafi twardo bronić Ewangelii, nawet za cenę gorzkich słów ze strony światowych przywódców, nie wdaje się w niepotrzebne pyskówki. W ten sposób przewodzi i wskazuje kierunek. I tak też realizuje wezwanie do pokoju, do którego konsekwentnie powraca. Jeśli Kościół ma coś powiedzieć światu, to tylko wtedy, gdy sam nie mówi językiem wojny, konfliktu i podziału. To nie oznacza wycofania, to oznacza mądrość, roztropność i odwagę. Ten kierunek widoczny jest też w podejściu papieża do nowoczesnych technologii. Leon nie ucieka w lęk. Raczej przypomina, że Kościół nie jest od tego, by konkurować z postępem, ale by pytać o sens. Stawia pytanie o człowieka w centrum, ponieważ człowiek jest w centrum zainteresowania samego Boga.

Podczas południowej modlitwy, w niedzielę 3 maja, Leon powiedział: „Wiara uwalnia nasze serce od niepokoju posiadania i zdobywania, od złudzenia pogoni za prestiżowym miejscem, by coś znaczyć. Każdy ma już nieskończoną wartość w misterium Boga, który jest prawdziwą rzeczywistością. Miłując się wzajemnie, tak jak Jezus nas umiłował, przekazujemy sobie tę świadomość. To jest nowe przykazanie: w ten sposób antycypujemy niebo na ziemi, ukazujemy wszystkim, że braterstwo i pokój są naszym przeznaczeniem. W miłości bowiem, pośród rzeszy braci, każdy odkrywa, że jest jedyny i niepowtarzalny”. Dziękuję Bogu za papieża, który tak zwięźle potrafi umocnić wiarę, dać nadzieję i ukierunkować na miłość, która jest zasadą życia chrześcijańskiego.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2026