Właściwie trudno dziwić się Piotrowi. Kochał Jezusa, dlatego zapowiedź Jego męki musiała wzbudzić w nim burzę emocji: lęk, niezgodę, bezradność i pragnienie, by uchronić Mistrza przed cierpieniem. To bardzo ludzka reakcja. Każdy z nas chciałby oszczędzić bólu tym, których kocha.
Dlaczego więc Jezus reaguje tak stanowczo? Chwilę wcześniej nazwał Piotra skałą, na której zbuduje swój Kościół, a teraz mówi do niego: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!”. Nie odrzuca jednak Piotra. Odrzuca sposób myślenia, który każe mu sprzeciwiać się drodze krzyża.
Piotr ma dobre intencje, ale jego serce wciąż myśli po ludzku. Uczniowie, choć od dawna towarzyszą Jezusowi, nie są jeszcze gotowi przyjąć prawdy o krzyżu. Ich wiara dopiero dojrzewa. Wciąż muszą uczyć się patrzeć na rzeczywistość nie tylko przez pryzmat tego, co wydaje się rozsądne, bezpieczne i pożądane, lecz także przez pryzmat Bożej miłości.
Właśnie tutaj pojawia się jedno z najważniejszych napięć życia wiary: między naszym sposobem oceniania rzeczywistości a logiką Boga. Słowa Piotra brzmią rozsądnie. Kto chciałby, aby ukochany człowiek cierpiał i umierał? A jednak jego troska staje się przeszkodą, ponieważ próbuje ochronić Jezusa przed drogą, która prowadzi do zbawienia.
Jest w tym również ważna lekcja dla nas. Możemy mieć dobre intencje, a mimo to nie rozumieć Bożych dróg. Możemy być przekonani, że wiemy, co jest dla nas lub dla innych najlepsze, i nie zauważyć, że próbujemy narzucić Bogu własny plan. Dlatego potrzebujemy nie tylko dobrego serca, lecz także gotowości do nawrócenia myślenia.
Jest w tym fragmencie jeszcze jeden szczegół. Słowa Jezusa skierowane do Piotra można rozumieć nie tylko jako „zejdź Mi z oczu”, lecz także jako wezwanie: „idź za Mną”. To bardzo wymowne. Piotr chce stanąć przed Jezusem i wskazywać Mu drogę. Jezus przypomina mu, że jego miejsce jest za Mistrzem – jako ucznia. Nie on ma wyznaczać kierunek. Ma słuchać i naśladować.
Dlatego zaraz potem pada wezwanie: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Ewangelia nie obiecuje życia łatwego i pozbawionego cierpienia. Jest Dobrą Nowiną, która wzywa do nawrócenia, ofiary i miłości zdolnej przekroczyć własny egoizm.
„Zaprzeć się siebie” nie oznacza odrzucenia własnej wartości ani unicestwienia własnego „ja”. Oznacza rezygnację z przekonania, że to ja zawsze muszę być w centrum. To zgoda, aby moje plany, ambicje i przyzwyczajenia zostały poddane Bogu. To gotowość, by wybrać dobro drugiego człowieka nawet wtedy, gdy kosztuje mnie to wygodę, czas, uznanie czy poczucie bezpieczeństwa.
Możemy być kuszeni, by odejść od krzyża, szukać prostszych dróg i urządzić życie tak, aby uniknąć strat. Jezus przypomina jednak, że uczeń nie może zatrzymać się na logice sukcesu i samozachowania. „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”.
Droga Chrystusa nie prowadzi od wygody do wygody. Prowadzi przez krzyż do zmartwychwstania. W Bożej logice strata może stać się zyskiem, a śmierć – drogą do życia. Dlatego chrześcijańskie naśladowanie Jezusa jest nieustanną walką o to, by nie wyprzedzać Go własnymi pomysłami, lecz naprawdę iść za Nim. To właśnie tam, gdzie kończy się nasze przekonanie, że wszystko musimy kontrolować, zaczyna się przestrzeń zaufania, w której Bóg może przemieniać nasze życie.
Krzyż nie jest zaprzeczeniem nadziei. Jest drogą, na której uczymy się miłości silniejszej niż lęk i zaufania większego niż potrzeba bezpieczeństwa.
Z Ewangelii według św. Mateusza
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».
Mt 16, 21-27
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.





