Jezus zaczyna otwarcie zapowiadać swoją mękę dopiero wtedy, gdy uczniowie uznali w Nim Mesjasza (por. poprzedzający fragment Ewangelii przywołany w poprzednią niedzielę). Dopiero wtedy, gdy Piotr powiedział do Niego w imieniu uczniów „Ty jesteś Syn Boga żywego”, Jezus mówi, że musi iść do Jerozolimy i cierpieć. Nasze otwieranie się na Bożą mądrość ma swoje etapy i dynamikę, które trzeba uszanować i których nie wolno przeskakiwać. Podobnie zresztą jest z wszelkimi ważnymi dla nas relacjami – nie ma ich pełni bez cierpliwości i zgody na dojrzewanie. W świecie, w którym wszystko ma być dostępne natychmiast i w całości, szczegół ten wart jest odnotowania.
Reakcja Piotra na Jezusową zapowiedź męki wyraża powszechny ludzki odruch: chęć uniknięcia cierpienia. Twarda odpowiedź Jezusa: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!”, to dosłownie: „Odejdź za mnie, szatanie”. Słowa te są zatem wezwaniem, by Piotr wrócił na swoje miejsce. Nieco wcześniej pierwszy z apostołów usłyszał, że jest skałą, na której Jezus chce zbudować Kościół (Mt 16, 18). Piotr podejmuje te słowa jako zachętę, by niejako iść z przodu i dyktować własne scenariusze. Jezus przypomina mu, że jego rola ma pozostać rolą ucznia: ma iść z tyłu, naśladować Mistrza i nie narzucać Mu ludzkiego myślenia. Wychodzenie poza rolę ucznia na zawsze pozostanie dla apostołów i ich następców szatańską pokusą.
Tak zdefiniowana rola ucznia oznacza zaś nieustanną konieczność konfrontacji w sercach i wyobraźni uczniów dwóch logik – logiki tego świata z logiką Jezusa. Trzeba odważyć się wyjść poza logikę chciwości, która kazałaby nam pragnąć nasycić się światem: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”. W tle słów Jezusa można dosłyszeć przenikliwe obserwacje Eklezjastesa: człowiek nagi wyszedł z łona swojej matki i nagi znowu odejdzie (por. Koh 5, 14). Rabiniczny midrasz do tego tekstu zwracał uwagę na to, że człowiek rodzi się z zaciśniętymi dłońmi, jakby chciał zagarnąć cały świat, a umiera z otwartymi, nie zabierając ze sobą niczego. Tylko zdolność rozdania siebie – utraty życia – okazuje się drogą do jego pełni i do pozostania uczniem Jezusa.
CHWILA REFLEKSJI
W jaki sposób jestem uczniem Jezusa?
Z Ewangelii według św. Mateusza
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania».
Mt 16, 21-27
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.











