Scena przeprawy uczniów przez Jezioro Galilejskie to przejmujący obraz życia Kościoła. Jezus przebywa sam na górze – jest niewidoczny dla oczu, choć w stałej komunii z Ojcem. Uczniowie natomiast mozolnie wiosłują w ciemnościach nocy, doświadczając samotności i oporu wzburzonych fal. Łódź zawieszona między niebem a otchłanią jest symbolem zmagań wspólnoty wierzących.
Gdy Jezus przychodzi o czwartej straży nocy – to znaczy w czasie ostatniej ćwiartki nocy według rachunków rzymskiego wojska, ergo w momencie największego zmęczenia i zwątpienia – uczniowie biorą Go za zjawę. Lęk i zmęczenie mogą przekształcić rzeczywistość w iluzję, a obecność Boga potraktować jako zagrożenie lub mit. Odpowiedź Jezusa – „Odwagi! Ja Jestem, nie bójcie się!” – zawiera w sobie aluzję do imienia Boga z Księgi Wyjścia (Wj 3, 14; Iz 43,10; por. m.in. Mk 6,50; J 6, 20; 8, 24.28.58), a zatem niesie w sobie zapewnienie – podobnie jak słynne „Jestem, który jestem” – że Bóg objawia siebie, będąc z nami i po naszej stronie w zmaganiach z przeciwnościami.
Wypowiedziane przez Piotra pragnienie chodzenia po wodzie wyraża najgłębsze ludzkie marzenie o ostatecznym panowaniu nad lękiem i niszczącymi żywiołami. Dając się mu prowadzić i na słowo Jezusa, apostoł porywa się na coś szalonego – opuszcza bezpieczną łódź. Jego postawa ilustruje dynamikę pielgrzymki wiary: spojrzenie skierowane na Chrystusa pozwala przekraczać ograniczenia; skupienie uwagi na żywiole i słabości uruchamia przegraną.
Kiedy Piotr zaczyna tonąć, wydobywa z siebie modlitwę w najbardziej bezpośredniej postaci: „Panie, ratuj mnie!”. Reakcja Jezusa wraz z całą historią pozwala zrozumieć, że droga wiary jest nie tyle pozbawionym rys niedoskonałości heroizmem, ile raczej doświadczeniem boskiej niezawodności, mimo naszej chwiejności i bezradności. Ratująca dłoń Jezusa zawsze na nas czeka (por. znaczenie imienia Jezus: Jehoshua to „Jahwe zbawia/ratuje”). Okazuje się też jednak, że aby wyznać z przekonaniem „prawdziwie jesteś Synem Bożym”, nie wystarczy teoretyczna – nominalna – przynależność do wspólnoty. Trzeba odważyć się na ryzyko i unieść swoją słabość, z której ratuje Chrystus. Wtedy wicher cichnie, a lęk zastępuje ufność.
CHWILA REFLEKSJI
Na ile moja droga wiary wiąże się z ryzykiem?
Z Ewangelii według Świętego Mateusza
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!»
Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!»
A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
Mt 14, 22–33
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











