Ewangelia przenosi nas na pustynne miejsce nad Jeziorem Tyberiadzkim – dokładnie w te rejony, gdzie Jezus dokonywał największych cudów, a które później, z powodu ślepoty serca ich mieszkańców, usłyszały bolesne „biada” (por. Mt 11, 20–24). Relacjonowany cud staje się zaś kolejnym momentem objawiania przez Jezusa boskiej hojności wobec ludzkich potrzeb – zarówno duchowych, jak i cielesnych.
Relacja rozpoczyna się od ukazania bezradności. Uczniowie, widząc wielki, głodny tłum, kalkulują po ludzku: „Odpraw ich, niech kupią sobie żywność”. W ich logice dominuje strach przed niedostatkiem i – pomimo uzdrowień, które przed chwilą widzieli – brak wiary w nadprzyrodzoną moc Mistrza. Odpowiedź Jezusa – „wy dajcie im jeść” – zmienia tor wydarzeń. Okazuje się przy tym, że Jezus nie oczekuje od apostołów nadludzkich zdolności, ale jedynie oddania Mu tego, co posiadają – nawet jeśli to tylko pięć chlebów i dwie ryby. W Jego rękach to, co małe, kruche i niewystarczające, staje się źródłem obfitości. Gesty, które wykonuje Jezus – wziął chleby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał uczniom – są oczywistą zapowiedzią Eucharystii. Każda msza stanie się przedłużeniem tego cudu. Jezus karmi nas sobą, byśmy nie ustali w drodze do wieczności. Pokazuje też, w jaki sposób mamy podchodzić do tego, co posiadamy.
W kontekście naszej skłonności do amnezji opowieść zawiera jednak jeszcze jeden ważny wątek. Kosze pełne ułomków, które pozostały po nasyceniu tłumów (aż dwanaście!), są namacalnym dowodem tego, co się stało. Mają one stać się dla uczniów intrygującym śladem w pamięci, nie pozwalając zapomnieć o tym, że Boża dobroć naprawdę przewyższa nasze potrzeby.
Walczmy więc z „krótką pamięcią” wobec doświadczanego dobra, pielęgnujmy „dobrą pamięć”. Jakże często w momentach życiowych kryzysów zachowujemy się jak apostołowie – pełni lęku, skupieni na tym, czego nam brakuje, zapominamy o tym, jak wiele razy i na różne sposoby Bóg już nas w życiu ratował. Bóg nie skąpi łaski. Naszym zadaniem jest jednak przestać karmić się pamięcią o krzywdach, a zacząć żyć dziękczynieniem za każdy chleb, który otrzymujemy – i uczyć się dzielić nim z innymi.
CHWILA REFLEKSJI
Czy potrafiłbym wskazać w swoim życiu „dwanaście pełnych koszy ułomków”?
Słowa Ewangelii według św. Mateusza
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności».
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!». Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb». On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
Mt 14, 13–21
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











