Logo Przewdonik Katolicki

Iracka beznadzieja

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Krajan prezydenta Busha, 22-letni żołnierz Dustin Donica z Teksasu, który zginął podczas operacji w Karmah, w prowincji al-Anbar, jest trzytysięczną ofiarą w amerykańskiej armii od rozpoczęcia inwazji w 2003 roku. Ojciec żołnierza, który o śmierci syna dowiedział się od dziennikarzy zebranych przed jego domem, w oświadczeniu dla mediów powiedział, iż jest z niego dumny. Prezydent...

Krajan prezydenta Busha, 22-letni żołnierz Dustin Donica z Teksasu, który zginął podczas operacji w Karmah, w prowincji al-Anbar, jest trzytysięczną ofiarą w amerykańskiej armii od rozpoczęcia inwazji w 2003 roku.

Ojciec żołnierza, który o śmierci syna dowiedział się od dziennikarzy zebranych przed jego domem, w oświadczeniu dla mediów powiedział, iż jest z niego dumny. Prezydent Bush zapewnił zaś, że ofiara żołnierza nie pójdzie na marne. „Prezydent wierzy, że każde życie ma olbrzymią wartość, i opłakuje każde utracone życie” – oświadczył dziennikarzom rzecznik Białego Domu Scott Stanzel.

Tymczasem militarne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Iraku wywołuje coraz większe niezadowolenie amerykańskiego społeczeństwa. Może się ono jednak jeszcze pogłębić, bo prezydent Bush zamierza dodatkowo zwiększyć liczbę amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Iraku. Ma to głównie służyć temu, aby poprawić warunki bezpieczeństwa w Bagdadzie i jego okolicach, gdzie koncentruje się większość walk i zamachów terrorystycznych.

Jednak popierana przez Biały Dom koncepcja tymczasowego zwiększenia liczby wojsk w Iraku o 15-30 tysięcy żołnierzy napotyka sprzeciw amerykańskiego Kolegium Szefów Sztabów. Pentagon uważa, że ekipa prezydenta Busha wciąż nie ma jasno określonej wizji celów misji w Iraku i trwa przy pomyśle wysłania dodatkowych wojsk na sześć do ośmiu miesięcy z braku innych alternatyw. Zdaniem Kolegium Szefów Sztabów, takie krótkoterminowe zwiększenie wojsk stworzy jedynie dodatkowe problemy dla USA, kiedy dodatkowe oddziały powrócą do kraju. Może to prowadzić – ostrzegają wojskowi – do nasilenia ataków ze strony Al-Kaidy i rebeliantów sunnickich, a także zachęcić kolejnych islamistów z zagranicy do przybywania do Iraku i walki z siłami USA.

Prezydent Bush chce jeszcze w sprawie wysłania dodatkowych wojsk do Iraku zasięgnąć opinii Kongresu USA i samego rządu irackiego. Jego koncepcja jest też mocno krytykowana przez demokratów i niektórych członków Partii Republikańskiej. Zdaniem wielu z nich, wysyłanie dodatkowych sił może tylko wydłużyć proces „przecinania pępowiny”, czyli przejmowania władzy w Iraku przez samych Irakijczyków.

Sama sytuacja w tym kraju też nie wygląda najlepiej. Nawet nowy minister obrony USA przyznał kilka tygodni temu, że Stany Zjednoczone nie wygrywają wojny w Iraku.

W ogłoszonym niedawno kwartalnym raporcie o sytuacji w Iraku Pentagon stwierdził, że liczba zbrojnych ataków przeprowadzanych przez siły antyamerykańskie osiągnęła rekordowy poziom. Co tydzień notuje się średnio ponad 900 ataków na cele amerykańskie i irackie. Rebeliantom – podkreślono w raporcie – udało się rozpętać spiralę przemocy na tle sekciarskim, która blokuje proces politycznego porozumienia między sunnitami a szyitami.

Raport nie określa walk w Iraku jako wojny domowej i zaznacza, że „sytuacja w Iraku jest dużo bardziej skomplikowana niż to implikuje termin – wojna domowa”. Podkreśla jednak, że „warunki, które mogą prowadzić do wojny domowej, istnieją”.

Wewnętrzną sytuację w Iraku może jeszcze dodatkowo skomplikować niedawne wykonanie wyroku śmierci na Saddamie Husajnie. Wiadomo, że egzekucji byłego irackiego dyktatora dokonali zwolennicy radykalnego szyickiego duchownego Muktady as-Sadra. To zaś może stać się zarzewiem nowych starć między szyitami a sunnitami i dodatkowo jeszcze zwiększyć i tak już tragiczny bilans irackiej wojny.

Tylko w 2006 roku w Iraku w rozmaitych aktach przemocy zginęło 12 tys. cywilów i ponad 1,5 tys. irackich żołnierzy oraz policjantów. Raporty irackich ministerstw obrony, zdrowia oraz spraw wewnętrznych odnotowały łącznie 13 896 ofiar. Irakijski rząd ocenia zaś liczbę zabitych od początku amerykańskiej inwazji na 150 tys. osób.

Od tych szacunków zdecydowanie odbiegają liczby przytaczane przez ONZ. W oparciu o dane pochodzące z irackich kostnic, organizacja ta szacuje, że w 2006 roku do końca października zginęło około 26,7 tys. osób. Wedle ostatniego raportu ONZ, w samym tylko październiku śmierć poniosło 3709 irackich cywilów.

Przemoc w Iraku doprowadziła również do wzmożonej emigracji. ONZ podaje, że kraj ten opuszcza co miesiąc 100 tys. uchodźców, a od początku konfliktu wyemigrowało co najmniej 1,6 mln Irakijczyków.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki