Faktom nie da się zaprzeczyć – abp Wielgus zafundował polskiemu Kościołowi średniej wielkości trzęsienie ziemi. Pytanie tylko, co dalej. Czy przez najbliższe tygodnie będziemy biegać po okolicy pokazując sobie nawzajem swoje rany, wypytując ludzi i dzieląc ich na obozy, szukać winnych, tropić medialne spiski, czy wreszcie weźmiemy się do roboty, by to co w ostatnim tygodniu zostało nadwyrężone wyremontować lub – w niektórych wypadkach – zbudować jeszcze raz, tylko lepiej.
Jedną z największych ran, jakie Kościół polski odniósł w ubiegłym tygodniu, nie był bowiem spadek zaufania do Kościoła jako takiego (bo ludzie nadal przecież przychodzą do świątyń i rozmawiają o sprawie ze swoimi księżmi). Cała rzecz uderzyła w bardzo konkretne miejsce w naszej wspólnocie – w biskupów. Po zamknięciu ery wielkich, ponadczasowych autorytetów w rodzaju Jana Pawła II czy Prymasa Wyszyńskiego było jasne, że polski Kościół musi zacząć pokazywać wiernym, że fundamentalną sprawą w Kościele jest więź katolika ze swoim lokalnym biskupem. Że Kościół buduje się na tej właśnie więzi, na tym właśnie zaufaniu. Proszę zapytać polskich wiernych, z czym kojarzy im się ich biskup. Spora część z nich nie jest w stanie wymienić nawet jego nazwiska, co pokazują badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Jest w Polsce co najmniej kilkunastu hierarchów, którzy wykonują w swoich diecezjach świetną robotę. Problem w tym, że jeśli okręt wchodzi w strefę wysokich fal, wiosłować winni wszyscy.
Coś musi się zmienić w polityce personalnej polskiego Kościoła. Może już czas otworzyć się na myśl, że biskupami mogliby zostawać nie tylko byli kanclerze kurii i rektorzy seminariów, ale też świetni w duszpasterstwie proboszczowie albo wybitni zakonnicy. Dziś po prostu przestaje nas być stać na kadrowe błędy.
Wiem, że chwilę po przeczytaniu tych słów niektórzy duchowni żachną się, że kim niby jestem, aby pouczać najwyższe instancje mojego Kościoła. Otóż ja też jestem jego częścią. I serce mnie boli, gdy widzę, jak odchodzą z niego powoli, ale metodycznie, coraz większe grupy moich znajomych, którzy stwierdzają, że bycie katolikiem nie jest im w sumie do niczego potrzebne. I albo wszyscy razem – od biskupów do szeregowych wiernych – siądziemy wreszcie do stołu i zaczniemy się poważnie zastanawiać, jak stworzyć sensowny plan antykryzysowy, albo za chwilę zupełnie nas nie będzie.
W Kościele istnieje instytucja synodów. Pomyślane jako debata wszystkich stanów lokalnego Kościoła nad jego najważniejszymi problemami, zmieniają się często w akademie ku czci, gdzie wygłasza się smętne referaty, którym przysłuchuje się niewielka grupa kościelnych aktywistów. Co stoi na przeszkodzie, żeby reanimować ten koncept i rozreklamować najpierw na szczeblu parafii, a później diecezji?
Ludzie czasem nie oczekują konkretnych rozwiązań, wystarczy żeby mieli miejsce, gdzie mogą podzielić się swoimi wątpliwościami, zasugerować pomysły. Niech to się nie nazywa synod, niech zwie się „duszpasterską herbatą”, „z biskupem przy kominku”. Problemem polskiego Kościoła jest to, że za mało w nim rozmowy, a za dużo dąsów. I tylko my możemy ten stan rzeczy zmienić.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











