Logo Przewdonik Katolicki

Tak nie wolno!

ks. Wojciech
Fot.

Tego dnia miałem wiele zajęć. Przypuszczałem, że przed wieczorną Mszą św. wielu będzie chciało skorzystać ze spowiedzi św. Poprosiłem więc o pomoc księdza z sąsiedniej parafii. Zjawił się niezawodnie. Razem więc służyliśmy w konfesjonale. Gdy zbliżał się czas rozpoczęcia Eucharystii, udałem się do zakrystii. Po drodze zostałem zatrzymany i poproszony o spowiedź. Spokojnie...

Tego dnia miałem wiele zajęć. Przypuszczałem, że przed wieczorną Mszą św. wielu będzie chciało skorzystać ze spowiedzi św. Poprosiłem więc o pomoc księdza z sąsiedniej parafii. Zjawił się niezawodnie. Razem więc służyliśmy w konfesjonale. Gdy zbliżał się czas rozpoczęcia Eucharystii, udałem się do zakrystii. Po drodze zostałem zatrzymany i poproszony o spowiedź. Spokojnie odrzekłem: drugi ksiądz jeszcze spowiada. Na co usłyszałem: Tak, ale on nie dał mi rozgrzeszenia...

*

Problem ludzkich sumień jest przedziwny. Moim zdaniem – coraz większy. Świadom tego, często podczas rekolekcji przekonuję, że do ludzi należy odczytywanie prawa Bożego, a nie jego ustanawianie. Na ile to trafia do sumień słuchaczy, tego nie wiem. To, jak żyjemy i jak naprawdę traktujemy Boga jest obrazem naszych sumień. One nam mówią, co jest dobre, a co złe w oczach Boga. Jednym z najtrudniejszych przeszkód właściwego odczytywania tego wewnętrznego głosu jest negatywny wpływ społeczny środowiska, otoczenia, grupy rówieśniczej... Jednym z niepokojących zjawisk naszych czasów jest tzw. wybiórczość prawa Bożego. Osoby o źle funkcjonujących sumieniach przestrzegają przykazań Dekalogu z przekonania, z wiary, inne ignorują całkowicie też z przekonania, ale i z braku wiary.

Pan Jezus, ustanawiając sakrament spowiedzi św. powiedział: „Komu grzechy odpuścicie, będą odpuszczone, a komu zatrzymacie, będą zatrzymane”. Zatrzymanie grzechów to nic innego jak odmowa udzielenia rozgrzeszenia. Mogę powiedzieć o sobie, że czynię to niezmiernie rzadko i zawsze z bólem kapłańskiego serca. To rozchwianie ludzkich sumień dotyczy także przyjmowania Komunii św. Niejeden raz zwracałem uwagę kapłanowi obok mnie komunikującemu, by zbliżającej się osobie nie udzielał Komunii św. Ktoś, kto chciał do tego sakramentu przystąpić, trwał w przeszkodzie kanonicznej. To zjawisko świętokradztwa – moim zdaniem – występuje coraz częściej. Obserwuję je szczególnie przy okazji I Komunii św. czy Mszy pogrzebowej.

W parafii prowadzonej przez mojego kolegę rodzice zgłosili dziecko do chrztu. Kapłan wiedząc, że nie mają ślubu kościelnego i nie istnieje przeszkoda, by wstąpić w związek sakramentalny, nie omieszkał zaznaczyć, że nie wolno rodzicom przystąpić do Komunii św. Spotkał się ze spontanicznym oburzeniem, a prośba o chrzest została skierowana do innej parafii.

Kościół nie jest punktem usług sakramentalnych. Rozgrzeszenie czy Ciało Chrystusa nie są dla wszystkich, choć Pan Jezus zaprasza na ucztę eucharystyczną wszystkich. Brak łaski uświęcającej lub nawet brak wiary to nie przeszkody byle jakie, ale kanoniczne, czyli ewidentnie ważne i niepodlegające dyskusji. Tylko niebezpieczeństwo śmierci je znosi. Braci kapłanów zachęcam, by o tym mówili, w konfesjonale, na ambonie i katechezie. Nie może być tak, że ktoś, kto nie ma prawa do sakramentu, sam sobie je rości.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki