Logo Przewdonik Katolicki

Szpital wysokiego ryzyka

Renata Krzyszkowska
Fot.

Naczelna Izba Lekarska zaproponowała niedawno nowelizację ustawy o izbach lekarskich w części dotyczącej odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Zmiany przewidują nowe kary za błędy lekarskie. Mają być wprowadzone m.in. grzywny finansowe i zawieszenie prawa do wykonywania określonych czynności medycznych. Sceptycy wątpią jednak, czy zwiększenie wachlarza kar dla nierzetelnych medyków...

Naczelna Izba Lekarska zaproponowała niedawno nowelizację ustawy o izbach lekarskich w części dotyczącej odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Zmiany przewidują nowe kary za błędy lekarskie.

Mają być wprowadzone m.in. grzywny finansowe i zawieszenie prawa do wykonywania określonych czynności medycznych. Sceptycy wątpią jednak, czy zwiększenie wachlarza kar dla nierzetelnych medyków poprawi sytuację ich pacjentów. Według ekspertów amerykańskiego Institute of Medicine, w USA z powodu fałszywych diagnoz, nierzetelnie wykonanych operacji, źle podanych leków, niewykrytych na czas infekcji i innych tego rodzaju błędów medycznych umiera blisko 100 tys. pacjentów rocznie. W Niemczech i Wielkiej Brytanii liczba ta również jest wysoka i sięga dziesiątek tysięcy.

Odszkodowania i koszty sądowe kosztują państwową służbę zdrowia tych krajów nawet 2-3 mld euro rocznie. Szacuje się, że w Polsce liczba błędów i zaniedbań lekarskich może wynosić 20-30 tys. rocznie, choć pomyłki medyczne nie są u nas czymś wyjątkowym. Stosunkowo do niedawna prawie wcale nie mówiono na ten temat. Także dziś środowiska lekarskie bagatelizują problem, a na próby jego poruszania reagują niekiedy wręcz agresją.

17 mgnień wiosny
– Ustawa o izbach lekarskich ma już 17 lat. Przewidziane w niej kary dla nierzetelnych lekarzy są albo czysto honorowe, jak upomnienia i nagany, albo bardzo drastyczne, jak zawieszenie prawa wykonywania zawodu: czasowe lub dożywotnie. Między nimi jest ogromna przepaść, którą należałoby wypełnić czymś konkretnym, z jednej strony dolegliwym dla karanego, ale nieoznaczającym jego śmierci zawodowej – mówi dr Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Przewidziana nowelizacja proponuje więc dla nierzetelnych lekarzy dodatkowe kary, np. wprowadzenie ograniczeń wykonywania niektórych czynności zawodowych, jak zakaz prowadzenia praktyki prywatnej, samodzielnego operowania czy piastowania stanowisk kierowniczych. Przewiduje także konkretne grzywny finansowe.

Głos pokrzywdzonych
Zmienić się ma też rola poszkodowanego w procesie wyjaśniającym. Dotychczas pacjent był traktowany przed sądem lekarskim tylko jak świadek. Nowelizacja proponuje, by uzyskał tzw. prawo strony, czyli by mógł obserwować postępowanie, zgłaszać wnioski, wnosić sprzeciw, interweniować itp. W składzie orzekającym Naczelnego Sądu Lekarskiego ma również zasiadać zawodowy sędzia, nie lekarz.

– Dotychczas postępowanie przed sądami lekarskimi było zasadniczo niejawne dla osób spoza kręgu lekarskiego. Nowelizacja przewiduje możliwość podania do publicznej wiadomości informacji o popełnionym błędzie i wymierzonej karze. Będzie ona opublikowana w biuletynie okręgowej Izby Lekarskiej, do której należy lekarz. Takiego biuletynu nie można kupić w kiosku, ale nie jest on tajny i zainteresowani będą mogli do niego dotrzeć – mówi dr Radziwiłł.

To zaledwie początek
– Propozycje te idą w dobrym kierunku, ale to nie rozwiąże problemu, jakim jest tragiczny los poszkodowanych w wyniku błędów i wypadków medycznych – mówi dr Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Primum Non Nocere działającego na rzecz obrony pacjentów poszkodowanych w efekcie leczenia. Zwiększenie wachlarza kar nie usprawni postępowania wyjaśniającego i nie zwiększy liczby orzekanych błędów. – Do okręgowych rzeczników odpowiedzialności zawodowej działających przy okręgowych Izbach Lekarskich wpływa rocznie ok. 2-3 tys. skarg na lekarzy. Zakładając, że tak jak w USA ok. połowy roszczeń może być nieuzasadnionych, to i tak ok. 1500 lekarzy powinno zostać ukaranych. Tymczasem Izby Lekarskie karzą tylko 200-300 medyków rocznie – mówi dr Adam Sandauer.

Hipokrates przed sądem
Udowodnić winę jest bardzo trudno. Dotyczy to nie tylko sądów lekarskich, ale i powszechnego wymiaru sprawiedliwości. Pod koniec ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Gdańsku odrzucił żądanie zapłaty odszkodowania na rzecz 49-letniej Zofii H. od Szpitala w Gdańsku-Zaspie. W lipcu 2001 r. kobieta miała drobny zabieg usunięcia torbieli na jajniku. Choć do domu powinna wrócić już następnego dnia, to jednak z powodu powikłań spędziła w szpitalu osiem miesięcy. Ma zdeformowany układ pokarmowy, zniszczone nerki, uszkodzoną miednicę, stawy kolanowe i biodrowe. Sędzia oddalił powództwo, ponieważ powołani biegli nie dopatrzyli się żadnych zaniedbań szpitala.

Mimo widocznej szkody lekarz jest niewinny, dopóki nie udowodni mu się winy i z tym jest największy problem. W sądzie zarówno lekarskim, jak i państwowym dowodem jest najczęściej dokumentacja medyczna sporządzona zwykle przez pozwanego lekarza. Trudno, by w niej umieścił obciążające siebie fakty. Dodatkowo powołani biegli lekarze świadczą na jego korzyść, w myśl zasady „dziś ty, jutro ja”. Zdarza się, że ciężko okaleczony pacjent, który nie był w stanie udowodnić winy lekarzowi musi pokryć koszty postępowania sądowego. To wszystko odstrasza od dochodzenia sprawiedliwości w sądzie.

Z opublikowanych w ubiegłym roku badań CBOS-u wynika, że za główną przyczynę trudności z uzyskaniem odszkodowania 72 proc. badanych Polaków uważa solidarność lekarzy, chroniących kolegów przed odpowiedzialnością.

Niewygodny pacjent
Dr Sandauer wie z doświadczenia, że oddalenie skargi może oznaczać dla pacjenta utrudnienie dostępu do leczenia skutków błędu lekarskiego. Zdany jest sam na siebie i ma kłopoty ze znalezieniem lekarza, który podjąłby się naprawienia powstałej szkody. Pacjent słyszy, by zrobił to jej sprawca. Lekarze po prostu boją się, że naprawiając cudze błędy, mogą w razie roszczeń o odszkodowanie zostać uwikłani w konflikt we własnym środowisku. Dodatkowo osoba, która zaskarżyła lekarza bądź szpital, zostaje od razu napiętnowana jako konfliktowa oraz roszczeniowa i mówiąc potocznie spławia się ją.

– Istnieje pilna potrzeba stworzenia państwowego programu przeciwdziałania chorobom jatrogennym, czyli powstałym w wyniku działań medycznych. Musi być wyodrębniona pula środków na pomoc pacjentom poszkodowanym w procesie leczenia. Trzeba też stworzyć specjalne procedury postępowania z pacjentem, który doznał uszczerbku na zdrowiu w wyniku leczenia. Na razie nikt się tym nie zajmuje i nie ma widoków, by miało się to zmienić w najbliższej przyszłości – dodaje dr Sandauer.

Sądowa ruletka

Czy Pana(-i) zdaniem pacjentowi jest łatwo czy trudno uzyskać w Polsce odszkodowanie, jeśli w trakcie leczenia poniósł uszczerbek na zdrowiu, spowodowany błędami lekarskimi lub brakiem staranności?

Zdecydowanie łatwo 1 proc.
Zdecydowanie trudno 63 proc.
Raczej trudno 28 proc.
Trudno powiedzieć 5 proc.
Raczej łatwo 3 proc.

Źródło: Badanie CBOS-u z 2006 r. „O roszczeniach pacjentów i odszkodowaniach”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki