Logo Przewdonik Katolicki

Czy Bóg posłużył się astrologią?

Renata Krzyszkowska

Rozmowa z prof. Michałem Wojciechowskim z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie o tym, kim byli trzej królowie

Trzej królowie czy trzej magowie?
– Magowie, bo w oryginalnym  tekście Ewangelii jest słowo „magowie”, po grecku magoi. Określenie „królowie” pochodzi z późniejszej tradycji, która trochę ubarwiła pierwotne opowiadanie. Magów nazywa się też mędrcami, ale to również nie jest ścisły przekład. Liczba trzy nie jest pewna. W Ewangelii nie ma nic o tym, ilu tych magów było. Wiadomo tylko, że nieśli trzy dary. Stąd sugestia, że było ich trzech.
 
Kim dokładnie byli owi magowie?
– Babilońskimi mędrcami, może astrologami. Astrologia była wtedy bardzo popularna. W Babilonii była też dobrze rozwinięta astronomia, która łączyła się z astrologią tak ściśle, że trudno je było odróżnić. Na podstawie obserwacji nieba próbowano powiedzieć coś o sprawach ziemskich.
 
Dziś jest to uważane za zwykłe wróżbiarstwo i żaden szanujący się naukowiec nie zajmuje się tymi sprawami. Skąd wynikał ten poważny status astrologii. Czy tylko z niewiedzy?
– Głównie. Wówczas nie wiedziano, czym są tak naprawdę ciała niebieskie, jaki może być ich wpływ na kosmos i Ziemię. Próbowano to odkryć, ale właściwie aż do epoki renesansu nie do końca odróżniano astronomię od astrologii.
 
Magowie jednak z tej niepoważnej nauki dowiedzieli się czegoś o rzeczywistych zdarzeniach, czyli o narodzinach nowego króla żydowskiego. Czy można zatem powiedzieć, że gwiazdy to „wiedziały” i astrologia się sprawdziła?
– Wygląda na to, że Bóg posłużył się astrologią. Astrologia sama w sobie o Jezusie nic powiedzieć nie mogła, bo gdyby było inaczej, to setki ówczesnych astrologów dowiedziałyby się o narodzinach Mesjasza. Tymczasem tak się nie stało. Wspomnianym magom najwyraźniej pomógł sam Bóg.
 
A co konkretnie mogli zobaczyć na niebie, co kazało im ruszyć w drogę?
– Ewangelia mówi, że zaobserwowali jakąś gwiazdę u jej wschodu. Wtedy gwiazdą nazywano każde światło na sklepieniu niebieskim, planety nazywano gwiazdami błądzącymi. Jeżeli gwiazda, nazwana potem Betlejemską, była czymś nadprzyrodzonym, to dziś niczego nie możemy o niej powiedzieć poza tym, co mówi Biblia. Jeśli zaś Bóg posłużył się zjawiskiem naturalnym, to możemy próbować. Popularna od dawna hipoteza głosi, że magowie widzieli koniunkcję (czyli zbliżenie się na nieboskłonie) trzech planet Jowisza, Saturna i Marsa, która występuje raz na ponad 400 lat. Takie zjawisko miało miejsce w 7 r. przed naszą erą. Koniunkcję planet odczytano by symbolicznie. Jowisz to gwiazda królewska, jej nazwa pochodzi od boga Zeusa, czyli rzymskiego Jowisza – Jupitera, Saturn symbolizował naród żydowski, gdyż od jego nazwy pochodziła starożytna nazwa soboty jako dnia tygodnia (dziś trwa ona w angielskim Saturday).
 
Jak to pogodzić z rachubą lat „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”?
– Dziś wiemy, że data narodzin Jezusa, która stanowi początek naszego kalendarza, jest tylko orientacyjna. W rzeczywistości urodził się On wcześniej. Można to wywnioskować choćby na podstawie faktu, że król Herod, za którego panowania urodził Chrystus, zmarł w 4 r. przed naszą erą, a spis ludności, na który Józef spieszył z brzemienną Marią, został zarządzony przez cesarza Augusta w roku 8 przed naszą erą.
 
Czy magowie, od lat obserwujący niebo, nie zorientowali się, że to, co widzą, to nie nowa gwiazda, tylko koniunkcja?
– Ciała niebieskie uważano za boskie siły, mniej lub bardziej osobowe, które o czymś chcą nam powiedzieć. Próbowali się więc tego domyślić. O tym, że to zwiastuje narodziny Króla Żydowskiego, pomyśleli zapewne pod natchnieniem Ducha Świętego. Nie dowiedzieli się jednak wszystkiego, bo w Ewangelii czytamy, że najpierw przybyli do Jerozolimy i tam szukali Dzieciątka. Zdziwili się, że w pałacu królewskim żaden syn się nie narodził. Najwyraźniej nie wiedzieli, gdzie szukać, bo stereotypowo przybyli do stolicy, do króla. Dopiero po rozmowie z nauczycielami żydowskimi dowiedzieli się, że według przekonań Żydów nowy król ma się narodzić w Betlejem. W jaki sposób drogę pokazała im gwiazda, nie jest dokładnie wyjaśnione. Idąc kilka kilometrów do Betlejem, podążali dokładnie za nową gwiazdą.
 
Jest jednak więcej hipotez na ten temat. Kilka innych zjawisk astronomicznych próbowano przypasować do wiadomości z Ewangelii. Jakaś kometa? Jakaś supernowa?
A kiedy astrologia przestała być uważana za naukę?
– Już w starożytności pojawiały się głosy, że astrologia jest formą wróżbiarstwa i przez to jest grzechem. Astrologia nie zawsze była pożądana, np. gdy astrolog przepowiadał śmierć cesarza, miało to reperkusje polityczne. Ludzie światli powątpiewali w astrologię, a więc z czasem jej znaczenia malało. Jednak zjawiska na niebie, których nie umiano wtedy wyjaśnić, frapowały ludzi bardzo długo. Nawet wybitni uczeni mieli problem z odróżnieniem astrologii od astronomii.
 
To by wyjaśniało, dlaczego św. Mateusz nie miał problemu z poważnym potraktowaniem magów posługujących się astrologią, skoro opisał ich w swej Ewangelii.
– Z Biblii bije silne poczucie, że cały świat należy do Boga, bo został przez niego stworzony i jest mu podporządkowany. Ciała niebieskie też na swój sposób Bogu służą. Z tego powodu Bóg może się nimi posługiwać i przemawiać do człowieka. Dla św. Mateusza magowie ze wschodu oraz gwiazda, która ich prowadziła, też byli narzędziem w rękach Boga.
  



Prof. dr hab. Michał Wojciechowski
Teolog świecki, profesor biblistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Opublikował 40 książek naukowych, w tym komentarze biblijne, przekłady starożytnych utworów greckich, książki o etyce Biblii i o greckich wpływach w Biblii. Ponadto napisał prawie 140 artykułów naukowych, ponad 400 popularnych i publicystycznych i wiele haseł do encyklopedii. Narodzin Jezusa dotyczy jego książka Bóg stał się dzieckiem z objaśnieniami tekstów Ewangelii dzieciństwa.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki