Logo Przewdonik Katolicki

Tajemnica grzechu pierworodnego

Stefan Budzyński
Fot.

W Piśmie Świętym pojęcie grzechu pierworodnego w zasadzie nie występuje. Księga Rodzaju opisuje w sposób obrazowy zakaz spożywania owoców z "drzewa poznania dobra i zła" oraz konsekwencje przekroczenia tego zakazu przez Adama. Naukę o grzechu pierworodnym, w którym rodzi się każdy człowiek - wyjątkiem była Najświętsza Maryja Panna - wyraził święty Augustyn. Doktrynę o grzechu...

W Piśmie Świętym pojęcie grzechu pierworodnego w zasadzie nie występuje. Księga Rodzaju opisuje w sposób obrazowy zakaz spożywania owoców z "drzewa poznania dobra i zła" oraz konsekwencje przekroczenia tego zakazu przez Adama.


Naukę o grzechu pierworodnym, w którym rodzi się każdy człowiek - wyjątkiem była Najświętsza Maryja Panna - wyraził święty Augustyn. Doktrynę o grzechu pierworodnym sformułowano na synodzie w Kartaginie w 418 roku, a zadekretowano na soborze trydenckim.

Nadprzyrodzony dar życia


Według egzegezy biblijnej, alegoryczny opis genezy człowieka zawiera jedynie istotną prawdę religijną, że ludzie zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, nie zaś, w jaki sposób zostali stworzeni. Owo "jak?" należy do zakresu nauk przyrodniczych, głównie antropologii biologicznej. Tylko człowiek został obdarzony przez Boga tajemniczym "tchnieniem życia", dzięki któremu stał się istotą żywą.
Teologia nazywa ten niematerialny pierwiastek duszą zdolną do samoistnego życia i trwania po śmierci cielesnej. Pierwsze istoty ludzkie biologicznie niczym nie różniły się od nas. Nie były też ze swej natury nieśmiertelne. Bóg ostrzegł je przed możliwością śmierci: "... ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz" (Rdz 2,16). Gdyby Adam był ze swej istoty nieśmiertelny, to przestroga nie miałaby sensu; nie grozi się śmiercią osobie nieśmiertelnej. Jeśli pierwsi rodzice żyliby dłużej, niż to wynika z praw biologicznych, to dlatego, że Stwórca udzielał im nadprzyrodzonego daru życia - symbolizowanego przez "drzewo życia" - który został przez nich utracony.

Od Adama i Ewy?


Święty Paweł (Rz 5,12-21) stwierdza: "... jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli". Ten werset został uznany za rozstrzygający przez sobór trydencki w zakresie podstawy biblijnej doktryny o grzechu pierworodnym, którego istota dziedziczenia przez wszystkich potomków Adama pozostaje otwartą co do jego natury. I chociaż sobór trydencki interpretował grzech pierworodny, przyjmując pochodzenie ludzkości od jednej pary ludzi (monogenizm), to współczesna teologia - biorąc pod uwagę naukowe odkrycia z zakresu antropogenezy biologicznej - nie wyklucza możliwości pochodzenia gatunku ludzkiego od wielu kobiet i mężczyzn (poligenizm).
Bibliści zwracają uwagę, że w Księdze Rodzaju użyto słowa "ha adam" z rodzajnikiem w liczbie mnogiej, co dosłownie znaczy "ludzie". A skoro tak, mogło być więcej ludzi niż tylko jedna para. Wybitny znawca dogmatyki ksiądz Ignacy Różycki twierdził, że ani monogenizm, ani poligenizm nie są dogmatami wiary, lecz twierdzeniem teologicznie prawdopodobnym.

Istota grzechu pierworodnego


Człowiek w Edenie otrzymał od Boga oprócz obietnicy nieśmiertelności jakby pierwszy kodeks moralności symbolizowany przez drzewo poznania dobra i zła (Rdz 2,17). Papież Jan Paweł II pisze: "Owo drzewo poznania dobra i zła przywołuje symbolicznie nieprzekraczalne granice, które człowiek jako stworzenie powinien w sposób wolny uznać i z ufnością uszanować. Zależy on od Stwórcy, podlega prawom stworzenia i normom moralnym, które regulują korzystanie z wolności".
Tymczasem człowiek te granice świadomie i dobrowolnie przekroczył. Zafascynowany otaczającym go światem, postanowił pójść własną drogą, według swoich norm i zasad życiowych. Sam dla siebie chciał być panem, sędzią i prawodawcą. Chciał za wszelką cenę, tu i teraz, wiedzieć wszystko, co jest znane Bogu; jakby z Nim się zrównać. Istota demoniczna, symbolizowana przez węża, podsunęła człowiekowi wielką pokusę: "Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło". Staniecie się więc, w pewnym sensie, równi Bogu. Było to nie tylko nieposłuszeństwo, ale rodzaj pychy, odwrócenia się od Boga, wybór własnej drogi i sensu życia, niezgodny z planem Boga wobec człowieka.
To jest istota grzechu pierworodnego: człowiek przedłożył siebie nad Boga. Utracił przez to wszystkie dary nadprzyrodzone i stał się nagi, a więc podlegający cierpieniu, przemijaniu i śmierci. Uświadomił sobie kruchość swego życia i jego bezsens poza Stwórcą. Odtąd wszyscy ludzie dziedziczą grzech pierworodny. Jego uniwersalnym przejawem jest naturalna skłonność do zła i grzechu.
Krytycy Kościoła stawiają zarzut, że wprowadza on sprawiedliwość zbiorową, skoro potomkowie Adama ponoszą konsekwencje jego winy. Otóż natura nie zna miłosierdzia. Tylko Bóg jest miłosierny, a prawa przyrody bezwzględne: kto je przekracza, ponosi konsekwencje. Jeśli na przykład kobieta w ciąży pije alkohol lub nadużywa narkotyków, jej dziecko urodzi się z wrodzoną skłonnością do ich nadużywania w okresie dorastania. I pytanie, czy jest to sprawiedliwe, traci jakikolwiek sens w obliczu konieczności działania praw natury.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki