Fenomen Pani z Guadalupe

W historii objawień Maryjnych - a było ich według leksykonu Ernsta około tysiąca - tylko kilkanaście zostało oficjalnie uznanych przez Kościół za nadprzyrodzone. Wśród aprobowanych mariofanii na szczególną uwagę zasługują objawienia Pani z Guadalupe. Naukowcy z całego świata usiłują rozwiązać zagadkę powstania obrazu, o którym tradycja ludu meksykańskiego mówi, że nie ludzką...
Czyta się kilka minut
W historii objawień Maryjnych - a było ich według leksykonu Ernsta około tysiąca - tylko kilkanaście zostało oficjalnie uznanych przez Kościół za nadprzyrodzone. Wśród aprobowanych mariofanii na szczególną uwagę zasługują objawienia Pani z Guadalupe. Naukowcy z całego świata usiłują rozwiązać zagadkę powstania obrazu, o którym tradycja ludu meksykańskiego mówi, że nie ludzką ręką został uczyniony.

Meksyk - państwo w Ameryce Północnej i Środkowej - w I tysiącleciu przed Chr. stanowił centrum cywilizacji Majów, zaś od I do III stulecia po Chr. - kultury Azteków. Wyprawa Hernana Corteza w 1519 r. i podbój przez Hiszpanów doprowadziły do upadku kultury azteckiej. Wtedy hiszpańscy franciszkanie rozpoczęli ewangelizację tubylców.

Co ujrzał i usłyszał Juan Diego?

Wśród nich był Guauhtlatohuac urodzony w 1474 r. w Guauthtitlan, 20 km na północ od Meksyku. Mając 29 lat, ożenił się z Melintzin. W tym czasie król Azteków Montezuma II obejmował tron.

Na chrzcie Guauhtlatohuac przyjął imiona Juan Diego - Jan Jakub. Jako pobożny neofita często przychodził do kościoła Santiago w wiosce Tlatelolco, by poznawać naukę Chrystusa. Drogę tę pokonywał przez wzgórza Tepeyac, niedaleko jeziora Tezcoco. Gdy 9 grudnia 1531r. szedł ścieżką wijącą się przez wzgórze, usłyszał nagle słodki głos kobiecy używający jego zdrobniałych imion: "Juanito, Dieguito!"

Zdziwiło go to zawołanie, gdyż do zrujnowanej świątyni azteckiej nikt już nie przychodził. Tajemniczy głos ponownie powtórzył jego imiona. I nagle... zobaczył młodą kobietę (cihualpilli) ubraną w piękny strój i otoczoną promieniami światła. Wyglądała jak piękna meksykańska dziewczyna. Juan ze zdumienia upadł na kolana. Tajemnicza i piękna Pani przemówiła do niego nie po hiszpańsku - tego języka jeszcze nie znał - lecz w dialekcie indiańskim nahuath, dla niego jedynie zrozumiałym.

"Wiedz, mój mały, ukochany synu, że ja jestem zawsze doskonała dziewica, Najświętsza Maryja, Matka prawdziwego i jedynego Boga, który jest dawcą i Panem życia, Stwórcą człowieka, w Nim istnieją wszystkie rzeczy. On jest Panem nieba i Panem ziemi. Udaj się do pałacu biskupa Meksyku i powiedz mu, że ja ciebie posyłam, aby przygotował dom, budując dla mnie teocalli - świątynię u podnóża wzgórza. Tutaj zobaczę ich łzy, ale uspokoję ich i pocieszę".

Znak róży

Juan udał się do bpa Juana Zumarradze i opowiedział mu o tajemniczej, świetlistej Pani. Ale protegowany króla Karola V uznał to za wytwór wyobraźni Juana. Zmartwiony taką reakcją biskupa Juan Diego ponownie udał się na wzgórze Tepeyac i ku swojemu zdumieniu ujrzał czekającą na niego tajemniczą postać Pani. Diego żalił się Madonnie, że jest prostym człowiekiem z pola i nie podoła powierzonej misji, bo biskup mu nie wierzy. Pani odpowiedziała: "Powiedz biskupowi, że Maryja dziewica posyła cię i powtórz moje wielkie pragnienie, aby mieć w tym miejscu kościół".

Po Mszy św. w Tlatelolco Juan ponownie udał się do bpa Zumarradze, ale i tym razem otrzymał odpowiedź odmowną, a ponadto hierarcha zażądał dowodu, cudownego znaku, że Maryja mu się objawia. Indianin poszedł na wzgórze i znów zobaczył nieziemską postać. Matka Boża rzekła: "Dobrze, mój synu, wróć tu jutro rano, zaniesiesz biskupowi znak, którego od ciebie żąda". Następnego dnia Juan Diego udał się do lasu w poszukiwaniu ziół dla chorego wujka, aby przygotować leczniczą miksturę. Nagle Pani wyszła niespodziewanie na jego spotkanie, mówiąc: "Nie martw się chorobą wuja, ponieważ teraz nie umrze, bądź raczej pewien, że jest już zupełnie zdrowy. Wejdź na wzgórze i tam znajdziesz mnóstwo kwiatów. Zerwij je i zbierz w bukiety. Następnie zejdź i przynieś do mnie".

W grudniu kwiaty nie kwitną, zwłaszcza na zamrożonym i ogołoconym szczycie Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, gdy ujrzał rozkwitłe róże kastylijskie. Zerwał je i przyniósł do Madonny. Ona nakazała mu zawinąć je w płaszcz (tzw. tilma) i zanieść do biskupa.

Gdy Zumarradze zobaczył rozkwitłe róże, oniemiał, tym bardziej, że na tilmie Indianina ukształtowała się postać tajemniczej Pani, którą Juan Diego naocznie widział, słyszał i rozmawiał jak z żywym człowiekiem. Było to dokładnie 12 grudnia 1531 roku.

Właśnie ten wizerunek Madonny do dziś znajduje się w cudownym obrazie w sanktuarium Maryjnym w Guadalupe, odwiedzanym rocznie przez 20 mln pielgrzymów z całego świata. Wydarzenie to jest dokładnie opisane w manuskrypcie "Nicon Mopohu w języku nahuatl przez azteckiego franciszkanina Antonio Valeriana żyjącego w latach 1531-1605. Manuskrypt zachował się do naszych czasów.

Cudowny obraz Pani z Guadalupe

Obraz Matki Bożej ma wymiary 195 x 105 centymetrów. W jaki sposób powstał? Nikt tego nie wie. W 1976 r. badacze - Ernesto Sodi Pulares i Roberto Polacios - zidentyfikowali pochodzenie płótna. Tilma została wykonana z agawy (Agava popotule zacc). Jest płótnem stosunkowo nietrwałym, rozpada się po 40 latach. Do obrazu nie przylega kurz, a ponadto nie zbliżają się do niego insekty. W 1936 r. opat bazyliki w Guadalupe don Feliciano Cortes Moro ofiarował biskupowi don Francisco de Jezus Maria Echavarii nici z wizerunku, które zostały przekazane prof. Richardowi Kuhn - nobliście, dyrektorowi wydziału chemii w Instytucie w Heidelbergu. Uczony nie znalazł na włóknie żadnych śladów pigmentów pochodzenia mineralnego, roślinnego czy organicznego ani jakichkolwiek barwników syntetycznych. Z kolei badania w podczerwieni wykazały, że na płótnie obrazu nie ma śladów farby. Zidentyfikowano je tylko na późniejszych elementach obrazu, domalowanych w czasie renowacji.

Tajemnica oczu Madonny z Gaudalupe

Najbardziej zdumiewającym odkryciem były oczy. W 1929 r. meksykański fotograf Alfonso Marcue Gonzalez odkrył na powiększonym negatywie cienie w oczach Madonny. Ale przy ówczesnej technice fotograficznej nie można było ich zidentyfikować.

Dopiero w 1979 r. peruwiański inżynier Jose Aste Tonsman zastosował technikę digitalową i powiększył źrenice oczu 2500 razy, czyli 25 tys. punktów świetlnych na milimetr kwadratowy, a więc do 8 centymetrów.

Zdumienie badacza nie miało granic. W źrenicach Madonny utrwaliło się dwanaście osób z Juanem Diego, biskupem Zumaradze i tłumaczem Juane Gonzalesem na czele. Można było nawet rozpoznać szczegóły ubioru Juana Diego, takie jak kolczyki w uszach, sandały, sznurowadła. Utrwalony w źrenicach obraz historycznego wydarzenia z XVI wieku jest fenomenem niezwykłym na skalę światową, jedynym przypadkiem znanym w Kościele. To swoista fotografia Maryi taką, jaką się objawiła w sposób zmysłowo postrzegalny, a nie jak w większości objawień w wizjach ekstatycznych.

Jak to możliwe, że w XVI wieku mógł powstać w Meksyku obraz jakby nie ludzką ręką uczyniony? Można to interpretować jako przesłanie Matki Bożej do ludzi wszystkich epok:

- Ja żyję, kocham Was i chcę Was wszystkich doprowadzić do Chrystusa.

Obraz Madonny z Guadalupe nadal skrywa swoją tajemnicę. Szóstego maja 1990 r. Papież Jan Paweł II beatyfikował w Guadalupe Juana Diego. Powiedział wówczas: "Juan Diego jest symbolem wszystkich pierwotnych mieszkańców tej ziemi, którzy przyjmowali Ewangelię Jezusa dzięki macierzyńskiej pomocy Maryi (...). Wybrała go spośród najpokorniejszych, aby okazać jemu swą przychylność i miłość przez objawienie w Guadalupe".

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2004