Logo Przewdonik Katolicki

Po co ta kolęda?

ks. Tomasz Ślesik
Fot.

(...) Jaki sens ma wizyta duszpasterska kapłana w domu podczas tzw. kolędy, jeżeli trwa ona chwilę i sprowadza się częstokroć tylko do kilku powtarzanych od wielu lat tych samych pytań? (...) Eugeniusz Wizyta duszpasterska, zwana popularnie kolędą, może być dla wszystkich wielką szansą. Jednak żeby taką była, potrzeba wspólnego zaangażowania. Zarówno kapłani,...

(...) Jaki sens ma wizyta duszpasterska kapłana w domu podczas tzw. kolędy, jeżeli trwa ona chwilę i sprowadza się – częstokroć – tylko do kilku powtarzanych od wielu lat tych samych pytań? (...)

Eugeniusz


Wizyta duszpasterska, zwana popularnie kolędą, może być dla wszystkich wielką szansą. Jednak żeby taką była, potrzeba wspólnego zaangażowania. Zarówno kapłani, jak i rodziny, do których przybywają, muszą się do takiej wizyty przygotować.

Często narzekamy w naszym duszpasterstwie na masowość. Narzekają i księża, i wierni. Kolęda jest szansą bliższego spotkania, tak z duszpasterzami, jak i z konkretnymi osobami, parafianami, którzy powinni brać udział – w miarę swoich możliwości – w życiu całej wspólnoty parafialnej. Kolęda jest doskonałym czasem konfrontacji naszych poglądów, wymiany opinii czy podjęcia polemiki. Jest przede wszystkim szansą na poznanie siebie.

Warto, przyjmując księdza, przygotować się na taką wizytę. Tak właśnie zdarza się w większości przypadków odwiedzin duszpasterskich. Sprawdza się wówczas powiedzenie: „Gość w dom – Bóg w dom”. Istnieją jednak sytuacje, że już przy wejściu kapłan czuje jakoby miał natychmiast wyjść, a wszelki proponowany temat rozmowy nie jest podejmowany. I jest to najłagodniejsza forma ostentacyjnego pokazania, że kapłan jest osobą niemile widzianą. Wtedy to staropolskie przysłowie trzeba by zamienić na słowa: „Kogo tu diabli niosą?!”.

Oczywiście, w sytuacji polskiego Kościoła – kiedy bardzo dużo osób przyjmuje kolędę – i jednego dnia odwiedza się kilkanaście, kilkadziesiąt rodzin, trudno znaleźć czas na długie rozmowy. Można wtedy zasugerować temat, który podejmiemy w innym czasie, umawiając się na konkretną rozmowę. Zdolność konwersacji kapłana, po przeprowadzonych wcześniej ośmiu godzinach lekcji w szkole i po piątej godzinie kolędowania może być nieco ograniczona.

„No i najważniejsze...” – jak kapłan czasami słyszy, wychodząc z domu lub mieszkania – ofiara. Nie jest ona najważniejsza. Kapłan przynosi do domu przede wszystkim Boże błogosławieństwo i ono jest najważniejsze. Jeżeli ktoś rzeczywiście chce złożyć ofiarę, może to uczynić, jednak nie z przyzwyczajenia, nie z tradycji, ale szczerze – od serca.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki