Logo Przewdonik Katolicki

Z wizytą kolędową

Ks. dr Krzysztof Michalczak
Fot.

W najbliższym czasie kapłani rozpoczną wizytę duszpasterską, czyli kolędę. Wielu parafian czeka na te chwile i na to spotkanie przez cały rok. Z pewnością w mediach pojawi się jednak inna atmosfera wokół kolędy i krytyczne artykuły z pytaniami: po co kolęda, czy nie jest to dyscyplinowanie wiernych, sprawdzanie, czy chodzą na Msze św., ile ksiądz na tym zarabia?

  

Czas spotkania i rozmowy
Kolęda jest wizytą duszpasterską. Raz w roku lub, jeśli to nie jest możliwe tak często ze względu na wielkość parafii i małą liczbę duszpasterzy, kapłani nawiedzają swoich wiernych w ich domach czy mieszkaniach. Jest to jedna z nielicznych okazji, by z daną osobą czy rodziną spotkać się u nich w domu i porozmawiać. Na co dzień, przy okazji niedzielnej Mszy św., nie jest to możliwe. Z pewnością wynika to trochę z naszej polskiej tradycji, że jesteśmy obecni na Eucharystii i potem od razu wracamy do domu. W krajach śródziemnomorskich często jest inaczej: po Mszy św. wierni pozostają przed kościołem i pozdrawiają się, rozmawiają. Czasami gromadzą się na l’infresco, czyli poczęstunku (np. degustacja domowych wypieków). Tematów do rozmowy z pewnością jest dużo.
Jeśli spotkania parafian z duszpasterzami są tak rzadkie, warto zadbać, by kolęda była wypełniona treścią. Wielu parafian ma pytania dotyczące wiary, tym bardziej że katecheza systematyczna kończy się po zakończeniu szkoły średniej, a przecież nie wszyscy uczestniczą potem w życiu duszpasterstwa akademickiego, grupach modlitewnych, ruchach czy stowarzyszeniach, nie mówiąc już o osobistym studium Katechizmu Kościoła Katolickiego czy innych dokumentów kościelnych. Są tacy, którzy interesują się życiem parafii, prowadzonymi pracami remontowymi czy budowlanymi. Niektórzy nawiązują w rozmowie z księdzem do jego kazań. Tematem ważnym, który warto podejmować na kolędzie, jest wychowanie dzieci i młodzieży. Kościół pragnie pomagać rodzicom w wychowaniu ich pociech. U osób starszych rozmowa kolędowa wygląda jeszcze inaczej. Niejednokrotnie skarżą się oni na zły stan zdrowia czy brak zainteresowania ze strony swoich dzieci lub rodzin. Zasadniczo nie ma sensu rozmawiać na kolędzie o polityce, bo temat ten poruszany jest tak często, że wszyscy jesteśmy nim zmęczeni. Poza tym – przyznajmy – jest to przysłowiowe młócenie słomy. Zdarza się jednak, że trudno podjąć rozmowę. Aby uniknąć tzw. tematów zastępczych, po krótkim wstępie, wzajemnym pozdrowieniu się czy przypomnieniu, kiedy widzę, że z mojej strony musi nastąpić inicjatywa rozmowy (a tak jest najczęściej), pytam, czy są tematy, sprawy dotyczące wiary, Kościoła, życia religijnego, o których odwiedzani chcieliby porozmawiać. W 90 proc. pada wtedy odpowiedź: „Nie, proszę księdza, my do kościoła chodzimy, wiemy, co się dzieje w parafii”. Wspominam o tym dlatego, że chociaż często księża mają przygotowany konkretny temat wizyty, który pragną z odwiedzanymi podjąć, to jednak warto pomyśleć przed kolędą, o czym chcę z kapłanem na kolędzie porozmawiać.
 
Modlitwa
Trzeba pamiętać, że w czasie takiego spotkania najważniejsza jest wspólna modlitwa. Raz do roku lub raz na dwa lata kolędnicy przychodzą do ciebie, by modlić się z tobą i twoimi bliskimi – tylko za ciebie, za was. W ciszy serca powierzcie Bogu wasze sprawy: radosne i smutne. Nawet jeśli ich nie wypowiemy głośno, Bóg słyszy naszą modlitwę. Pamiętajmy, co powiedział Jezus: „gdzie dwaj albo trzej zgromadzeni są w imię moje, tam Ja jestem”.  O co się modlić w czasie kolędy? O błogosławieństwo Boże na cały nowy rok dla rodziców, rodzeństwa, dzieci, o zrozumienie i pokój w rodzinie, o zgodę między znajomymi i sąsiadami, o zdrowie lub cierpliwość w chorobie, o pokój na świecie, o pomyślność dla naszej ojczyzny i wierność jej korzeniom. Nie zapominajmy także o modlitwie w intencji Kościoła, a szczególnie parafii i kapłanów wam posługujących. Z pewnością są też tacy, którzy modlą się na kolędzie o powołania do życia kapłańskiego i zakonnego. Przez 21 lat kolędowania dwa razy zdarzyło mi się, że poproszono mnie, byśmy się wspólnie pomodlili o dobrą śmierć.
Na początku Adwentu, w kontekście tematu nowego roku duszpasterskiego, pisaliśmy o domu. Dom z hebrajskiego to beth, to nie tylko dom, willa czy pałac, ale to wspólnota, rodzina. Dlatego też święcimy nasze domy, by były autentyczną świątynią, w której żyjemy, wzrastamy. Pokropienie wodą święconą obejmuje także, a może – przede wszystkim – nas. Woda święcona oczyszcza ze zła i uświęca. Stąd też – nie tylko w kościele, ale także w domu – jest kropielnica z woda święconą. Kiedy wychodzisz z domu, przeżegnaj się, byś świętość twego domu zabrał tam, gdzie ciebie Bóg posyła. Kiedy wracasz do domu, oczyść się wodą święconą z tego brudu, który niesie ze sobą skażony materializmem, liberalizmem i postępującym ateizmem świat.
 
Po co kolęda?
Niejednokrotnie w mediach krytykuje się kapłanów i ich sposób duszpasterzowania. Zarzuca się im, że za mało czasu poświęcają danej rodzinie, że się spieszą, że interesuje ich tylko zawartość otrzymanej koperty. Prawdą jest, że księża są różni, ale chyba przyznacie mi rację, że większość z tych, których spotkaliście w waszych parafiach, to duchowni bardzo oddani. Zło jest zawsze bardziej krzykliwe niż dobro. Nie chciałbym usprawiedliwiać kolędników, którzy się spieszą, ale proszę o zrozumienie: czasami po całym dniu katechezy w szkole czy posługi w parafii niewiele ma się już siły, by u wszystkich być radosnym, uśmiechniętym i rozmownym. Prawdą też jest, że są takie rodziny, które chętnie kolędę przyjmują, ale nie mają ochoty czy potrzeby, by długo rozmawiać. No i te koperty. Każdy ksiądz otrzymuje od proboszcza część ofiary, którą wierni składają. Nie są to jednak zwykle duże sumy i większość księży nie chodzi po kolędzie dla pieniędzy. Trud nie jest współmierny z dobrem materialnym. Odwiedzamy was w waszych domach i – nawet jeśli te odwiedziny nie są długie – modlimy się u was, tylko za was i głęboko ufamy, że Bogu miła jest nasza wspólna modlitwa. Kapłaństwo to nie zawód, to powołanie. Nam naprawdę zależy, by wam pomóc w dobrym życiu i ostatecznie w zbawieniu.
Większość ofiar (w tym także składanych przy okazji kolędy) przeznaczanych jest na potrzeby parafii. Rozmawiając z moimi kolegami kapłanami, którzy są proboszczami, dowiedziałem się, że ofiary kolędowe starczą na ogrzewanie kościoła, i to nie zawsze, a i tak w wielu naszych świątyniach jest chłodno. Jeśli ksiądz jest w małej parafii, to wszystkie, również swoje środki, przeznacza na kościół, by był w miarę możliwości czysty, ciepły i oświetlony.
Warto też pamiętać, że kolędowa posługa księdza nie kończy się w waszych domach. Niejednokrotnie wracamy do domu bardzo zmartwieni stanem moralnym czy materialnym naszych parafian. I jeszcze jedno. Sądzę, że będę wyrazicielem wszystkich kapłanów chodzących z wizytą duszpasterską: dziękujemy tym, którzy otwierają nam z radosnym sercem, z uśmiechem na twarzy i którzy cieszą się z kolędowej modlitwy i spotkania z nami.
 
 
 

 

Jak przygotować kolędowy stół?

Stół powinien być nakryty białym obrusem. Na stole ustawiamy krzyż, świece i wodę święconą oraz kładziemy Pismo Święte.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki