Logo Przewdonik Katolicki

Nie jest tak źle

Piotr Dogondke
Fot.

Drodzy i Szanowni Czytelnicy! Wprawdzie minęło już trochę czasu od Bożego Narodzenia, ale pamiętamy pełne kościoły, a co ważniejsze, tak wielu ludzi przystępujących do Komunii św. Również kolejki przed konfesjonałem i upór ludzi, by na święta wyspowiadać się i przeżywać je z czystym sercem. Z pewnością wielu zwróci uwagę, że to zachowania często bardzo powierzchowne,...

Drodzy i Szanowni Czytelnicy!

Wprawdzie minęło już trochę czasu od Bożego Narodzenia, ale pamiętamy pełne kościoły, a co ważniejsze, tak wielu ludzi przystępujących do Komunii św. Również kolejki przed konfesjonałem i upór ludzi, by na święta wyspowiadać się i przeżywać je z czystym sercem. Z pewnością wielu zwróci uwagę, że to zachowania często bardzo powierzchowne, jednak chcę wyrazić odmienną opinię. Myślę, że to jest ogromna siła polskiej religijności, tak często chyba niedoceniana przez „uczonych w Piśmie”. Sądzę, że tradycja, która z tak ogromną siłą przynagla tysiące, a może i miliony Polaków do, moim zdaniem, bardzo często prawdziwego nawrócenia, jest naszą ogromną wartością. A przecież to nie krasnoludki nas, jako naród, tego nauczyły.

Jestem wdzięczny tym pokoleniom, które wypracowały tę ogromną wartość polskiej religijności. Rozumiał to Prymas Tysiąclecia i Papież Polak, który jednocześnie pozostawał człowiekiem tak bardzo otwartym na „nowe”.

Ile osób każdy z nas mógłby wymienić: bliskich, nauczycieli, księży, przyjaciół, postaci historycznych i współczesnych etc. – ludzi, którym zawdzięczamy to, że w najstarszej w moim mieście parafii „chłopy jak dęby” klękają na kolana i przy żłóbku, i przy grobie Chrystusa. Jest w tym jakaś siła, siła męskiego chrześcijaństwa, która trzyma ludzi „w porządności”, która nie pozwala żonatemu mężczyźnie spotykać się z inną kobietą. I jest to jakaś siła kobiecego chrześcijaństwa, która nie pozwala zostawić chorych rodziców czy dzieci. Czasem tylko zastanawiam się, co z tych wartości zdołamy przekazać naszym dzieciom.

Pamiętam, jak chodząc po Tatrach słowackich, spotykaliśmy niewiele osób, a jeżeli już, to byli to Anglicy, Włosi lub Polacy. Po przejściu granicy to, co nas uderzyło po polskiej stronie, to wręcz tłumy rodziców z dziećmi, młodzieży, grup i grupeczek. Był to dla nas znak siły i wartości tego narodu.

Jak wszyscy kierowcy, gdy dojeżdżam do pracy, denerwuję się na tworzące się w związku z pracami drogowymi korki. Pamiętam jednak, że na początku lat 90. takie same korki utrudniały nam przejazd przez byłą NRD i wtedy zazdrościłem Niemcom, że tak prężnie się rozwijają. Gdy słyszę o Polakach w Irlandii, Londynie, czytam pochwały na temat polskich pracowników, to rodzi się we mnie nadzieja, że tutaj, w Polsce, jeszcze będzie prawdziwy, godny i piękny dom. Wiem, że są wady, stracone nadzieje i wiele problemów. Gdy czytam kolejne publikacje na ten temat, myślę, że trzeba też zauważyć drugą stronę, tę lepszą i pogodniejszą.

Ilu Państwo znają porządnych ludzi, dobrych i rzetelnych pracowników, dobrych rodziców, wierzących i praktykujących chrześcijan? Choć może mniej krzykliwi i widoczni, są naszą nadzieją i spełnieniem tych, którzy wartość‑tradycję im przekazali, a która często jest bodźcem do bycia lepszym człowiekiem, chrześcijaninem i Polakiem.

O tych jasnych i o tych ciemniejszych stronach naszego życia przeczytają Państwo w bieżącym „PK”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki