Pyszności dla kości

Picie coca-coli przyczynia się do rozwoju osteoporozy u kobiet, udowodnili amerykańscy naukowcy z Bostońskiego Tufts University. Badali oni gęstość kości kręgosłupa i kości biodrowej u ponad 2500 ludzi, kobiet i mężczyzn, w wieku ok. 60 lat. Mężczyźni wypijali tygodniowo przynajmniej pięć szklanek coli zwykłej, light lub bezkofeinowej, kobiety o jedną szklankę mniej. U mężczyzn...
Czyta się kilka minut

Picie coca-coli przyczynia się do rozwoju osteoporozy u kobiet, udowodnili amerykańscy naukowcy z Bostońskiego Tufts University. Badali oni gęstość kości kręgosłupa i kości biodrowej u ponad 2500 ludzi, kobiet i mężczyzn, w wieku ok. 60 lat. Mężczyźni wypijali tygodniowo przynajmniej pięć szklanek coli zwykłej, light lub bezkofeinowej, kobiety o jedną szklankę mniej. U mężczyzn picie coli nie zwiększyło utraty masy kostnej. U kobiet był on wyraźny, tym większy im więcej jej piły. W ocenie wyników badania brano pod uwagę takie czynniki jak np. występowanie menopauzy, picie przyspieszającej osteoporozę kawy czy równie niekorzystnego alkoholu. Choć jak podkreślili autorzy badań, nie ma dowodów, by okazjonalne picie coli uszkadzało kości, lepiej zachować umiar w jej spożyciu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2007