Logo Przewdonik Katolicki

Skarby w śmieciach

Monika Białkowska

Utwór Mikołaja Reja, znany dotąd tylko z późniejszych odpisów, czy nieznany zapis basu do utworu Wacława z Szamotuł. Badania prowadzone w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie przynoszą odkrycia na skalę światową.

Kiedy w drugiej połowie XVI w. introligatorzy oprawiali księgi, dla usztywnienia oprawy mogli użyć cienkich desek albo kartonu. Oba materiały były jednak stosunkowo drogie, a drewno na dodatek również ciężkie. Tanim, lekkim i łatwo dostępnym materiałem była makulatura. Skupowano więc z drukarni stare, niepotrzebne lub uszkodzone wydruki, sklejano je ze sobą, a następnie okładano skórą – i w ten sposób powstawała twarda oprawa kodeksu. Stare i pięknie oprawiane księgi przetrwały w historycznych bibliotekach, często w wielu egzemplarzach. Unikatowe skarby kryją się natomiast w tym, co wieki temu uznano za śmieci: w wykorzystanej do oprawy makulaturze…
– Katalogowanie starych druków, które trwa u nas od 2013 r. w ramach realizacji grantu „Inwentaryzacja zasobu Biblioteki Katedralnej w Gnieźnie”, finansowanego z Narodowego Programu rozwoju Humanistyki MNiSW pod kierownictwem dr. Piotra Pokory przynosi zaskakujące wyniki – mówi ks. dr Michał Sołomieniuk, dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie. – Oprócz tego, że coraz więcej książek po dziesiątkach lat zapomnienia wchodzi do obiegu naukowego, dodatkową korzyścią jest odnajdywanie starych druków. Część z nich nie funkcjonuje dotąd w żadnych katalogach. O części wiedziano, że musiały istnieć, ale nie zachował się żaden oryginał. Nasz introligator wydobywa je pieczołowicie z opraw, a ja już w pewnym sensie przyzwyczaiłem się, że codziennie odkrywane są jakieś skarby. Ostatnio znaleziony został utwór Mikołaja Reja, znany dotąd tylko z późniejszego i również nieznany wcześniej nutowy zapis basu do jednego z utworów Wacława z Szamotuł. 

Ścienne i kieszonkowe
Dokumenty wydobywane z opraw są w nie najlepszym stanie. Już w XVI w. były makulaturą. Na dodatek zostały mocno sklejone, co też utrudnia ich odzyskanie. – Na szczęście papier czerpany łatwo poddaje się działaniu wody – tłumaczy Marek Garjaciak, introligator z gnieźnieńskiego archiwum. – Woda go nie niszczy, rozpuszcza za to klej, więc cierpliwie i powoli można próbować takie sklejone wieki temu karty rozdzielić. Nie zawsze uzyskujemy pełną kartę, są też braki, na przykład po robakach, które przegryzły oprawę, ale całkiem sporo można z nich jeszcze odczytać.
Najczęściej na makulaturę trafiały druki ulotne, głównie kalendarze. Tych znajduje się najwięcej, od formatów ściennych, po małe, kieszonkowe kalendarzyki z fragmentami Ewangelii i horoskopami. Najcenniejsze są te wydawane w języku polskim, bo pozwalają wejrzeć w życie zwyczajnych, świeckich ludzi. Przetrwało ich bardzo mało, bo używane były na co dzień i szybko się niszczyły, nikomu też nie przychodziło do głowy oddawanie nieaktualnego kalendarza do biblioteki. Wśród gnieźnieńskich znalezisk jest między innymi jeden z najstarszych zachowanych drukowanych kalendarzy na rok 1530 (inny, z 1525 r., również  znajduje się w Gnieźnie) – to fragment kalendarza ściennego. Jest również unikatowy kalendarz kieszonkowy nieopisany dotąd w żadnych bibliografiach, zatytułowany Dziennik wyborów mistrza Mikołaja z Szadku z 1531 r. – tu absolutny unikat, o którego istnieniu nikt dotąd nie wiedział. Są w nim zawarte między innymi prognostyki, wyznaczające dni odpowiednie do puszczania krwi, pojmowania żony, utwierdzania przyjaźni czy wychodzenia na wojnę.
 
Bas nieznany
Jednym z najcenniejszych znalezisk jest niewielka karta z nutami. – Unikatowy fragment utworu muzycznego Wacława z Szamotuł to rarytas, którym mogłaby się poszczycić niejedna biblioteka – mówi Jakub Łukaszewski, doktorant na Wydziale Historii UAM, w ramach grantu pracujący nad katalogowaniem ksiąg w gnieźnieńskich archiwum. – Wacław z Szamotuł był pierwszym polskim kompozytorem, drukowanym na Zachodzie i uważany jest za największego polskiego kompozytora, w czasach przed Chopinem. Do naszych czasów przetrwało tylko kilka jego utworów. W Ratyzbonie i w Monachium znajdują się fragmenty kompozycji do tekstu Lamentacji Jeremiasza, w zapisach na cantus i tenor. Podejrzewano, że bas również mógł istnieć, ale go nie znano. I właśnie nam, w Gnieźnie, udało się go znaleźć!  Szata typograficzna wskazuje, że dzieło wydane zostało w drukarni Łazarza Andrysowicza w 1553 r. Notacja muzyczna jest bardzo zbliżona do współczesnej, nie ma więc takich problemów, jak ze średniowieczną notacją neumiczną: myślę, że da się to zagrać. W tej samej oprawie był też ręcznie pisany skrawek – trzeba go jeszcze skonsultować z muzykologami, ale kto wie, może to brudnopis nut, podany drukarzowi?
 
Ocalone przed stosem
– Znaleźliśmy również dzieło, którego autorem jest Bernardino Ochino – mówi Jakub Łukaszewski. – Jego dzieła w ogóle są bardzo rzadkie. Był jedną z najbarwniejszych postaci włoskiego protestantyzmu, oskarżano go między innymi o sprzyjanie poligamii, a w okresie kontrreformacji wiele jego dzieł trafiło na stos i spłonęło. Teraz spod oprawy innej księgi wydobyliśmy druk jego autorstwa, zupełnie dotąd nieznany: „Krótkie wprawienie a nauka, którym się sposobem człowiek chrześcijański w modlitwie sprawować, ćwiczyć a rzędzić ma”. Nie wspominają o nim żadne katalogi. Utwór nie ma też żadnego odpowiednika w innych językach, co by oznaczało, że znalezisko jest naprawdę na skalę światową. Nie wiadomo nawet, w jakiej oficynie wyszło: drukarz prawdopodobnie wiedział, że nie będzie ono mile widziane, dlatego nie zostawił żadnych śladów, które mogłyby wskazywać na wydawcę. Być może, kiedy się tym porządnie zajmiemy, po kroju czcionki czy drzeworycie na stronie tytułowej uda się nam go zidentyfikować. W Europie dzieła Ochina są niezwykle rzadkie, w Polsce to prawdziwy rarytas.
 
Encyklopedie do wymiany
O Dialogu kota z lwem Mikołaja Reja czytamy w Wikipedii, że powstał pomiędzy 1530 a 1540 r. i zaginął. Później odnaleziony został młodszy od oryginału odpis i tylko z niego znamy treść. Gnieźnieńskie odkrycie zmusza do zmiany encyklopedycznych definicji.
– W XVI w. Andrzej Trzecieski wymieniał wszystkie dzieła Reja, w również „Dialog kota z lwem”. Żaden druk tego utworu się nie zachował: przynajmniej do teraz byliśmy o tym przekonani. Tymczasem w jednej z opraw znaleźliśmy fragment arkusza, rozcięty i gotowy do złożenia, który prawdopodobnie w ostatniej chwili został wyrzucony ze względu na skazę na papierze. Później został sprzedany do introligatorni jako makulatura i w ten sposób nie pięknie wydane egzemplarze książek, ale on jeden jedyny ocalał – tłumaczy Łukaszewski.
Nie wiadomo, na ile znany wcześniej rękopis jest poprawny. Nie wiadomo, z czego korzystał tworzący go kopista. Już przy pierwszych porównaniach znanego dotąd odpisu z pierwszym wydrukiem wyraźnie widać różnice, jakieś braki, jakieś dodatki. – Ostatni raz fragmenty Rejowych dialogów znaleziono jeszcze przed wojną – mówi Łukaszewski. – Druk, który odkryliśmy, jest więc rzeczą naprawdę unikatową. Książki, które czytali zwykli ludzie, pożyczali sobie i podawali z rąk do rąk, niezwykle rzadko zdołały przetrwać tyle wieków. Dla literatury staropolskiej jest to naprawdę wspaniałe odkrycie.
XVI-wieczne znaleziska trzeba teraz poddać konserwacji. – W kolejce czeka najpierw ponad dwa tysiące XV-wiecznych dokumentów sądowych, znalezionych w zeszłym roku w katedrze – tłumaczy ks. Michał Sołomieniuk. – Najnowsze znaleziska zostały zabezpieczone tak, że na razie nic im nie grozi. Możemy pokazywać je jakimś grupom studyjnym, ale z robieniem kopii czy dokładniejszym badaniem trzeba będzie jeszcze poczekać, żeby nie narazić kruchego papieru na zniszczenie. Ale już teraz wiemy, że będzie się czym chwalić: że Gniezno jako pierwsza stolica Polski ma zabytki piśmiennictwa godne swojej rangi.
Wszystkie odnalezione druki zostaną wkrótce szczegółowo opisane w branżowych, renomowanych czasopismach naukowych.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Karol
    09.06.2016 r., godz. 13:56

    Warto wspomóc finansowo Archiwum Archidiecezjalne w Gnieźnie, tam pracują prawdziwi pasjonaci!

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki