Logo Przewdonik Katolicki

Złotem pisane

Monika Białkowska
FOT. JERZY ANDRZEJEWSKI. Oprawę Złotego Kodeksu zdobią nakładane na skórę metalowe elemanty.

111 pergaminowych kart oprawionych w deski i skórę to najcenniejsza książka w Polsce. Przy okazji również jedna z najpiękniejszych: o czym od niedawna każdy przekonać się może na własne oczy.

 – Oryginału Złotego Kodeksu nie można zbyt często oglądać – tłumaczy ks. Michał Sołomieniuk, dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie. – Zalecenia konserwatorskie są takie, że można go eksponować najmniej, jak tylko się da, nie więcej niż dwadzieścia godzin w roku. Nie powinno się też zbyt często przekładać kart. Księga musi być przechowywana w specjalnych warunkach, w temperaturze około 16 stopni i wilgotności około 55–60 proc. To oznacza, najcenniejsza polska księga jest w zasadzie niedostępna dla przeciętnego człowieka. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na jej albumowe wydanie, pozwalające każdemu obcować z tym pięknym dziełem sztuki. Teraz można nie tylko zobaczyć, jak ona wygląda, ale również zapoznać się z jej przetłumaczonym tekstem oraz serią artykułów dotyczących historii i konserwacji Złotego Kodeksu. Wydawnictwo zadbało o wierne odtworzenie oryginału, łącznie z oprawą i oddaniem kolorów miniatur.
 
Ewangelie malowane
Złoty Kodeks Gnieźnieński (łac. Codex aureus Gnesnensis) to ewangelistarz, czyli księga liturgiczna, zawierająca fragmenty Ewangelii, przeznaczone do czytania podczas Mszy św. w poszczególne niedziele i uroczystości. Jest najcenniejszym rękopisem liturgicznym na ziemiach polskich. O jego pięknie stanowią przede wszystkim całostronicowe, wielobarwne miniatury, będące opowieścią o życiu i męce Jezusa Chrystusa. Sam tekst Ewangelii – pisany złotem malarskim, co dało nazwę całemu Kodeksowi – zdobiony jest dużymi inicjałami z motywami plecionek, roślin czy zwierząt. W zasadzie każdą stronę tej niezwykłej księgi oglądać można z zachwytem, dopatrując się wciąż nowych szczegółów i podziwiając precyzję jej twórców.
 
Od Szczodrego
– Złoty Kodeks pochodzi z XI w. i prawdopodobnie był fundacją króla Bolesława Szczodrego dla gnieźnieńskiej katedry z okazji jego koronacji w 1076 r. lub z okazji odnowienia metropolii gnieźnieńskiej – tłumaczy ks. Sołomieniuk. – Inne, mniej prawdopodobne teorie mówią na przykład, że księga mogła być darem dla Piastów od czeskiego księcia, późniejszego króla Wratysława II, lub że mogła ją przywieźć któraś z żon Władysława Hermana – Judyta z Czech lub Maria z Bawarii. Podobieństwo do kodeksu czeskiego czy ewangelistarza płockiego, widoczne choćby w sposobie wykonania miniatur czy kroju pisma wskazuje, że miejsca powstania Złotego Kodeksu Gnieźnieńskiego należałoby szukać raczej w Czechach, być może w jakimś praskim skryptorium. O wyjątkowości gnieźnieńskiej księgi świadczy natomiast to, że została napisana złotem w całości, a nie tylko w niektórych fragmentach.
 
Koronacje i papieże
Złoty Kodeks po raz pierwszy użyty był prawdopodobnie podczas koronacji króla Bolesława Szczodrego. Później być może służył podczas kolejnych koronacji Przemysła II w 1295 r. i Wacława II Czeskiego w 1300 r. Przez wieki używali go arcybiskupi gnieźnieńscy i prymasi Polski podczas najważniejszych uroczystości liturgicznych. Mniej więcej do roku 1830 używany był w regularnie, później już, w trosce o jego zachowanie dla potomnych, coraz rzadziej. Nie bez znaczenia zapewne był fakt, że właśnie wtedy od strony naukowej zajął się nim bp Wojciech Anzelm Brodziszewski, badając księgę, a swoje wnioski – jak w przypadku wielu innych dzieł, którymi się zajmował – zapisując na ostatniej karcie.
Po raz ostatni w liturgii Złoty Kodeks użyty został podczas wizyt papieża Jana Pawła II w Gnieźnie w 1997 r. i w Bydgoszczy w 1999 r.
 
Na ratunek
W 2012 r. Kodeks przeszedł gruntowną konserwację i renowację. – Prace przeprowadzone zostały po to, żeby uchronić go przed postępującym niszczeniem – mówi ks. Michał Sołomieniuk. – Wszystkie karty zostały ręcznie oczyszczone. Usunięto stare naprawy: to ważne, bo kilkadziesiąt lat temu używano takich środków chemicznych, o których już dziś wiemy, że mogą zaszkodzić obiektowi. Karty księgi z barwnymi ilustracjami i złotymi napisami zabezpieczono przed korozją. Wiele czasu poświęcono oprawie, zwłaszcza pękniętej desce w jej tylnej części. Blok wyjęto z oprawy, rozszyto i nad każdym bifolium, czyli fragmentem pergaminu stanowiącym dwie karty, pracowano oddzielnie. Przy tak cennych obiektach usuwa się i poprawia wyłącznie to, co zagraża obiektowi. Jeśli coś jest nieestetyczne, ale nie zagraża księdze, bezpieczniej jest tego nie ruszać.
Cała konserwacja Kodeksu kosztowała 90 tys. zł. Przeprowadził ją zespół naukowców z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pod kierunkiem prof. Elżbiety Jabłońskiej, a poprzedzającymi prace badaniami kierował prof. Jarosław Rogóż z tej samej uczelni.
 
Historia ożyła
Dwa lata po konserwacji renowacji Złoty Kodeks Gnieźnieński wpisany został na Listę Krajową programu UNESCO „Pamięć świata”. Jego oryginał zobaczyć będzie można 22 kwietnia w Gnieźnie, podczas wernisażu wystawy, poświęconej 600-leciu prymasostwa w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Wystawę muzeum przygotowuje wspólnie z Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie. Prezentacja oryginału Kodeksu wpisze się w ten sposób w obchody jubileuszu prymasostwa w Polsce.
Tymczasem książka Ewangelistarz. Złoty Kodeks Gnieźnieński, poświęcona tytułowemu rękopisowi podczas zakończonych kilka dni temu Targów Wydawców Katolickich w Warszawie, zdobyła nagrodę FENIKSA w kategorii „Edytorstwo”.
– To dzieło jest świadectwem mądrości naszych praojców, świadectwem życia w rodzinie narodów chrześcijańskich – przypominał Piotr Słabek, redaktor naczelny Wydawnictwa M.
– Oto karta historii waszej ojczyzny, która ożyła – mówił abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki