Bojaźń Boża

Mówi się, że Bóg jest Miłością (...). Jak więc mam rozumieć termin bojaźń Boża, który spotykamy np. przy okazji przygotowania do bierzmowania, gdy mówi się o darach Ducha Świętego?

Kinga

Według Słownika języka polskiego, słowo strach to niepokój wywołany przez grożące niebezpieczeństwo lub przez rzecz nieznaną, która wydaje się groźna....
Czyta się kilka minut

Mówi się, że Bóg jest Miłością (...). Jak więc mam rozumieć termin „bojaźń Boża”, który spotykamy np. przy okazji przygotowania do bierzmowania, gdy mówi się o darach Ducha Świętego?

Kinga

Według Słownika języka polskiego, słowo „strach” to „niepokój wywołany przez grożące niebezpieczeństwo lub przez rzecz nieznaną, która wydaje się groźna”. Mając na uwadze Objawienie, zwłaszcza zaś Nowy Testament – nie możemy utożsamiać „bojaźni Bożej” ze „strachem”, który sprzeciwia się pojęciu Boga – Miłości.

Czym zatem jest „bojaźń Boża”? W „Katolicyzmie A-Z” czytamy, że jest to „uznanie niewyrażalnej wielkości, mocy i świętości Boga, i zarazem własnej stworzoności, zależności, grzeszności, skończoności”.

Źródeł pojęcia „bojaźni Bożej” należy szukać już w Starym Testamencie, gdzie został utrwalony rozwój świadomości Izraela wobec objawiającego się – w jego historii – Boga. Bóg budził grozę z powodu wszystkich dzieł, których dokonywał, w rozumieniu i interpretacji judaistycznej: np. w historii wyjścia Izraelitów z Egiptu (egipskie plagi, zatopienie wojsk faraona w Morzu Czerwonym) czy wreszcie w historii podboju Kanaanu.

Doświadczając jednak opieki ze strony Boga, Jego rozlicznych darów, a przede wszystkim przebaczenia wszystkich niewierności, Bóg zaczął się jawić jako ten, któremu należy się cześć, uznanie i wdzięczność wyrażające się w kategoriach etycznych. Dobry, święty, Bogobojny Izraelita to ten, który wypełnia Boże Prawo i jest w tym doskonały. Niestety, taka relacja doprowadziła do legalizmu i znowu pojawił się strach przed Bogiem, a ściślej, przed Jego karą.

Dopiero Nowy Testament ukazał w pełni prawdziwe oblicze Boga: „On [Chrystus – przyp. red.], istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8).

Chrześcijańska bojaźń Boża nie jest strachem przed Bogiem, ale lękiem, że sami możemy odrzucić największy skarb – Nieskończonego w swoim miłosierdziu Boga, który zapragnął stać się jednym z nas. „A przeto, umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem (...)” (Flp 2,12).

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2007