Logo Przewdonik Katolicki

Rodzina w czasach najdawniejszych

Witold Tyborowski
Fot.

Rodzina jest podstawą funkcjonowania społeczeństwa i jednostki ludzkiej. Niewiele jest tak oczywistych prawd, których słuszność wyczuwamy i uznajemy bez konieczności udowadniania, jak ta właśnie. Różne reżimy totalitarne próbowały zastąpić rodzinę wychowaniem kolektywnym czy społecznym, lecz efekty były tak opłakane, że do dziś wypierają się tego ich żyjący pogrobowcy. Niekiedy...

Rodzina jest podstawą funkcjonowania społeczeństwa i jednostki ludzkiej. Niewiele jest tak oczywistych prawd, których słuszność wyczuwamy i uznajemy bez konieczności udowadniania, jak ta właśnie.

Różne reżimy totalitarne próbowały zastąpić rodzinę wychowaniem kolektywnym czy społecznym, lecz efekty były tak opłakane, że do dziś wypierają się tego ich żyjący pogrobowcy. Niekiedy mówi się też, że świat znał różne modele rodziny, a dzisiaj za rodzinę próbuje się uznawać związki, które w przeszłości budziły obrzydzenie, bądź co najwyżej politowanie. Warto przyjrzeć się, jak wyglądała rodzina w najstarszych, dobrze nam znanych, społecznościach świata.

Papierek też był potrzebny
O życiu rodzinnym, poczynając od 3 tys. lat przed Chrystusem, informują nas różne zbiory praw oraz dokumenty dotyczące życia codziennego. Bardziej zróżnicowane są informacje pochodzące z tych pierwszych, choć nie zawsze potwierdzają je te drugie. Ponieważ jednak dokumenty i kontrakty małżeńskie spisywano tylko w określonych przypadkach, najczęściej zadowalając się umową ustną, zawartą w obecności świadków. Za najważniejszy zbiór praw dotyczący spraw rodzinnych należy uznać Prawa Hammurabiego, które choć nie są jedyne, zachowały się w najobszerniejszej części. Za rodzinę uznawano więc związek mężczyzny i kobiety, oparty na określonej umowie. Prawa zastrzegają, że sytuacja, gdy mężczyzna i kobieta żyją razem bez umowy, nie jest małżeństwem. Nie chodziło jednak o to, by komuś dokuczyć, jak niektórzy myślą dzisiaj, lecz o oparcie związku na określonych zasadach. Każda ze stron musiała wiedzieć, jakie są jej prawa i obowiązki. Dokumenty praktyki prawnej pokazują, że najczęściej mężczyzna brał sobie kobietę za żonę od jej rodziców i to zapewne z nimi ustalał te warunki. Sugeruje to więc przewagę mężczyzny w małżeństwie. Potwierdzają to surowsze kary dla kobiety za próbę zerwania związku. Z pewnością nie było tak zawsze, bo znamy jeden przypadek, w którym to kobieta bierze sobie mężczyznę za męża i to jemu grożą poważniejsze konsekwencje w razie zerwania związku.

No właśnie, w Mezopotamii istniała instytucja rozwodu, którą z całą pewnością traktowano jako ostateczność, o czym świadczą kary grożące obu stronom za chęć zerwania związku. Mężczyzna miał prawo rozwieść się z żoną, gdyby ta nie urodziła mu dzieci. Podobnie, jak w późniejszych epokach, niemalże aż do naszych czasów, bezpłodność uważano za przypadłość dotykającą kobiety. Żona mogła natomiast doprowadzić do rozwodu, gdyby mąż źle ją traktował i „często przebywał poza domem”. Aby doprowadzić sprawę do takiego finału, kobieta miała opowiedzieć o problemie starszyźnie miasta, która, po zbadaniu sprawy, ogłaszała rozwód. Widać więc, że kobieta miała prawo do podejmowania działań prawnych nawet wobec męża. Mężczyzna nie mógł rozwieść się z żoną, gdyby ta została dotknięta jakąś długotrwałą, obłożną chorobą. W takiej sytuacji mąż mógł wziąć sobie drugą żonę, lecz nie mógł oddalić pierwszej, która zachowywała prawa pani domu.

Problem poligamii, czyli wielożeństwa na Bliskim Wschodzie w starożytności, jest szeroko dyskutowany w nauce. Wielu badaczy uważa, że mężczyzna mógł mieć wiele żon, co jest trudne do potwierdzenia. Prawa Hammurabiego stwierdzają, że mężczyzna może wziąć drugą żonę tylko w określonych sytuacjach, a dokumenty prawne potwierdzają to. Częstym i interesującym przypadkiem są małżeństwa z kapłankami. Kobiety te nie mogły jednak rodzić dzieci, prawdopodobnie z uwagi na podeszły wiek, toteż wstępowały one w związek małżeński wraz z drugą żoną, która miała dla nich rodzić dzieci ze wspólnym mężem.




Rodzina ukrywająca się przed wrogim wojskiem

Polityka prorodzinna 4 tysiące lat temu
Rodzina cieszyła się opieką państwa, tj. instytucji królestwa. Biedni ludzie otrzymywali od króla działki ziemi, z których mieli obowiązek uiszczać określone opłaty lub wypełniać jakieś świadczenia. Jeśliby ciężary te okazały się zbyt duże, ziemię taką wraz ze spoczywającymi na niej obciążeniami można było odstąpić komuś innemu wraz z tymi zobowiązaniami. Nie dotyczyło to jedynie służby wojskowej, której nie można było unikać pod groźbą kary śmierci. W zamian za ten ciężar Babilończycy mogli liczyć na określone przywileje. Gdyby mężczyzna zginął w czasie wojny, jego syn, jeśli był dorosły, mógł przejąć po ojcu pole wraz z ciążącymi na nim powinnościami i wypełniać je. Jeśliby żaden z synów nie był dorosły, żona żołnierza mogła zachować 1/3 ziemi i dzięki temu miała wychować synów do wieku dojrzałego i wtedy jeden z nich mógł przejąć ziemię i obowiązki po ojcu.

Jeśliby mężczyzna dostał się do niewoli i został odnaleziony przez kupca ze swego miasta, król gwarantował wykupienie go z niewoli ze środków pałacowych, gdyby rodzina nie dysponowała pieniędzmi. Gdyby mężczyzna „przepadł” na wojnie, jego żona nie mogła wyjść ponownie za mąż, chyba że zmuszałyby ją do tego warunki materialne. Jeśliby została żoną innego mężczyzny przymuszona biedą, miała wrócić do pierwszego męża, gdyby ten powrócił z wojny. Nie odnosiło się to do mężczyzn, którzy sami porzucali swoje domostwa i rodziny. Lojalność wobec państwa stawiano na równi z lojalnością z lokalną wspólnotą i rodziną. Jeśli dezerter zreflektował się i powrócił do swej wioski w ciągu roku, mógł odzyskać swój majątek i pełnić nadal swoją służbę. Jeśli zaś powrócił po okresie dłuższym, nie obejmowała go żadna amnestia. Żona uciekiniera, jeśli wyszła za mąż po jego ucieczce, nie miała jednak obowiązku powrócić do niego, jeśliby ten zażądał tego po swym powrocie.

Pomimo istnienia instytucji rozwodu, zdrada w Mezopotamii była surowo karana. W razie przyłapania na zdradzie oboje, kobieta i mężczyzna, mieli ponieść karę śmierci. Gdyby mężczyzna zdradzającej go żony postanowił jej przebaczyć, amnestia obejmowała także mężczyznę, z którym ta dokonała zdrady. Równie surowo, bo śmiercią, karano zgwałcenie kobiety, a bezpodstawna obmowa żony obywatela karana była chłostą i czasowym zniewoleniem oszczercy. Dobre imię człowieka oraz jego rodziny stawiano więc bardzo wysoko i nie można się było wykręcić wymuszonymi przez sąd przeprosinami wątpliwej wartości. Równie zdecydowanie pilnowano bezpieczeństwa dzieci, a porwanie i zniewolenie czyjegoś dziecka karane było śmiercią. Dzieci miały okazywać szacunek swoim rodzicom, za pobicie ojca przez syna groziła mu kara obcięcia ręki. Z drugiej strony, ojciec nie mógł wydziedziczyć syna pod byle powodem, a pierwsze zniewagi miał mu darować bez poważniejszych konsekwencji.

Wszystko to pokazuje, że w Mezopotamii aparat państwa oraz prawodawstwo skupiało dużo uwagi i energii na zapewnieniu godziwych warunków dla funkcjonowania oraz utrzymania ładu społecznego w oparciu właśnie o rodzinę. Okazuje się więc, że także i w tej dziedzinie wystarczy zasadniczo iść za tradycją, zmieniając ją nieco, ale bez rewolucyjnych posunięć.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki