Egzamin dojrzałości

4 czerwca 1989 r. miałam niespełna 24 lata i szłam właśnie na moje pierwsze w życiu wybory. Pierwsze wybory, w których udział miał jakikolwiek sens. Wybory do kontraktowego parlamentu, choć nie mogły dać w pełni demokratycznych wyników, dawały jednak nieznany od dawna przedsmak uczucia realnego wpływu na otaczającą rzeczywistość. Zostawiłam wtedy w domu moją maleńką, kilkudniową...
Czyta się kilka minut

4 czerwca 1989 r. miałam niespełna 24 lata i szłam właśnie na moje pierwsze w życiu wybory. Pierwsze wybory, w których udział miał jakikolwiek sens. Wybory do kontraktowego parlamentu, choć nie mogły dać w pełni demokratycznych wyników, dawały jednak nieznany od dawna przedsmak uczucia realnego wpływu na otaczającą rzeczywistość. Zostawiłam wtedy w domu moją maleńką, kilkudniową córeczkę i pobiegłam oddać głos, bo było to wtedy bardzo, bardzo ważne. Czułam odpowiedzialność za to, co stanie się z moją Polską. Wolność obywatelska. Niezwykłe uczucie.

Mojżesz potrzebował 40 lat na przeprowadzenie zniewolonego ludu Izraela do wolności Ziemi Obiecanej. Sam nigdy do niej nie dotarł, ale widział jej dalekie kontury. My także jesteśmy w drodze. Wychodzenie z postkomunizmu jest bolesne i długotrwałe. Idziemy przez nieoznakowane szlaki. XX wiek był pierwszym, który zafundował wielu narodom realny komunizm. Po raz pierwszy też otworzył im możliwość zmiany ustroju. A więc idziemy. Zmieniają się przewodnicy, schodzimy na manowce, czasami zawracamy. Niektórzy nie chcą w tej podróży uczestniczyć, inni mają różne pomysły na to, jaką obrać marszrutę. Korekta kursu od czasu do czasu jest niezbędna.

Teraz właśnie mamy ten ważny czas. Czas wyborców. Czas wzięcia odpowiedzialności za sprawy publiczne. Nawet wtedy, gdy nie są one zbieżne z naszymi osobistymi preferencjami i planami.

Czy zostaniemy jednak poważnie potraktowani? Czy zostaną nam przedstawione plany, opisy szlaków? Czy ktoś oceni i przedstawi nam skalę trudności, czas przejścia, wymagania co do sprzętu? Czy ktoś zatroszczy się o naszą kondycję? Czekamy z niepokojem na przedstawienie nam możliwości wyboru. Powinniśmy się do niego także dobrze przygotować. Opanować nasze emocje i uczucia. Spojrzeć ponad granicami naszych sympatii i antypatii. Pominąć preferencje estetyczne. Mądrze osądzić przedstawione programy. Chodzi wszakże o roztropny wybór drogi, którą będziemy wspólnie podążać. Z pełną świadomością skąd idziemy, dokąd zmierzamy i kto może nas prowadzić przez najbliższy czas.

W tym roku w październiku pójdę na wybory po raz pierwszy z moją osiemnastoletnią już córką. Czy zdamy egzamin dojrzałości obywatelskiej?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2007