Logo Przewdonik Katolicki

Nie wolno nieść obrazu? Poniesiemy auto!

Adam Suwart
Fot.

Ataki słowne na Prymasa Wyszyńskiego ze strony władz komunistycznych i obelgi pod adresem polskiego Episkopatu, aresztowania obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, zakłócanie uroczystości kościelnych przez państwowe obchody wszystko to przeżywali Polacy przed 40 laty w gorących dniach Milenium Chrztu Polski. Idea uroczystości milenijnych, upamiętniających chrzest...

Ataki słowne na Prymasa Wyszyńskiego ze strony władz komunistycznych i obelgi pod adresem polskiego Episkopatu, „aresztowania” obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, zakłócanie uroczystości kościelnych przez państwowe obchody – wszystko to przeżywali Polacy przed 40 laty w gorących dniach Milenium Chrztu Polski.

Idea uroczystości milenijnych, upamiętniających chrzest Polski, zrodziła się w sercu Prymasa Stefana Wyszyńskiego podczas jego pobytu w komunistycznym odosobnieniu. Już w trzy miesiące po uwięzieniu, Prymas przebywający w Stoczku Warmińskim ułożył 8 grudnia 1953 r. „Akt osobistego oddania się Matce Najświętszej”. Czytamy w nim m.in.: „Stajemy przed Tobą pełni skruchy, w poczuciu winy, że dotąd nie wykonaliśmy ślubów i przyrzeczeń ojców naszych. Spojrzyj na nas, Pani Łaskawa, okiem Miłosierdzia Twego i wysłuchaj potężnych głosów, które zgodnym chórem rwą się ku Tobie z głębi serc wielomilionowych zastępów oddanego Ci Ludu Bożego. Królowo Polski! Odnawiamy dziś śluby przodków naszych i Ciebie za Patronkę naszą i za Królową Narodu polskiego uznajemy”.

Duchowe przygotowania
Rok później Prymas zanotował; „Za kilka dni Polska rozpocznie niezwykły Rok Jubileuszowy: 300 lat Obrony Jasnej Góry. (...) Obrona Jasnej Góry dziś – to obrona chrześcijańskiego ducha Narodu, to obrona kultury rodzimej, obrona jedności serc ludzkich – w Bożym Sercu, to obrona swobodnego oddechu człowieka, który chce wierzyć bardziej Bogu niż ludziom, a ludziom po Bożemu”.

W warunkach niewoli i odsunięcia Prymasa „od pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych” dojrzewała idea Wielkiej Nowenny, będącej przygotowaniem do Milenium Chrztu Polski 1966 roku. Przede wszystkich chodziło tu o zbiorową modlitwę całego narodu i pracę nad wykorzenieniem polskich wad społecznych. Zaplanowana na 9 lat Nowenna podporządkowywała każdy rok innemu celowi. I tak, rok I 1957/58 poświęcony był wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii Chrystusowej i Kościołowi, rok II 1958/59 – życiu w stanie łaski uświęcającej, bez grzechu ciężkiego, rok III 1959/60 – staniu na straży budzącego się życia, rok IV 1960/61 – świętości małżeństwa sakramentalnego, rok V 1961/62 – rodzinie Bogiem silnej, rok VI 1962/63 – młodzieży wiernej Chrystusowi, rok VII 1963/64 – sprawiedliwości i miłości społecznej, rok VIII 1964/65 – walce z wadami narodowymi i zdobywaniu cnót chrześcijańskich i ostatni rok IX 1965/66 – miał być przeżyty pod opieką Bogurodzicy, Królowej Polski w szerzeniu czci i nabożeństwa do Matki Bożej.

Strach władz komunistycznych
Początkiem Wielkiej Nowenny było odnowienie Ślubów Jasnogórskich we wszystkich polskich parafiach w dniu 3 maja 1957 roku. Wtedy też rozpoczęła się pierwsza peregrynacja kopii cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Podczas dziewięcioletniej nowenny władze komunistyczne, które początkowo, po 1956 roku, starały się robić wrażenie, iż jakoby tolerują Kościół, z coraz większym niepokojem obserwowały udział Polaków w przygotowaniach do Milenium. Szczególnie niebezpieczne było, według władz, zauważalne już w pierwszych latach Wielkiej Nowenny, gromadzenie się wielkich mas ludności wokół osoby Prymasa Wyszyńskiego.

Nienawiść komunistyczna wybuchała w różnych momentach. W lipcu 1958 roku w szczególnie brutalny sposób dopuszczono się rewizji w Prymasowskim Instytucie Ślubów Narodu na Jasnej Górze. Wyłamano bramę Instytutu, przeszukano pomieszczenia, z których następnie wyniesiono znaczny zbiór dokumentów.

W lipcu 1958 roku Komitet Centralny PZPR w okólniku skierowanym do wszystkich komórek partyjnych napisał: „Program obchodów tysiąclecia Polski (sic!) obliczony na 9 lat i drobiazgowo rozpracowany – to próba zaszczepienia całemu społeczeństwu ducha fanatyzmu religijnego, rugowania laickości, mobilizowania wierzących do walki z «zakusami szatana» (...) Cały plan kościelnych obchodów tysiąclecia wskazuje na to, że kościół chciałby wyjść daleko poza granice swoich funkcji religijnych i stać się niebezpiecznym ośrodkiem wpływającym w sposób decydujący na politykę naszego państwa”.

Na te i podobne zarzuty polscy biskupi odpowiadali cierpliwie, jak choćby w Memoriale do rządu PRL z kwietnia 1959 roku: „Wystarczy tylko bliżej zaznajomić się z charakterem pracy duszpasterskiej Kościoła w Polsce, aby się przekonać, jak bezpodstawne są obawy, jakoby działalność duszpasterska zmierzała do celów politycznych... Praca Kościoła przygotowująca katolików na Tysiąclecie Chrześcijaństwa Polski ma charakter wybitnie religijno-moralny i duszpasterski, a nie polityczny. (...) W oparciu o zasadę wolności sumienia i wyznania Kościół ma prawo prowadzić pracę przygotowawczą własnymi religijnymi środkami”.

Zmasowany atak
Władze ignorowały wszelkie wyjaśnienia strony kościelnej. Przyjmując z coraz większymi obawami udział Polaków w religijnym poruszeniu Wielkiej Nowenny, rozpoczęły zmasowaną kampanię antykościelną, polegającą na stosowaniu rozmaitych utrudnień administracyjnych i porządkowych, zakłócających przebieg przygotowań do Milenium. Obiektem ataku stały się seminaria duchowne, szkoły katolickie, biblioteki kościelne, stowarzyszenia katolickie. Poprzez blokowanie możliwości obsadzania stanowisk kościelnych, władze komunistyczne, a szczególnie służba bezpieczeństwa starały się rozbić jedność Kościoła katolickiego w Polsce. Na porządku dziennym było też uniemożliwianie wiernym pielgrzymek na Jasną Górę. Uczestnicy tych wyjazdów byli nierzadko przez wiele godzin przesłuchiwani i karani grzywnami.

Departament IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL, zajmujący się przede wszystkim sabotowaniem pracy Kościoła, wydał nawet szczególne zalecenia, w których postulowano „poszerzenie sieci tajnych współpracowników infiltrujących środowiska kościelne”. Głównym zadaniem tajnych współpracowników miało być też aktywne rozbijanie wspólnot parafialnych i skłócanie wiernych z kapłanami. Temu celowi służyć miało m.in.: „preparowanie i kolportowanie plotki, przekazanej z odpowiednią ekspresją osobie o predyspozycjach i zdolnościach plotkarskich”, gdyż plotka według tego dokumentu „daje wielkie możliwości zniechęcania, oskarżania, podrywania autorytetu, wprowadzania insynuacji.”

Wielka konfrontacja
W takiej atmosferze rozpoczęły się 9 kwietnia 1966 roku zasadnicze obchody Milenium Chrztu Polski. Program obchodów przewidywał uroczystości we wszystkich diecezjach od kwietnia 1966 roku do lipca 1967 roku. Najważniejsze wydarzenia zostały zaplanowane w najstarszych diecezjach – gnieźnieńskiej i poznańskiej, od 13 do 17 kwietnia, i na Jasnej Górze 3 maja. Tutaj niemal do ostatniego momentu spodziewano się przyjazdu papieża Pawła IV.

14 kwietnia 1966 roku niezliczone tłumy wiernych zgromadziły się u stóp gnieźnieńskiego Wzgórza Lecha, gdzie przybyła procesja 63 polskich biskupów pod przewodnictwem Prymasa. Przy specjalnie wzniesionym ołtarzu Tysiąclecia odprawiono uroczystą Mszę św. Już wtedy doszło do pierwszej próby zakłócenia uroczystości kościelnych przez siły strony partyjno-rządowej. Kazanie, które podczas Mszy wygłosił ówczesny arcybiskup Karol Wojtyła, zostało częściowo zagłuszone przez salwy armatnie, obwieszczające przybycie na „konkurencyjne” uroczystości państwowe w Gnieźnie ministra obrony marszałka Mariana Spychalskiego. Była to zapowiedź licznych akcji, jakie władza zamierzała zgotować w następnych miejscach milenijnego szlaku.

Tryumf Królowej
Kolejnym miejscem uroczystości milenijnych był Poznań. 16 kwietnia przybyli do stolicy Wielkopolski członkowie Episkopatu Polski wraz z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Obraz Nawiedzenia został w Poznaniu otoczony przez dziesiątki tysięcy wiernych, którzy w wyjątkowy sposób zamanifestowali swoje przywiązanie do Matki Bożej.

W niedzielę 17 kwietnia obraz miał zostać przeniesiony z poznańskiej fary ulicami starówki na historyczny Ostrów Tumski, do pierwszej polskiej katedry. Tam zaplanowano Mszę św. celebrowaną przez arcybiskupa poznańskiego Antoniego Baraniaka. Jeden z uczestników tamtych pełnych emocji wydarzeń zapisał następujące wspomnienie: „Władze kościelne zwróciły się do władz państwowych z prośbą o procesjonalne przeniesienia obrazu z fary do katedry, ale zezwolenia na to odmówiono. Obraz miał być więc przewieziony zamkniętym samochodem. Użyto do tego małej białej furgonetki. Nie wolno nieść obrazu, ale nie zabroniono nieść samochodu. Lud postanowił więc nieść samochód. To nic, że ważył około 1,5 tony. Przepis trzeba zachować, ale trzeba także okazać miłość Matce Bożej (...) Niesiono więc samochód z obrazem, z szoferem i dwoma ojcami wewnątrz”.

Postawa ludności Poznania wprawiła we wściekłość PRL-owskich aparatczyków, którzy w czasie, gdy wierni odprowadzali obraz Nawiedzenia z fary do katedry, zorganizowali na placu Mickiewicza uroczystości państwowe. Przebywający na nich I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka dopuścił się wówczas niezwykle prymitywnego ataku na Prymasa Stefana Wyszyńskiego, stwierdzając: „Jakże ograniczony i wyzbyty narodowego poczucia państwowości musi być umysł przewodniczącego episkopatu polskiego, który z tych tragedii jakie spotkały Polskę, wyciąga taki tylko wniosek, że naród polski «mógł często być i bez króla (...) i bez ministrów, i bez premierów, ale naród ten nigdy nie żył bez pasterza». Ten wojujący z naszym państwem ludowym nieodpowiedzialny pasterz pasterzy (...) stawia swoje urojone pretensje do duchowego zwierzchnictwa nad narodem polskim wyżej niż niepodległość”. Prymas Wyszyński i polscy biskupi konsekwentnie ignorowali podobne ataki.

Jego nie wpuścimy
Po uroczystościach poznańskich, w których brało udział nawet do 250 tysięcy ludzi, obraz został przewieziony do Częstochowy, gdzie po całonocnym czuwaniu, 3 maja odbyło się Nabożeństwo Tysiąclecia – główna uroczystość obchodów milenijnych. Przy głównym ołtarzu na Jasnej Górze wymownie ustawiono fotel, na którym znalazła się wiązanka czerwonych róż. W ten sposób symbolicznie złożono hołd papieżowi Pawłowi VI, któremu władze PRL nie wydały zgody na przyjazd do Polski, mimo że sam Ojciec Święty taką szczerą chęć kilkakrotnie wyrażał. W sprawie tej już wiele miesięcy wcześniej Prymas Wyszyński pisał do przewodniczącego Rady Państwa PRL Edwarda Ochaba, argumentując, że „Obecność papieża w Polsce wpłynęłaby dodatnio na społeczeństwo, które jest pełne oczekiwania, a nieobecnością papieża byłoby poważnie zaniepokojone”. Edward Ochab odpowiedział Prymasowi, że „sprawa ta należy do kompetencji rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zatem ich kierowanie pod adresem przewodniczącego Rady Państwa jest niewłaściwe i stanowi afront wobec prezesa rady ministrów”.

Milenium trwało więc dalej, w kolejnych diecezjach, bez fizycznej obecności papieża, który z Watykanu solidaryzował się duchowo z Polakami udręczonymi przez komunizm. Choć dalszy przebieg uroczystości milenijnych, trwających aż do lata 1967 roku, nie odbywał się bez niepokojów i szykan ze strony władz państwowych, a nawet zatrzymywania i „aresztowania” peregrynującego obrazu, to jednak w ostatecznym rozrachunku okazał się tryumfem wiary Polaków w czasach zniewolenia, świadectwem niezłomności Kościoła w Polsce, bohaterstwa Prymasa Wyszyńskiego, a nade wszystko znakiem opieki Maryi Królowej Polski.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki