Drugi kwietnia to pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II. Rocznica jednego dnia i rocznica wielodniowego wydarzenia. Tamten sobotni późnowiosenny wieczór, najgorętszy punkt, najgorętsze miejsce w tym, co się działo, gdzie tylu ludzi trwało tak splecionych, jakby zrośniętych żywą siatką obejmującą także tych, którzy służyli mediom, że byliśmy razem, jakoś wspólnie, nie widzowie, ale uczestnicy wydarzenia – misterium. Wszyscy związani więzami wzajemnego wspomagania wokół umierającego Papieża. Razem, ale owszem, każdy osobiście wobec Ojca Świętego, jak przy swoim bliskim, najbliższym.
A długie były te dni, długie godziny obecności, której nic ani nikt nie ograniczał i nie ponaglał, i wszyscy, i każdy z osobna był i czuł się swój i bliski najbliższym. Czas mijał, wewnętrzne napięcie to się wznosiło, to opadało, nie pozwalając odchodzić, każąc trwać przez wiele dni. Wielu, bardzo wielu – może pierwszy raz w życiu – wiedziało: tu jest PAN. Wrócił po swojego sługę.
Wracam do tamtego wydarzenia sprzed roku: co sprawia, że jego rocznica ma sens wśród naszych dramatów, także politycznych i społecznych? Z pewnością dobrze wspomnieć na naszą wrażliwość, odnowić wierność, przypomnieć obiecywaną wierność. Jest jednak taki osobisty wymiar wewnętrzny i taka postawa, jaką trzeba byłoby na nowo odnaleźć i odnalezioną przyjąć – jak kiedyś przed rokiem.
Przypomniałbym teraz wydarzenie, które św. Jan przekazał w Ewangelii: Chrystus zmartwychwstały powraca nad Jezioro Galilejskie do uczniów. Gdy oni, jak kiedyś łowią ryby, On nierozpoznany w tym spotkaniu, znów daje obfitość połowu. Przejęci wracają do brzegu, także Piotr i Jan. Widzą na brzegu Nierozpoznanego. Jan mówi: TO JEST PAN. A Piotr rzuca się w wodę, żeby wpław natychmiast dotrzeć do Rozpoznanego Jezusa. Tak dwaj uczniowie, których Pan odnalazł na drodze z Jerozolimy. A oni, gdy Go w Emaus poznali, natychmiast wrócili do swoich, tam gdzie ich chciał mieć Pan.
W tych wydarzeniach spełnił się zamiar Boga-Człowieka, żeby Go ludzie rozpoznali i uwierzyli, a wierząc wracali między swoich w świecie.
My też na nowo rozpoznaliśmy Jezusa, gdyśmy się garnęli do Jego sługi Jana Pawła. Dla wielu trzeba było aż takiego świadectwa śmierci, żeby spotkać i rozpoznać, żeby uwierzyć, pewniej uwierzyć i na nowo zaufać Ukrzyżowanemu i Zmartwychwstałemu. Myśmy też wrócili do naszych spraw. Ale trud życia i umierania Jana Pawła przyniósł owoc. Wielu nawróciło się z mielizn i płytkości na głębię chrześcijaństwa, a więc także człowieczeństwa w sprawach świata.
Kiedyś, w czasach stanu wojennego dzieci z rodzicami napisały na powitalnym transparencie takie słowa: „Pan Jezus nie zostawi nas samych”. Teraz potrzeba nam po latach ludzi takiej wiary i ufności, żeby Jezus był rozpoznany i kochana była miłosierna Miłość.
Drugi kwietnia – rocznica dramatycznego i błogosławionego, zbawczego Wydarzenia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!










