Stracone złudzenia

W niejasnej, wciąż zmieniającej się sytuacji na naszej scenie politycznej jasne jest tylko jedno: obserwujemy ostateczny już upadek dziedzictwa Solidarności. Dwie partie, odwołujące się do solidarnościowych korzeni, wykazały się takim poziomem wzajemnej nieufności, zacietrzewienia i coraz bardziej narastającej nienawiści, że o koalicji między nimi myśleć już niepodobna....
Czyta się kilka minut

W niejasnej, wciąż zmieniającej się sytuacji na naszej scenie politycznej jasne jest tylko jedno: obserwujemy ostateczny już upadek dziedzictwa „Solidarności”. Dwie partie, odwołujące się do solidarnościowych korzeni, wykazały się takim poziomem wzajemnej nieufności, zacietrzewienia i coraz bardziej narastającej nienawiści, że o koalicji między nimi myśleć już niepodobna. Próżno łamać sobie głowę, która zawiniła bardziej i o co właściwie poszło – zeznania są krańcowo sprzeczne, a racjonalnych przeszkód, które nie byłyby do pokonania, znaleźć nie można. W każdym razie sprawy zaszły już za daleko, wzajemna agresja uczyniła szkody nie do naprawienia.

Co z tego wynika? Żadna z tych partii nie jest w stanie rządzić samodzielnie, zwłaszcza że nie zanosi się na zmianę ordynacji. Istnieją więc już tylko dwie możliwości: albo PiS z Samoobroną (w tym Sejmie), albo PO z SLD (po przyśpieszonych wyborach), czyli tak czy owak musi się w koalicji rządowej znaleźć PZPR, czy to w jej wsiowej, czy miastowej mutacji.

Dla Jarosława Kaczyńskiego decyzja o wejściu w układ z Lepperem na pewno nie jest łatwa. Kaczyński wie przecież, że Lepper nie wziął się znikąd. Wie, że zapewniano mu przez wiele lat bezkarność, nagłośnienie w państwowej telewizji, że stworzenie partii możliwe było tylko dzięki grubym pieniądzom, które ktoś na ten cel wyłożył; kto miał w tym czasie takie możliwości, można się domyślać. Z Lepperem jako wicepremierem raczej nie ma co marzyć o budowaniu IV RP i rozbijaniu układu. Ale bez niego też się nie da, bo sejmowa arytmetyka jest bezlitosna. Na nowe wybory za późno – trzeba było parlament rozwiązać wtedy, gdy chciał to zrobić Lech Kaczyński. Prezes PiS podobno odwiódł brata od takiej decyzji, zaufawszy w lojalność „stabilizantów” i w ich podpisy pod naprędce dopisanym do paktu protokołem. Być może był to największy błąd w dotychczasowej karierze Kaczyńskiego.

Platforma nie ma jednak powodu do radości. Jeśli Kaczyński zdecyduje się ratować, co mu jeszcze zostało, i wejść z Lepperem w trwały układ, to perspektywy jej rządów oddalą się o trzy lata. Jeśli nie – z Olejniczakiem i Borowskim budowanie IV RP (pamiętajmy, że to obecny poseł PO pierwszy rzucił to hasło) będzie równie niemożliwe.

Wielokrotnie w literaturze przywoływano przykład zmagających się jeleni, które, nie będąc w stanie rozstrzygnąć walki, tak splątują się rogami, że w końcu oba zdychają. To piękny obrazek na nagrobek dla IV RP.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2006