Logo Przewdonik Katolicki

Doceniony zbyt późno

Adam Suwart
Fot.

Niepojęta i przerażająca śmierć polskiej Pary Prezydenckiej w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem wstrząsnęła Polską, każąc uświadomić sobie, jak wielkiego patriotę utraciła nasza ojczyzna.

 

 

 

 

Wszyscy już wiemy, że data 10 kwietnia 2010 roku zapisze się w najczarniejszych barwach w polskiej historii, a słowo „Katyń”, tak bolesne dla Polaków od 70 lat, obciążone będzie od teraz nowym wymiarem, pomnażającym dotychczasową tragedię, związaną z tym miejscem. Trudno wyrazić bezmiar żalu i żałoby po utracie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i jego Żony, Marii Kaczyńskiej oraz pozostałych ofiar tragicznej katastrofy lotniczej. Jest to tym trudniejsze za sprawą boleśnie ironicznego paradoksu, jakim jest fakt, że polska delegacja wyruszała w tę swoją ostatnią podróż po to, by dobitnie poświadczyć prawdę o katyńskiej zbrodni, nadal niekiedy tak boleśnie zakłamywaną i zagłuszaną. Któż mógł sądzić, że Prezydent Kaczyński, który tak bardzo walczył o prawdziwą pamięć o Katyniu, poświadczy ją, składając największą z możliwych ofiar – ofiarę własnego życia.

Niestety, charakterystyczną determinację w walce o słuszne sprawy państwa i narodu polskiego Prezydent wykazał po raz ostatni. Teraz my jesteśmy winni Zmarłemu pamięć i prawdę, o tym, o co Prezydent walczył i o nim samym.

 

Z warszawskiej inteligencji

Wywodzący się z warszawskiej, żoliborskiej inteligencji, Prezydent Lech Kaczyński urodził się w 1949 roku jako syn Jadwigi z Jasiewiczów i Rajmunda Kaczyńskiego. Jego rodzice, zbliżeni wiekowo i tożsamościowo do pokolenia Kolumbów, reprezentowali najlepsze niepodległościowe tradycje państwa polskiego – matka walczyła w Szarych Szeregach, ojciec w Armii Krajowej, z którą ruszył do boju w Powstaniu Warszawskim, gdzie jako żołnierz pułku „Baszta”, zasłużył na Krzyż Walecznych i Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari.

Wyniesiona z domu rodzinnego formacja duchowa i społeczna sprawiła, że 60 lat po Powstaniu Warszawskim, syn jego uczestnika, Prezydent Warszawy Lech Kaczyński, otworzył wielkie Muzeum Powstania Warszawskiego, w którego organizację i budowę zaangażował się bez reszty. To oddanie ideałom oraz towarzysząca temu bezkompromisowość były swoistym znakiem rozpoznawczym Prezydenta Kaczyńskiego w całym jego życiu. Podczas edukacji zdobywał kolejne stopnie i tytuły naukowe w zakresie prawa i swojej specjalizacji - prawa pracy: doktora (1980) i doktora habilitowanego (1990), wreszcie profesora nadzwyczajnego (1996). Praca naukowa nie przeszkadzała mu w zaangażowaniu opozycyjnym, a wręcz czyniła go bardziej użytecznym opozycjonistą – jako prawnik pomagał robotnikom walczyć z systemem komunistycznym metodami prawnymi. Już od 1976 roku zbierał pieniądze dla KOR-u, szkolił konspiracyjnie robotników z zakresu swojej dyscypliny naukowej, a przy okazji także z historii, która była jego wielką pasją.      

 

W „Solidarności”

W Sierpniu ’80 został doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej. Był autorem części zapisów porozumień sierpniowych, a także części statutów „Solidarności” dotyczących strajków i układów zbiorowych. Swym intelektualnym wysiłkiem i mozolną organiczną pracą wspierał rodzącą się „Solidarność” – nie był politykiem przeskakującym płoty, nie znała go szeroka opinia publiczna, ale za to stwarzał bardzo potrzebne zaplecze intelektualne dla spektakularnych posunięć „Solidarności”, za sprawą których ruch ten poznawał i podziwiał cały świat. W stanie wojennym za aktywność w ruchu solidarnościowym został internowany. W obozie internowania w Strzebielinku przebywał od grudnia 1981 roku do października 1982 roku. Po uwolnieniu powrócił do działalności związkowej i był członkiem podziemnych władz „Solidarności”. Wszedł w skład kierownictwa „Solidarności” do rozmów przy Okrągłym Stole. Od grudnia 1988 roku był członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. W maju 1990 roku został I wiceprzewodniczącym NSZZ „Solidarność”, przy czym praktycznie kierował związkiem w czasie kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy i po jego wyborze na urząd Prezydenta RP.

 

W wolnej Polsce

W wyborach parlamentarnych w czerwcu 1989 roku zdobył mandat senatora ziemi gdańskiej. W 1991 roku pełnił funkcję ministra stanu ds. bezpieczeństwa w Kancelarii Prezydenta RP. Nadzorował prace Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Z pracy w Kancelarii Prezydenta RP odszedł po konflikcie z Lechem Wałęsą i szefem jego gabinetu Mieczysławem Wachowskim.

W wyborach parlamentarnych w 1991 roku zdobył mandat posła na Sejm I kadencji z listy Porozumienia Centrum. Od początku działalności politycznej w wolnej Polsce stanowczo postulował lustrację i dekomunizację w życiu publicznym. 14 lutego 1992 roku został wybrany na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Funkcję tę pełnił do 1995 roku. Jako prezes NIK w ogromnym stopniu wzmocnił zaufanie społeczne do tej instytucji i przeobraził ją w skuteczny organ kontroli państwowej.

12 czerwca 2000 roku został powołany przez premiera Jerzego Buzka na stanowisko ministra sprawiedliwości. Rozpoczął skuteczną i dynamiczną walkę z przestępczością, korupcją i mafią. W 2001 roku stanął na czele Komitetu Krajowego „Prawo i Sprawiedliwość”, nowej partii prawicowej, którą współtworzył wraz z Jarosławem Kaczyńskim. Uzyskał mandat posła na Sejm IV kadencji. 18 listopada 2002 roku znaczną przewagą wygrał w bezpośrednich wyborach na Prezydenta m.st. Warszawy. Rządy w stolicy rozpoczął pod hasłami zlikwidowania układów korupcyjnych oraz przywrócenia ładu i porządku. Podjął skuteczne działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa w mieście. Mandat Prezydenta Stolicy złożył w przeddzień objęcia urzędu Prezydenta RP.

 

O godne miejsce Polski

Jako Prezydent Rzeczypospolitej od 2005 roku rozpoczął aktywną i intensywną działalność na rzecz wywalczenia Polsce nowej, silnej pozycji w warunkach przynależności do Unii Europejskiej. Z nierozumianym i często krytykowanym uporem walczył o prawa dla Polski na forach międzynarodowych, reprezentując jednocześnie słabsze i mniejsze państwa naszego regionu w obliczu silnych demokracji Zachodu. Prowadził aktywną politykę wschodnią, szukając zbliżenia z Litwą, Ukrainą i Gruzją oraz oczekując od Rosji moralnego zadośćuczynienia doznanych przez Polskę krzywd sowieckich.

Jego ideą była aktywna polityka historyczna, realizująca się m.in. w nadawaniu odznaczeń zapomnianym i zepchniętym na margines historii polskim bohaterom narodowym, takim jak np. Anna Walentynowicz, która również zginęła w katastrofie.

W jego misji w cichy, taktowny i uprzejmy sposób wspierała go żona – Maria Kaczyńska. Pierwsza Dama, władająca kilkoma językami obcymi, ekonomistka, która większość życia poświęciła rodzinie, była czuła – choć bez ostentacji – na ludzką niedolę. Jeszcze w piątek 9 kwietnia przytulała biednych Polaków zza wschodniej granicy, którzy kończyli swój wielkanocny pobyt w Polsce.

Lech Kaczyński był najmniej docenianym i najczęściej atakowanym polskim politykiem, choć pod względem nakładu pracy i zasług dla ojczyzny należał do liderów. Doceniamy to, niestety,  dopiero po jego śmierci.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki