Logo Przewdonik Katolicki

Już święty

Renata Krzyszkowska
Fot.

1 kwietnia zakończy prace krakowski trybunał rogatoryjny (pomocniczy), którego zadaniem było przesłuchanie polskich świadków w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Przyspieszy to całą procedurę związaną z wyniesieniem Papieża Polaka na ołtarze. Wiele wskazuje na to, że przebiegnie ona rekordowo szybko. Najszybszy proces beatyfikacyjny w historii kościoła miał św. Franciszek....

1 kwietnia zakończy prace krakowski trybunał rogatoryjny (pomocniczy), którego zadaniem było przesłuchanie polskich świadków w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Przyspieszy to całą procedurę związaną z wyniesieniem Papieża Polaka na ołtarze. Wiele wskazuje na to, że przebiegnie ona rekordowo szybko.

Najszybszy proces beatyfikacyjny w historii kościoła miał św. Franciszek. Zakończył się już dwa lata po jego śmierci. W czasach współczesnych najszybciej wyniesiona na ołtarze została Matka Teresa z Kalkuty. Jej proces beatyfikacyjny trwał sześć lat. Mimo transparentów i okrzyków „Santo subito”, jakie wznoszono na Placu Świętego Piotra w dniu pogrzebu Jana Pawła II, jego beatyfikacja musi potrwać, bo jest prowadzona zgodnie z wszystkimi przepisami prawa kanonicznego. Cały proces rozpoczął się 28 czerwca ubiegłego roku, zaledwie 80 dni po pogrzebie. Stało się tak dzięki udzieleniu przez nowego Papieża Benedykta XVI dyspensy od zalecenia, by proces beatyfikacyjny podejmować dopiero pięć lat po śmierci kandydata na ołtarze.

Świadkowie z sześciu kontynentów
– Proces beatyfikacyjny Jana Pawła II postępuje dość szybko, ale z ponad stu powołanych świadków przesłuchano dopiero mniej niż połowę. Jednak to nie wyścig. Wszystko musi zostać przebadane bardzo dokładnie. Nazwiska świadków objęte są ścisłą tajemnicą. Mogę o nich powiedzieć tylko tyle, że pochodzą ze wszystkich kontynentów – mówi ks. Sławomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II. Przesłuchiwaniem świadków zajmuje się specjalny trybunał. Został on zaprzysiężony w ubiegłym roku w wigilię uroczystości świętych Apostołów Piotra i Pawła. W jego skład wchodzą ks. prałat Gianfranco Bella, delegat biskupi, ks. prałat Giuseppe D’Alonzo, promotor sprawiedliwości, który dba, by proces był przeprowadzony zgodnie z przepisami prawa, oraz Marcello Terramani, notariusz.

Zdecydowana większość świadków jest przesłuchiwana w Rzymie w siedzibie beatyfikacyjnego trybunału diecezjalnego, czyli w pałacu wikariatu miasta. Niektórzy świadkowie, jak np. biskupi i kardynałowie, mają prawo do złożenia zeznań w miejscu przez nich wyznaczonym. Jeżeli prawo państwowe przewiduje taką możliwość, to także głowy państw mogą z tego przywileju skorzystać. W krakowskim procesie rogatoryjnym świadków przesłuchiwał trybunał złożony z delegata biskupiego bp. Józefa Pieronka, promotora sprawiedliwości ks. Piotra Majera oraz sekretarza ks. Andrzeja Scąbra. Oprócz krakowskiego procesu rogatoryjnego drugi podobny zostanie prawdopodobnie rozpoczęty na kontynencie amerykańskim. Zdaniem ks. Odera, w najbliższym roku powinno się udać przesłuchać wszystkich świadków.

– Jednocześnie z przesłuchaniami świadków trwają prace komisji historycznej. Zbiera ona wszystkie dokumenty dotyczące osoby Jana Pawła II: świadectwa, dyplomy, legitymacje itp. Bada też wszystkie jego pisma dotąd niepublikowane. Wszystkie inne były już tematem badań teologów cenzorów. Komisja historyczna bada również wszystko, co o Papieżu Janie Pawle II napisano. By to było możliwe, trzeba przebadać wszystkie archiwalia i stworzyć kompletną bibliografię. Komisja pracuje w dwóch zespołach, w Rzymie i w Krakowie. Oba zredagują wspólny raport końcowy – mówi ks. Sławomir Oder.

Super miro
Choć proces beatyfikacyjny trwa, dla większości wiernych Jan Paweł II jest już święty, bo taki był przez całe swoje życie. Po opublikowaniu, w maju ubiegłego roku, oficjalnego ogłoszenia o przyjmowaniu świadectw opinii świętości Jana Pawła II, do rzymskiej diecezji zaczęło spływać tysiące listów i e-maili. We wszystkich widać było wielką miłość i chęć spłaty długu wdzięczności za to, co ich autorzy otrzymali od Papieża. Wiele zawierało doniesienia o wyproszonych u niego cudownych uzdrowieniach.

Cud za wstawiennictwem osoby, która ma być wyniesiona na ołtarze, jest warunkiem koniecznym każdej beatyfikacji. Pod uwagę brane są tylko te, które nastąpiły już po jej śmierci. Wśród licznych zgłoszeń cudów Jana Pawła II jedno jest obecnie przedmiotem wnikliwych badań. Dotyczy francuskiej zakonnicy cierpiącej na chorobę Parkinsona. Jej dane personalne są objęte na razie ścisłą tajemnicą. Wiadomo jednak, że jest osobą stosunkowo młodą jak na chorobę Parkinsona, która pojawia się zwykle w dość zaawansowanym wieku. Jej przypadek został już wstępnie przestudiowany. Na razie nie mówi się o cudzie. Czy takowy miał miejsce, ustali dopiero osobny proces, który rozpoczął się 17 marca w jednej z francuskich diecezji. Obecnie mówi się jedynie o uzdrowieniu jak dotąd niewytłumaczalnym z medycznego punktu widzenia.

– Uzdrowiona zakonnica miała wsparcie modlitewne całej swojej wspólnoty, która modliła się nowenną przez wstawiennictwo Jana Pawła II. Po niej objawy choroby ustąpiły. Po powrocie do zdrowia zakonnica wznowiła pracę pielęgniarki w szpitalu – mówi ks. Sławomir Oder. Teraz zbierane są zeznania świadków i dokumentacja lekarska konieczna do udowodnienia cudu (po łacinie super miro). Następnie już w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie materiały te będą przedmiotem badań trzech komisji – medycznej, teologicznej oraz kardynałów.

Przybyła jedna kolejka
Na razie trudno przewidzieć, jak długo potrwa dochodzenie. By stwierdzić cud, czasami musi upłynąć nawet kilka lat, by upewnić się, że uzdrowienie jest trwałe. By nie czekać tak długo, można poszukać innego przypadku, który łatwiej udowodnić. Ks. Oder ujawnił, że znane mu są inne podobne uzdrowienia, które mogą być brane pod uwagę, gdyby obecne dochodzenie wykazało, że nie może być mowy o cudzie lub na jego orzeczenie trzeba by czekać latami.

Po zakończeniu procesów rogatoryjnych, prac komisji historycznej i ustaleniu cudu, wszystkie dokumenty zostaną przesłane do trybunału rzymskiego. Stamtąd po skompletowaniu całej dokumentacji zostanie ona przekazana do Kongregacji ds. Świętych, która po ich rozpatrzeniu i zaaprobowaniu przedkłada je papieżowi, a ten podejmuje ostateczną decyzję.

Zainteresowanie mediów procesem jest ogromne. Dziennikarze z całego świata chcą na bieżąco wiedzieć o jego postępie. – Jego rozpoczęcie było jednym wielkim pasmem wywiadów. W kolejce stały wszystkie stacje telewizyjne świata. Obecnie przed rocznicą śmierci zainteresowanie mediów procesem beatyfikacji znowu sięga zenitu. Właściwie od śmierci polskiego Papieża zainteresowanie jego osobą nie zmalało. Idąc Placem Świętego Piotra, nie czuje się, że on już tu nie mieszka, bo nic się nie zmieniło. No, może poza jednym. W Watykanie przybyła nowa kolejka, ta do papieskiego grobu. Nigdy się nie kończy – mówi ks. Sławomir Oder.
Postulator procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II ks. Sławomir Oder, kapłan diecezji toruńskiej, ma 46 lat i jest doktorem obojga praw. Od przeszło 20 lat przebywa w Rzymie, a od 13 pracuje w strukturach wikariatu diecezji rzymskiej. Obecnie pełni funkcję przewodniczącego Trybunału Apelacyjnego Wikariatu Rzymu; jest też rektorem kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Rzymie. W przeszłości był już postulatorem w procesie beatyfikacyjnym bł. ks. Stefana W. Frelichowskiego. Obecnie jest także postulatorem w sprawach sług Bożych matki Elżbiety Róży Czackiej i ks. Władysława Korniłowicza.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki