Adwent Chrystusa Króla

W ostatnią niedzielę roku liturgicznego obchodziliśmy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Chociaż sam Chrystus mówił o tym, że Jego królestwo nie jest z tego świata, to jednak Kościół ciągle dorasta do przyswojenia sobie tej prawdy. Pokusa budowania królestwa na ziemi obecna jest we wspólnocie Kościoła od samego początku. Przez całe wieki Kościół nie tylko wiązał się...
Czyta się kilka minut

W ostatnią niedzielę roku liturgicznego obchodziliśmy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Chociaż sam Chrystus mówił o tym, że Jego królestwo nie jest z tego świata, to jednak Kościół ciągle dorasta do przyswojenia sobie tej prawdy. Pokusa budowania królestwa na ziemi obecna jest we wspólnocie Kościoła od samego początku. Przez całe wieki Kościół nie tylko wiązał się z władzą świecką, ale sam po taką władzę sięgał. Jeśli dzisiaj takiej władzy nie wykonuje, to nie tylko dlatego, że pod wpływem własnych doświadczeń, dojrzewania sam takiej władzy nie chce, ale także dlatego, że tej władzy został po prostu pozbawiony. Ciekawe zresztą, że autorytet moralny Stolicy Apostolskiej wzrósł właśnie za naszych czasów, gdy papież nie jest już władcą Państwa Kościelnego.

Nie oznacza to jednak, że od takiej pokusy wolne są wszystkie dzieci Kościoła. Pokusa, jeśli nie budowania królestwa, to przynajmniej ulokowania się w ciepłym cieniu promieni władzy jest ciągle żywa i obecna zwłaszcza tam, gdzie politycy chętnie odwołują się do inspiracji katolickiej w swoim działaniu. Stąd trzeba do znudzenia przypominać, że katolicy mają prowadzić działalność polityczną na własną odpowiedzialność i nie powinni angażować autorytetu Kościoła. W Polsce, gdzie poziom tak zwanych elit politycznych jest pod każdym względem mizerny, katolik - polityk powinien wyróżniać się kompetencją, rzetelnością, uczciwością i rozumieniem swojej pracy jako służby dla innych. Będzie to czytelne świadectwo i przyniesie więcej pożytku, niż przywoływanie Imienia Bożego przy każdej okazji.

Z kolei Kościół hierarchiczny powinien wspierać rządzących modlitwą i - gdy trzeba - wypowiadać się, poddając moralnej ocenie działania rządzących i to niezależnie od tego, kto akurat sprawuje władzę i jak bardzo powołuje się na naukę Kościoła. Co więcej, właśnie wtedy, gdy to powoływanie się na naukę Kościoła wzrasta, słuch powinien być bardziej wyczulony, a spojrzenie ostrzejsze.

Kościół w Polsce ma już doświadczenie w tym zakresie. Warto więc uczyć się na własnych błędach, tym bardziej że ostatnie kampanie wyborcze pokazały, że nie wszyscy duchowni, świeccy i różne środowiska odrobili zadanie domowe z przeszłości i mamy niekiedy wrażenie powtórki z historii. Czy się to komuś podoba, czy nie, żyjemy w świecie pluralistycznym, a polityka jest, jak wiadomo, sztuką rzeczy możliwych. Jak napisał kiedyś kardynał Ratzinger: "W sprawach politycznych nie bezkompromisowość, lecz kompromis jest prawdziwą moralnością".

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 48/2005