Logo Przewdonik Katolicki

Duszpasterstwo kajakowe Wojtyły

Danuta Chodera
Fot.

"Myśmy, spotykając Wujka na naszej drodze, wygrali los na loterii naszego życia" - powiedział kiedyś Jan Vetulani, jeden z pierwszych członków "Rodzinki", czyli kręgu osób, nad którymi duszpasterską opiekę sprawował ks. Karol Wojtyła, zwany Wujkiem. Choć o Papieżu Janie Pawle II napisano bardzo wiele książek i artykułów, niektóre fragmenty jego przebogatej działalności pozostają...

"Myśmy, spotykając Wujka na naszej drodze, wygrali los na loterii naszego życia" - powiedział kiedyś Jan Vetulani, jeden z pierwszych członków "Rodzinki", czyli kręgu osób, nad którymi duszpasterską opiekę sprawował ks. Karol Wojtyła, zwany Wujkiem. Choć o Papieżu Janie Pawle II napisano bardzo wiele książek i artykułów, niektóre fragmenty jego przebogatej działalności pozostają nadal mało znane.



Poza uczestnikami spływów raczej niewiele osób wie o tzw. duszpasterstwie kajakowym, które zainicjował ks. Karol Wojtyła wraz z pierwszym "admirałem" Jerzym Ciesielskim. Wakacyjne rekolekcje na kajakach stanowiły jedną z wielu form duszpasterstwa, jakie realizował ksiądz, a potem biskup, arcybiskup i kardynał Karol Wojtyła.

Duszpasterstwo turystyczne


Pierwsze "kajaki", czyli letnia wyprawa o charakterze rekolekcji, odbyły się w 1953 r. Były one zwieńczeniem kilkuletniej pracy duszpasterskiej ks. Karola Wojtyły "na lądzie" - w parafii św. Floriana w Krakowie, gdzie jako wikary o szóstej rano odprawiał codzienną Mszę św. dla studentów (zwłaszcza Politechniki Krakowskiej), wygłaszał rekolekcje akademickie (także w innych kościołach krakowskich) oraz konferencje dotyczące kluczowych problemów człowieka. Wtedy też organizował próby śpiewu gregoriańskiego, dni skupienia ukierunkowane na osobistą pracę wewnętrzną, nabożeństwa pasyjne. Od października 1951 r., gdy przeszedł na urlop naukowy, tę duszpasterską pracę kontynuował w kościele św. Katarzyny, a z młodzieżą często spotykał się w domach rodzinnych oraz w swoim mieszkaniu przy ul. Kanoniczej. Wtedy też zaczął rozwijać duszpasterstwo turystyczne, czyli krótsze lub dłuższe wycieczki w okolice Krakowa, do Zakopanego - szczególnie zimą na narty, do Tyńca i Wadowic.
Na pierwszą dużą wycieczkę "Rodzinka", czyli Wujek z grupą, udała się w czerwcu 1952 r. do Bielska. Potem takie jedno- lub kilkudniowe wypady z udziałem ks. Karola-Wujka odbywały się co miesiąc, a nawet częściej. W czerwcu 1953 r. wraz z grupą wyruszył na tydzień w Beskidy, a w sierpniu najpierw w Bieszczady, a potem (23 VIII-1 IX) na pierwszą wyprawę kajakową po Brdzie. W kolejnych latach kajakarze wraz z Wujkiem zdobywali Czarną Hańczę, Drawę, Czarną Wodę, Krutynię. Niezapomniane były kajaki w 1958 r. (Łyna), podczas których Wujek otrzymał wiadomość o nominacji biskupiej (10 VIII). Jeszcze przed konsekracją (28 IX) wybrał się z "Rodzinką" w Beskidy, a latem 1959 r., już jako biskup, ale nadal Wujek, zgodnie z tradycją - na kajaki (kanał Elbląsko-Ostródzki). I tak było co roku, również gdy został arcybiskupem (1964 r., Słupia), a potem kardynałem (1967 r., Drawa). Wtedy po raz pierwszy płynął jedynką. Na kilka dni dojechał na kajaki także w 1968 r. Nie mógł być w 1969 r. i w 1970 (pierwsze rodzinne kajaki stacjonarne w Rurzycy k. Szwecji), ale w następnych latach (wyjąwszy 1976 r.) znowu wiosłował chociaż tylko przez kilka dni. Na osiem dni udało mu się też wyrwać w lipcu 1978 r., na - jak się okazało - swoje ostatnie "mokre" kajaki ze Środowiskiem, z którym żywy przyjacielsko-ojcowski kontakt utrzymywał do końca życia.
Już jako Papież Jan Paweł II spotkał się z trzema pokoleniami Środowiska na tzw. suchych kajakach w Castel Gandolfo w 2000 r.

Z Wujkiem na szlaku


Każdy dzień na kajakach zaczynał się Mszą św. z krótkim słowem do rozmyślania na cały dzień. W trasie wszyscy odmawiali Anioł Pański. Klamrą spinającą dzień były wieczorne spotkania przy ognisku - czas na refleksję i rozmowy na temat "zadany" w porannej Mszy, ale także na śpiewy (m.in. piosenki "Mazowsza", powstańcze, turystyczne itp.). Za namową grupy ks. Karol często śpiewał swoją ulubioną balladę o bokserze Luisie. Jak wspomina jeden z uczestników kajaków w 1966 r., były minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Andrzej Zieliński, ks. Karol codziennie rano, zanim wstali inni, był już ogolony i - niezależnie od pogody - wykąpany, w skupieniu przygotowywał się do plenerowej Mszy św. Za ołtarz - ukryty w zaroślach lub w obniżeniu terenu - najczęściej służyły kajaki.
Kiedyś zdarzyło się, że biwakowali w miejscu, gdzie nie było żadnych krzewów ani nierówności. Kajakarze wykopali zatem metrowy dół, w którym ks. Karol odprawiał Mszę św., osłonięty przez obozowiczów. Pamiętać trzeba, że działo się to w czasach stalinowskich, gdy obowiązywał zakaz wszelkich zgromadzeń publicznych, a odprawianie Mszy św. polowej w ogóle nie wchodziło w rachubę. W późniejszych latach za osłonę podczas Mszy św. służył namiot bp. Karola - ołtarz budowano w wejściu, które osłaniali uczestnicy. W razie wizyty nieproszonych gości rozchodzili się w różnych kierunkach. Dzięki tej konspiracji duszpasterstwo turystyczne funkcjonowało bez żadnych wpadek przez kilkadziesiąt lat. Kiedy raz zdarzyło się, że w górach grupa z Wujkiem wpadła w ręce wopistów i została zatrzymana na noc, rano pogranicznicy wzięli wraz z "aresztantami" udział we... Mszy św.
Kajakarze byli podzieleni na załogi i kuchnie. Każdego dnia inna załoga żywiła Wujka. - Każdy miał okazję płynąć któregoś dnia z Wujkiem i porozmawiać z nim o najbardziej osobistych problemach - wspomina "błogosławiony czas kajaków" prof. A. Zieliński.
- Zawsze był z nami, wypełniał prawie te same czynności co inni. Dawał nam siebie tak jak potem na oczach całego świata - dodaje profesor, podkreślając, że była to bardzo ważna formacja duchowa, w której najważniejszy był przykład ks. Karola - stały punkt odniesienia na resztę życia.

W Wigilię 1996 r., z okazji 50-lecia święceń kapłańskich Ojciec Święty otrzymał niezwykły prezent - wspomnienia ze wspólnych spotkań, wędrówek, spływów itp. kilkudziesięciu osób, których otaczał swoją opieką duszpasterską. Maszynopis pt. "Z Wujkiem na szlaku" stał się podstawą wydanej w 1999 r. książki "Zapis drogi " (Wyd. św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej). Kronika wywołała tak duże zainteresowanie, że mimo wielu dodruków jej nakład szybko się wyczerpał. W tym roku ukazało się nowe, poprawione wydanie, z poszerzonym kalendarium, z indeksem nazw geograficznych miejsc, które odwiedził Karol Wojtyła oraz z indeksem osób, których nazwiska pojawiają się we wspomnieniach. W aneksie dodano też niepublikowane wcześniej wspomnienia kilku osób. "Już wtedy miała zastosowanie ważna w Jego życiu i filozofii zasada osobowego daru, wzajemnego obdarowywania się osób połączonych więzami wspólnoty" - pisze o Karolu Wojtyle autor wstępu kard. Stanisław Nagy. "W niej ksiądz Wojtyła był powiernikiem dusz, niekwestionowanym arbitrem w problemach religijnych, autorytetem w rozwiązywaniu osobistych problemów".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki