Logo Przewdonik Katolicki

Berety i chusty

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Oczywiście, że trudno oprzeć się poszukiwaniu moherowych beretów, po tym, jak Prezydent Tusk (przepraszam, ale z wiszących jeszcze plakatów rozumiem, że "Prezydent" to imię własne) orzekł, że "Polska nie jest skazana na "moherową koalicję"". Czym jest "moherowa koalicja"? Jest - zdaniem P. Tuska - wsparciem wyboru jego rywala dokonanym przez słuchaczki Radia Maryja. Cóż w tym dziwnego?...

Oczywiście, że trudno oprzeć się poszukiwaniu moherowych beretów, po tym, jak Prezydent Tusk (przepraszam, ale z wiszących jeszcze plakatów rozumiem, że "Prezydent" to imię własne) orzekł, że "Polska nie jest skazana na "moherową koalicję"". Czym jest "moherowa koalicja"? Jest - zdaniem P. Tuska - wsparciem wyboru jego rywala dokonanym przez słuchaczki Radia Maryja. Cóż w tym dziwnego? Skoro na przykład P. Tuska wsparła "wybiórcza koalicja"? Różnica, jak można suponować, polega na tym, że "koalicja moherowa" jest intelektualnie o klasę niżej niż wybiórcza. Ba, o trzy lub cztery klasy. To część elektoratu, która jest gorszej kategorii. A przez to mniej godna naszej demokracji. Może się mylę, ale tak pojmuję ów pewien odczuwalny niesmak w głosie byłego kandydata...
Nie wiem, czy "wybiórcza koalicja" jest tak bardzo światła i pragmatyczna. Odkąd pamiętam, najbardziej wpływowe media w Polsce z uporem lansują ludzi skazanych na porażkę - dinozaury z Unii Wolności albo rozkapryszonych, ba, rozhisteryzowanych platformersów. Teraz "Gazeta Wyborcza" po wyborach wybijała tytuły: "Marcinkiewicz przeszedł" - "Niemcy: jest rząd"…
Medialna wypowiedź P. Tuska odsłania kilka ciekawych problemów. Bo można w niej dojrzeć jakby to, że o ile jest tolerancja, ba, akceptacja dla pewnych kręgów i sił politycznych czy opiniotwórczych, o tyle nie ma tej akceptacji dla innych... Jest tolerancja dla "Gazety", nie ma dla Radia Maryja. Jedne z sił są uprawnione do budowania demokracji, inne nie. W stosunku do jednych można powiedzieć są progresistami i Europejczykami, w stosunku do innych - trzeba stwierdzić kategorycznie - to konserwatyści i ciemnogród.
Cóż, w takiej "demokracji" rzeczywiście staje się uprawnione nierównościowe i niesprawiedliwe stosowanie "parad równości". Jaka parada, taka "demokracja"? Naprawdę nie wiem, dlaczego "koalicja moherowa" miałaby być gorsza od na przykład koalicji czerwonych chust (atrybutu określonej formacji politycznej)? Dlaczego "moherowi wyborcy" mieliby mieć mniej do powiedzenia niż kombatanci SB zapewne przecież nadal głosujący bez ograniczeń? Dlaczego...?
Czas chyba schować głowę pod moherowy beret, by ocalić trochę zdrowego rozsądku...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki