Logo Przewdonik Katolicki

Marszałkowi pod rozwagę

bp Wiesław Alojzy Mering
Fot.

Bp Mering jest kłamcą, hipokrytą; to m.in. dzięki niemu Kościół w Polsce traci młodzież, inteligencję.... Tak ogłosił Stefan Niesiołowski w programie Moniki Olejnik. I choć uwielbiam ten bardzo egzotyczny duet, jestem pewien, że moja wypowiedź nie była im znana, a komentowali tylko jej spreparowane szczątki.

 

Co właściwie powiedziałem?

26 czerwca – dzień centralnych uroczystości Jubileuszu Katedry Włocławskiej. Miasto gości legata papieskiego, Konferencję Episkopatu Polski, wielu dostojników świeckich, duchownych, uczonych, przedstawicieli świata kultury. Po nabożeństwie pyta mnie jeden z dziennikarzy: – Co Ksiądz Biskup sądzi o wypowiedzi o. Rydzyka? Odpowiadam: – Nie znam szczegółów.

– W Polsce panuje totalitaryzm. Ksiądz Biskup się z tym zgadza?

– Nie, nie uważam, że nasz kraj jest w systemie totalitarnym; wydaje mi się, że  o. Rydzyk raczej w duchu Centesimus annus stwierdził, iż sama demokracja nie broni dostatecznie człowieka i społeczeństwa; musi bowiem służyć prawdzie, sprawiedliwości, równości wszystkich wobec prawa, poszanowania godności osoby. Jako obywatel miał prawo do takiego sądu, zwłaszcza że mówił w bardzo określonym kontekście.

– A co Ksiądz Biskup myśli o nocie MSZ do Watykanu?

– To było zachowanie bijących się chłopców, skarżących wzajemnie na siebie do nauczyciela, rodzica czy księdza: „On mnie bije, niech mu pan wleje!...”. Takimi drobiazgami nie wypada zajmować czasu Stolicy Apostolskiej.

Ta wypowiedź nie ukazała się nigdzie w całości. Niczego bym dziś w niej nie zmienił, jednak reakcja pana Niesiołowskiego uprzytomniła mi, ile w niej racji.

Piszę: „pan Niesiołowski”, choć widzę, że pan poseł lubi raczej dużą bezpośredniość i bezceremonialność relacji. Otóż w TVN nasz sympatyczny entomolog, w swoim kwiecistym stylu, zarzucił mi kłamstwo, hipokryzję, przyczynianie się do utraty przez polski Kościół powołań (na marginesie: nie ma takiego Kościoła, jest Kościół rzymskokatolicki w Polsce), zerwania kontaktu z inteligencją i młodzieżą. Na szczęście współwinnych jest jeszcze paru. Ze zdziwieniem dowiedziałem się też, że boi się mnie o. Lombardi... No, no... Trudno się dziwić zwątpieniu entomologa: „To jest biskup?”.

Drogi Panie Profesorze, to oczywiste, że każdy człowiek-badacz upodabnia się do przedmiotu zainteresowań; ale żeby aż tak? We własnym interesie proszę zażywać relanium przed występem w TVN24; oni tam nie tylko Pana denerwują! Po relanium nikt Pana nie zaszantażuje badaniem u psychiatry!

 

Totalitaryzm

Jasno i natychmiast odpowiedziałem dziennikarzowi, że Polska nie jest krajem totalitarnym. Ale i sama demokracja – wola większości – nie ratuje przed błędami: historia zna ich niemało. Hitlera też wybrano w demokratycznych wyborach. W Phnom Penh mieszkańcy Kambodży witali Czerwonych Khmerów kwiatami... Można by te przykłady mnożyć. Przypomnę tylko, że już Jan Paweł II ostrzegał wszelkie demokracje przed zaniedbaniem wartości, wśród których ludzka osoba znaczy najwięcej, jest pierwsza. Totalitaryzmy mają się w XXI w. równie dobrze jak dawniej. Dlatego tak ważna jest rola opozycji, wolnej prasy, organizacji samorządowych. Dokuczają one rządzącym boleśnie, ale są nieodzowne w życiu społecznym.

Radio Maryja boli pana wicemarszałka, bo widocznie zbyt trafnie nazywa po imieniu rozmaite niedostatki rządzących. Uważam, że moglibyśmy odwołać się do autorytetu, który z pewnością pana Niesiołowskiego wzruszy: do Voltaire’a – podstawiając Radio Maryja w miejsce „Boga”! – „Gdyby Radia Maryja nie było – należałoby je wymyślić”. W tym sensie o. dyr. Tadeusz Rydzyk zasłużył na medale i sympatię władzy. Dzięki niemu władza może zawsze powiedzieć, że w kraju działa nie tylko „Gazeta Wyborcza” i TVN z wszystkimi swoimi wersjami, Superstacja czy Polsat. Jest jeszcze na szczęście Radio Maryja, choć jak wiadomo panu Niesiołowskiemu, słuchają go wyłącznie „nieliczni z «małych miast i wsi, niewykształceni i podeszli w latach»” – tak w każdym razie informują badania. Czego zatem się obawiać? Więcej spokoju życzę, panie Stefanie! Trochę optymizmu: władzy raz zdobytej łatwo się nie oddaje!

 

O Kościele, który jest we Włocławku

Bardzo uprzejmie i miło nazywa mnie pan Niesiołowski „jakimś biskupem”. Otóż jestem biskupem włocławskim. Może niewiele to mówi znawcy much, historycy jednak wiedzą, że diecezja, której służę, jest jedną z najczcigodniejszych w Polsce. Złożyła daninę krwi swoich prezbiterów największą w Polsce: ponad 250 zamordowanych księży w czasie niemieckiej okupacji. Jest to diecezja, która dała światu  św. Faustynę; na jej terenie urodził się, przyjął chrzest i bierzmowanie św. Maksymilian Kolbe. Inicjatywa obchodzenia Roku Kolbiańskiego ogłoszonego przez Senat RP zrodziła się w Zduńskiej Woli. We Włocławku był biskupem bł. Michał Kozal – męczennik Dachau. Tu został wyświęcony i pracował w katedrze, a potem w najstarszym polskim seminarium duchownym kard. Stefan Wyszyński. Tu także zostało założone, wychodzące do dziś, najstarsze polskie pismo teologiczne „Ateneum Kapłańskie”. Diecezja włocławska była szczególnie droga sercu Jana Pawła II, co mi osobiście dwukrotnie powiedział. Nominację biskupią otrzymałem od Błogosławionego i żadne zwątpienia trzeciorzędnych polityków czy publicystów niczego tu nie zmienią. Nawet dla marszałka za wysokie progi – jeżeli chodzi o nominacje!

Budzę grozę

Z wypowiedzi pana Niesiołowskiego wynika, że muszę być prawdziwym „strachem na wróble”. – Boi się mnie nawet rzecznik Stolicy Apostolskiej! Proszę, proszę! Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć! No i jaki nieustraszony jest sam pan wicemarszałek – on to nie boi się nikogo! Może dlatego, że zna moją diecezję? W czasie stanu wojennego przechowywano go przecież co najmniej na dwóch plebaniach na jej terenie! Pewnie dlatego – z tym swoim niezwykłym męstwem – umie oprzeć się lękowi przede mną! No cóż, choć jeden taki!

A może jednak jakieś tam ciągotki?

Ciekaw jestem, czy pan Stefan czytał może przez przypadek znakomitą pracę świetnego uczonego, światowej sławy znawcy problematyki prawa naturalnego, J. Messnera Das Naturrecht? Był profesorem nauk społecznych na Uniwersytecie w Innsbrucku. W tym potężnym dziele zawarł charakterystykę totalitaryzmu! Warto przeczytać! Ponieważ jednak po mojej zachęcie mój Drogi Oponent nie zajrzy tam z pewnością – przytoczę kilka cech wymienionych przez Messnera:

„Autorytet władzy naczelnej jest bezwzględny i cele władzy są zarazem celem wszystkich organizacji podporządkowanych ustrojowi naczelnemu tak, że nie może być mowy o sprzeczności lub niezależności celu jakiejś innej grupy” – dodajmy: np. „moherowych beretów”, niewykształconych, starych (po sześćdziesiątce), czy z małych miast (a profesor ma już 60 lat?).

„Ustrój totalitarny – pisze Messner – ma tylko jedną oficjalną opinię publiczną” – znów dodam: dlatego tak straszne jest Radio Maryja, TV Trwam, „Nasz Dziennik”... Po licho właściwie taki zbędny pluralizm poglądów! Życie stałoby się milsze, gdyby troszkę więcej szacunku okazywano... no właśnie: opinii oficjalnej!

„W ustrojach totalitarnych nie ma wolności myślenia i słowa” – myślenie trzeba kształtować tak długo, aż przybierze właściwą postać; a słowo, no cóż – nie warto liczyć się z oszołomami, chorymi z nienawiści, watahą, bydłem...

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: dziennikarzowi powiedziałem jasno, że oskarżanie Polski o totalitaryzm byłoby zabawne. Trzeba jednak ogromnej czujności i patrzenia każdej władzy na ręce. Historia  III Rzeczypospolitej dostarcza nam aż nadto przykładów prawdziwości tej tezy!

Nie ufać komercyjnym stacjom, czyli postanowienie poprawy

Ze strony rządzących oczekiwałbym mniej jątrzenia; więcej równowagi i zasypywania przepaści. Urzędnik (nawet jeżeli jest trzeciej klasy) powinien szanować wyborcę, a nie ślepo wymachiwać szabelką, rzucając inwektywy i potwarze. Mówię o ślepym machaniu, bo moja wypowiedź nie była nigdzie opublikowana w całości; zatem i polemika z nią była bez sensu. Obiecuję sobie strzec się pokusy wyjaśniania czegokolwiek przed kamerą. Media bywają zbyt twórcze, kreatywne, wybiórcze i jednostronne! Ta uwaga nie dotyczy tylko TVP i TV Trwam.

Nie ma za co przepraszać

Co myślę o tej całej aferze? Dokładnie to, co powiedziałem: o. Tadeusz powiedział innymi słowy to, co wyczytać można bez trudu w Centesimus annus. A skarżenie się MSZ w Rzymie po prostu ośmiesza tę niegdyś poważną instytucję. Nasz Drogi Wicemarszałek niechby natomiast więcej myślał, a mniej mówił – jeżeli już zgodnie z parytetem musi pełnić, tak smętnie, swoją funkcję.  

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Mariusz
    18.02.2018 r., godz. 16:01

    Bp już za czasów rektora w Pelplinie potrafił budzić wynioslosc i postrach bycie kapłanem i bp to posługa ludziom A nie wynosić się ponad tlum i bycie najważniejszym bo przyjdzie czas rozliczania ale już przed Bogiem i wtedy wszystko wyjdzie na jaw.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki