Każdy łączy kropki, jak chce

Mamy wielką, światową wojnę ideologiczną. I obie strony imają się bezwzględnych metod
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Dramatyzm wyborów i manewrów nowej amerykańskiej administracji Donalda Trumpa zupełnie przesłonił nam kampanię wyborczą. Za zwalistej sylwety agresywnego prezydenta USA całkiem nie widać Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego. Ba, ledwie widać Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego, co może się wydawać niewiarygodne. Przecież wszystko w Polsce kręciło się wokół nich. Obaj bardzo o to dbali.
Teraz Polacy dyskutują nieustannie o Trumpie i Zełenskim. Kibicują jednemu czy drugiemu, na ogół w konsekwencji swoich wcześniejszych wyborów ideowych. Ja się wypowiadam w poprzek tych wyborów, o czym już tu pisałem. Podoba mi się wyzwanie, jakie rzucił Trump globalnej politycznej poprawności, choć niekoniecznie wszystkie jego metody „reformowania” Stanów Zjednoczonych. Jego taktyka wobec Rosji i Ukrainy jawi mi się za to jako odpychająca. Z wnioskami ostatecznymi zaczekam do finału, ale kolejne dni przynoszą coraz gorsze, a nie coraz lepsze wieści.
Zarazem jednak zauważam, że środowiska liberalne opowiadające o Trumpie jako absolutnej katastrofie i absolutnym złu są ślepe na jedno oko. Oto czytam komentarz Agnieszki Kublik, czołowej dziennikarki „Gazety Wyborczej”. Powiadamia nas, że „Trump wziął się za dziennikarzy”. Jego urzędnicy nie dopuszczają niektórych ekip i tytułów do Białego Domu. Kublik poprzedza to narzekanie uwagą, że w dobie fejków, często produkowanych przez sztuczną inteligencję, tym bardziej potrzebne jest tradycyjne dziennikarstwo. I z tym się akurat zgadzam.
Ale kiedy stosunek Trumpa do amerykańskich mediów opisuje jako część koszmarnej brunatnej fali zalewającej świat, to się uśmiecham. Pani redaktor dała swojemu editorialowi tytuł „Łączę kropki”, co ma symbolizować jej dociekliwość. Nie ocenia zdarzeń i zjawisk osobno, widzi, że jedno wynika z drugiego. Czy aby na pewno w tym przypadku?
Informuję ją, że w Polsce personel Kancelarii Premiera permanentnie nie dopuszcza na konferencje premiera Tuska ekip prawicowych telewizji: Republiki, a czasem i wPolsce24. Robi to na polecenie albo za wiedzą swojego szefa. Polski premier łamie w ten sposób prawo prasowe. Ale też ujawnia swój stosunek do demokracji, która nie ma sensu bez pluralizmu, także informacyjnego.
Kiedy zaczęła się kampania prezydencka, Rafał Trzaskowski zaczął iść tym samym śladem. Jego ludzie nie powiadamiali prawicowych mediów o trasach wyborczych podróży. A potem, kiedy ekipy telewizyjne „wroga” jednak docierały na miejsce, zaczęło dochodzić do najprostszych sytuacji. Nie wpuszcza się tych ekip na otwarte spotkania wyborcze. Barczyści panowie zastawiają drogę dziennikarzom i operatorom.
Czyj to wzór? Trumpa? A może Putina i Łukaszenki? Koalicja Obywatelska to część wielkiego obozu liberalnego, który reaguje nerwowo na koniec swojego monopolu, a przynajmniej bezwzględnej dominacji medialnej. Mamy wielką, światową wojnę ideologiczną. I obie strony imają się bezwzględnych metod.
Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że przemoc Trumpa jest odpowiedzią na przemoc liberalnej lewicy. Oczywiście nie wszystko jest tu symetrycznym, lustrzanym odbiciem metod drugiej strony. Nie słyszałem, żeby za Joe Bidena selekcjonowano dostęp dziennikarzy do Białego Domu. Ale z kolei w Polsce nie robił tego ani Jarosław Kaczyński, ani premier Mateusz Morawiecki. Do dziś obserwujemy, jak nieraz trzy ekipy TVN-u pokrzykują podczas konferencji prasowych na polityków PiS. Arcydemokrata, ba, przewodnik w powrocie do demokracji Tusk nie musi cierpieć takich niewygód. Może Agnieszka Kublik połączy te kropki?
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 11/2025