Logo Przewdonik Katolicki

Ikoniczne poszukiwania

Ks. Henryk Nadrowski MIC
Fot.

Coś osobliwego. Wydarzenie młodej Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej w Kielcach. Jeden z punktów wpisanych do programu tzw. imprez towarzyszących kolejnej edycji SacroExpo 2006. Tak można by najkrócej powiedzieć o wystawie prac artystki Ireny M. Palki. Przygotowana precyzyjnie wystawa prac Ireny M. Palki oraz ich aranżacja powstawała w drodze dyskusji z kuratorem...

Coś osobliwego. Wydarzenie „młodej” Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej w Kielcach. Jeden z punktów wpisanych do programu tzw. imprez towarzyszących kolejnej edycji SacroExpo 2006. Tak można by najkrócej powiedzieć o wystawie prac artystki Ireny M. Palki.

Przygotowana precyzyjnie wystawa prac Ireny M. Palki oraz ich aranżacja powstawała w drodze dyskusji z kuratorem wystawy Agnieszką Orłowską. Z kolei jej zasługą jest współtworzenie działającej od ponad roku wspomnianej kieleckiej galerii, a także zorganizowane poprzednie wystawy, w tym również poświęcona rzeźbie Antoniego Rząsy. Wszystko to dzieje się w swoistym miejscu azylu współczesnej twórczości sakralnej, czyli w sławetnym już kieleckim „Domu Praczki”.

Milczenie, które mówi
Wystawa prac Ireny Palki zgromadziła sporo widzów, a raczej współuczestników tego interaktywnego spotkania ze sztuką współczesną. Wielu zatrzymywało się w zadumie, a może nawet medytacyjnej kontemplacji. Cóż skłaniało do takiej postawy? Przesłanie artystki inspiruje do zatrzymania się, do autorefleksji, do konfrontacji, a raczej reinterpretacji, skądinąd znanych przecież treści biblijnych czy usymbolizowanych prawd wiary. Obok tego przesłania nie można przejść obojętnie. Wejście w tę przedziwną aurę jakże często wywołuje ciszę, skupienie i zadumę. To milczenie jest jednak nadzwyczaj wymowne. Ten refleksyjny charakter twórczości stanowi nie tyle jej cel, ile wypełnia ją niesamowitą głębią, nadaje jej sens. I to najgłębszy, zasadniczy, choć przecież w pewnym stopniu rodzący się na nowo i stawiający pytania, nie tylko zbiorcze, masowe i społecznie oczekiwane. Ta sztuka, ten rodzaj wypowiedzi artystycznej ma charakter bardzo osobisty, osobowy. Dotykając tematu, zdajemy się wespół z artystką współuczestniczyć w przedziwnym przeżyciu czy niemal spektaklu, a raczej misterium.

To, co artystka wypowiada poprzez swoje dzieła, zdaje się być z jednej strony świadomym zamysłem twórczym. Z drugiej – to dzieła jakby niedopowiedziane. Tym bardziej więc wnikające do głębi człowieka i pobudzające odbiorcę do twórczej impresji czy nawet ekspresji. Odbiorca staje się współtwórcą. Moc ekspresyjną dzieła pogłębia dyskretne autorskie działanie raczej „wokół”, „pomiędzy”, aniżeli jednoznacznie „wprost”. Wątek ikonograficzny czy motyw biblijny brzmi odważnie, ale zarazem poszukująco, odkrywczo.

Szukanie
Autorka sama przyznaje, że jej twórczość jest ciągłym szukaniem Boga: poprzez modlitwę i warsztat swej profesji. Ona poszukuje nowego, indywidualnego wyrazu dla tego wszystkiego, co chrześcijanin poznaje w katechizmie, co wyznaje w Credo i wypowiada w pacierzu. Głównym motywem jest dla niej szukanie „oblicza Pana”. Ikona trynitarnego Boga, ikona świętych i męczenników – aż do ikony człowieka, który jest odbiciem samego Boga. Czyż nie jest to, powtarzając określenie Karola Wojtyły – Jana Pawła II: „Brat naszego Boga”? Christus passus, Christus patiens czy Crucifixus to szczególne motywy jej twórczości. Zastanawia z jednej strony czytelność motywu, a z drugiej – indywidualne jego potraktowanie. A do tego – niesamowita oszczędność, żeby nie powiedzieć asceza w doborze kolorów. Niewiele tam krzyczącej czerwieni, a jednak obraz wyłaniający się dyskretnie z szarzyzny kolorów i życia zdaje się tym bardziej być wyzwaniem. Szokuje zaś nie tyle paletą kolorów i kontrastów, ile wielorakim i wielowątkowym wpisaniem w życie człowieka, który głoduje i choruje, który cierpi i umiera. Artystka penetruje życie, wnika w naszą rzeczywistość taką, jaką ona jest. Nie upiększa jej sztucznie ani nie ubarwia. Zarazem jej urozmaicone środki techniki artystycznej, także dzięki swej głębokiej treści, zdają się trafiać do szerokiej rzeszy odbiorców. Odbiorców, a raczej współtwórców. Taką ich rolę artystka nie tylko dostrzega, ale wręcz promuje i wyznacza.

Nie ujrzysz tam sztucznych ozdobników, a to, co znamy z setek obrazów i rzeźb, tu wybrzmiewa i świeżo, i odważnie zarazem. Jest to ciągłe poszukiwanie.

Dlaczego właśnie tak?
Czyż właśnie taki sposób „przepowiadania artystycznego” nie tylko może się znaleźć w przestrzeni kościelnej, ale powinien być wręcz preferowany? Nowoczesne kościoły stają się jakby „naturalnym środowiskiem” dla współczesnej rzeźby, malarstwa, tkaniny czy witrażu. To właśnie dzieła o dopełniającej się treści i formie, wyrażonej poprzez najbardziej nawet nowoczesne środki wyrazu, mogą i powinny, wypełniać te przestrzenie, a nawet je usakralniać. Stanowią one punkt oparcia, a raczej punkt zatrzymania dla naszych oczu i serc. Zarazem jednak mówią więcej, niż obrazują i pokazują. Otwierają naszą wyobraźnię, towarzyszą nam, wędrowcom i pielgrzymom, ku nieskończoności. Ta twórczość ma swe ontyczne i metafizyczne zakorzenienie, a zarazem perspektywę – eschatyczną, wieczną. Czyż tu właśnie nie odkrywamy wymowy słów, których autorem jest Khalil Gibran: „Jeżeli widzisz tylko tyle, co objawia światło i słyszysz tylko tyle, co obwieszcza głos – to nigdy nie zobaczysz i nie usłyszysz prawdy”.

Autorka nie wstydzi się wyznać, że przekazuje treści i formy, które rodziły się w trudach, ale zarazem twierdzi, że jest to jej sposób na życie, jej katecheza i ewangelizacja. Ma też odwagę mówić o swej twórczości w poczuciu własnej niedoskonałości i postawy pokory.

Irena Palka pokazuje dorobek swego młodego życia i swej inicjacji twórczej. Nie po to jednak, by zachwycić oko słodkością wyrazu i uładzeniem detali. Zaskakuje wielość tworzyw i technik, malarstwa z tkaniną, niemal grafiki wraz z płaskorzeźbą. Artystka nie przywiązuje się do jednego sposobu ekspresji. Świadome ich przemieszanie i swoboda w ich doborze zmierzają ku osiągnięciu wyrazistości i świeżości zarazem. To jej bezsprzeczny sukces.
W twórczości Ireny Palki swoje odbicie znajdują słowa poety:

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...
Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...
I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie...

Dodajmy, że te właśnie słowa Tuwima poruszyły kiedyś do głębi Romana Brandstaettera. On zaś sam napisał potem wiersz o twórczym potraktowaniu ludzkiego artyzmu i egzystencji. Utwór Brandstaettera, tak zbratanego z Biblią, wybrzmiał z ust artystki w dniu wernisażu.

Bo chcąc naprawdę wierzyć w Ciebie, Boże,
Musimy zostać artystami wiary
I nieustannie tę wiarę zdobywać,
I wciąż od nowa zdobywać jej głębię,
Jak zdobywamy nowe słowo w wierszu,
Jak zdobywamy nowy dźwięk w muzyce
I nowe barwy na płótnie obrazu.
Każda rutyna i każda maniera
Są śmiercią wiary i śmiercią sumienia.
O, daj nam, Panie, natchnienie do wiary!

A swoją drogą, warto ciągle mieć świadomość, że wszyscy: teologowie i artyści, ale również odbiorcy i przechodnie, jesteśmy uczniami w tej przedziwnej szkole, gdzie ustawicznie, niemal w nieskończoność pobieramy nauki. Modlił się Jerzy Liebert:

Pozwólżeż mi, Panie Boże,
Zmienić w Raj ziemskie siedlisko –
Niech me pieśni czas przetrwają,
Niech trwa wiecznie to, co stworzę...

Ta perspektywa wieczności i przetrwania towarzyszy każdej ludzkiej egzystencji, a artystycznej – w szczególności. Tenże poeta mówi też o szczególnej szkole:

Uczę się ciebie, człowieku.
Powoli się uczę, powoli.
Od tego uczenia trudnego
Raduje się serce i boli.

Styl Kościoła
Dzieła Ireny Palki wpisują się w ciąg dziejów sztuki chrześcijańskiej. Odczuwamy jednak równocześnie świeżość i powiew „tego czasu”, tej epoki. Ta właśnie twórczość jest wyrazistym świadectwem i jakby potwierdzeniem tezy pierwszego soborowego dokumentu (KL), że styl każdej epoki staje się jednocześnie stylem Kościoła.

Artystce wypada życzyć, by nie zabrakło jej entuzjazmu twórczego. Kielecką prezentację ona sama nazwała wielkim dniem swojego życia, świętem. Niech ono trwa. Niech wreszcie owocuje – także pośród naszej zwyczajności i powszedniości. Oby wielu ludziom pomogło odnaleźć drogę do Stwórcy i Pana – do Boga, który jest w nas bardziej niż to potrafimy wyrazić; który także poprzez język sztuki może być ciągle na nowo odnajdywany.

Wystawa twórczości Ireny Marii Palki w Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej w Kielcach dostępna tylko do końca sierpnia br.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki