O warunki do życia

Jasna Góra to takie miejsce, w którym jak w soczewce skupiają się ludzkie prośby, błagania. Wyraźnie i szeroko widać stąd także perspektywę żywotnych problemów kraju, jakie są troski, zmartwienia, kłopoty współczesnych Polaków. Przekonać się o tym można było w pierwszych dniach lipca, kiedy do Maryi, Królowej Polski, po raz kolejny przybyli w ogólnopolskiej pielgrzymce:...
Czyta się kilka minut

Jasna Góra to takie miejsce, w którym jak w soczewce skupiają się ludzkie prośby, błagania. Wyraźnie i szeroko widać stąd także perspektywę żywotnych problemów kraju, jakie są troski, zmartwienia, kłopoty współczesnych Polaków. Przekonać się o tym można było w pierwszych dniach lipca, kiedy do Maryi, Królowej Polski, po raz kolejny przybyli w ogólnopolskiej pielgrzymce: bezrobotni, nauczyciele i... kresowiacy.

Pielgrzymujący jednak nie tylko wypowiadają na Jasnej Górze swoje żale, uzasadnione pretensje czy ujawniają wieloletnie krzywdy. Zastanawia potencjał sugerowanych pozytywnych rozwiązań, domaganie się konkretnych zmian systemowych, dążność do podjęcia działań osobistych i podjęcie naprawy w skali strategii całego kraju.

W 50. rocznicę powstania w Poznaniu w czerwcu 1956 r., w kilkadziesiąt lat od tragedii robotniczego zrywu w Ursusie, Radomiu, mimo pięknych obchodów, istotnym pozostaje także to, aby zdawać sobie sprawę, że nadal pozostają ważne wszystkie wówczas głośno wykrzyczane postulaty: „Chcemy Boga, wolności i chleba”. Zmieniły się warunki ustrojowe, ale postulaty te pozostają... wciąż aktualne! I to w sytuacji, kiedy czterech na dziesięciu młodych Polaków jest bez pracy, kiedy co miesiąc znika z mapy Polski 25-tysięczne miasteczko, kiedy jako społeczeństwo – i nie tylko! – starzejemy się.

Pocieszające, że nie ukrywamy newralgicznego problemu – kilkumilionowej już emigracji Polaków „za chlebem”, za godziwym życiem. Jest skandalem, że własne państwo nie potrafi stworzyć swoim obywatelom takich warunków, by najbardziej przedsiębiorczy, najwybitniejsi naukowcy, podatnicy w sile wieku i wykształceni zawodowo obywatele nie mogli we własnym kraju pracować na dobrobyt własnej rodziny i rozwój ojczyzny!

Póki my żyjemy, podejmujmy wszelkie możliwe starania, by efekt domina, czyli związku przyczyn i skutków, nie zrujnował nas i to... do końca.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2006