Logo Przewdonik Katolicki

W czym mogę pomóc?

ks. Wojciech
Fot.

Prowadziłem rekolekcje w jednej z parafii. Wśród tak zwanych nauk stanowych było także spotkanie dla mężczyzn. Mówiłem o dojrzałym ojcostwie. W pewnej chwili do kościoła weszła młoda kobieta. Widząc ją pomyślałem, że przyszła po swojego męża i postanowiła czekać na niego w kościele. Okazało się, że to myślenie było całkowicie błędne. Konferencja o ojcostwie dobiegła...

Prowadziłem rekolekcje w jednej z parafii. Wśród tak zwanych nauk stanowych było także spotkanie dla mężczyzn. Mówiłem o dojrzałym ojcostwie. W pewnej chwili do kościoła weszła młoda kobieta. Widząc ją pomyślałem, że przyszła po swojego męża i postanowiła czekać na niego w kościele. Okazało się, że to myślenie było całkowicie błędne. Konferencja o ojcostwie dobiegła końca, a ja udałem się na probostwo. Zaraz po zamknięciu drzwi usłyszałem dzwonek: przed drzwiami stała owa niewiasta: Czy mogę z księdzem porozmawiać? Zgodziłem się. Problem Karoliny był bardzo poważny i złożony. Brak pracy, brak zgody w rodzinie, brak sensu życia... Zaraz po rozmowie uruchomiłem tzw. znajomości, by zapalić nadzieję. Włączyłem Karolinę do swoich modlitw. Dałem jej numer swojego telefonu i zapewniłem, że może zadzwonić nawet w środku nocy, gdyby akurat w środku nocy nie chciało się już żyć... Teraz, gdy piszę te słowa, jest dobrze. Karolina cieszy się życiem, w rodzinie sprawy się ułożyły, do serca wrócił Boży pokój. A ja dziękuję Panu Bogu za to, że zechciał się mną posłużyć, by komuś po prostu pomóc.

*

Wakacje i urlopy to czas wypoczynku, rekreacji, leniuchowania na słońcu czy nad jeziorem. Dla innych to wysiłek i zmęczenie związane ze wspinaniem się po górach bądź podziwianie piękna naszej Ojczyzny z siodełka rowerowego. Te i inne formy wypoczynku dają odprężenie tylko naszemu ciału. Nie pomagamy jednak w ten sposób naszej duszy. Nie uspokajamy sumienia, nie pomnażamy wiary, nie rozwiązujemy problemów... Co więc robić?

Wielu ludzi wstydzi się lub boi iść ze swoimi problemami do osób sobie znanych. Ten wstyd czy lęk podyktowany jest obawą o to, co sobie ten ktoś pomyśli. Wielu łatwiej się otworzyć przed kimś mniej znanym czy nawet całkowicie nieznanym.

Stąd powodzenie różnych telefonów zaufania, rubryk typu „Czytelnicy pytają” czy spotkań zaczynających się od słów: Czy mogę porozmawiać? Wszystkie te formy pomocy są dobre, bo są dla ludzi: czekają na nich, oferują pomoc, choć nie zawsze i nie wszystkim w konkretnym czasie mogą pomóc. Kto pyta, nie błądzi, to przysłowie możemy odnieść nie tylko do szukania nieznanych dróg czy ulic, ale także do szukania odpowiedzi na pytanie, po co żyć, gdy sensu już się nie widzi...

Zachęcam więc, by czas wakacji i urlopów wykorzystać także na to, by zapukać do nieznajomego księdza, napisać list do kogoś mądrego i dobrego, zatelefonować pod nr telefonu zaufania...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki