Święto w Ostrzyhomiu

Piękna uroczystość pojednania Słowaków i Węgrów uszła uwadze większości polskich mediów. A szkoda, bo oba narody są nam bliskie i często byliśmy w kłopocie, jak odnieść się do sporów naszych południowych sąsiadów.

Chcemy zapomnieć o tym, co było w przeszłości złe w naszym współżyciu, a to, co było dobre, pragniemy wykorzystać do wzajemnego wzbogacenia...
Czyta się kilka minut

Piękna uroczystość pojednania Słowaków i Węgrów uszła uwadze większości polskich mediów. A szkoda, bo oba narody są nam bliskie i często byliśmy w kłopocie, jak odnieść się do sporów naszych południowych sąsiadów.

– Chcemy zapomnieć o tym, co było w przeszłości złe w naszym współżyciu, a to, co było dobre, pragniemy wykorzystać do wzajemnego wzbogacenia się w dziedzinie duchowej i kulturowej – zadeklarował biskup spiski František Tondra, przewodniczący Konferencji Biskupów Słowacji. Biskup Tondra razem z prymasem Węgier kardynałem Petrem Erdo odprawił Mszę pojednania obu narodów w bazylice w Ostrzyhomiu na Węgrzech.

Polacy niewiele wiedzą o skomplikowanych relacjach Słowaków i Węgrów, choć z madziarskim krajem korony Świętego Stefana sąsiadowaliśmy ponad tysiąc lat, a należący do tego państwa Słowacy byli nam braćmi zza Tatr. Słowacy zostali podbici przez Węgrów ok. 905 roku i ponad tysiąc lat byli poddanymi władców madziarskich. Tak więc sąsiadując z Węgrami, sąsiadowaliśmy jednocześnie ze Słowakami. Ale przez wieki tych naszych słowiańskich sąsiadów prawie nie dostrzegaliśmy. W traktatach polskich władców z południowymi sąsiadami naszymi partnerami byli węgierscy królowie i wielmoże.

Na początku XIX wieku, gdy romantyzm przyniósł zainteresowanie ludami bez własnej państwowości i słowiańszczyzną, Polacy stanęli wobec dylematu – kochali Węgrów jako bliskich nam duchowo przyjaznych sąsiadów, a jednocześnie rozumieli Słowaków występujących o prawa narodowe przeciw Węgrom. Pierwszy szok nastąpił w czasie wiosny ludów w 1848 roku, gdy Polacy spieszący na pomoc powstaniu Węgrów przeciw Habsburgom, po drodze napotykali słowackich narodowców, którzy licząc na koncesje Wiednia, popierali austriackie wojska z bronią w ręku. Potem w XIX wieku próbowaliśmy pomagać w dialogu Węgrów i Słowaków – bez efektu. Węgry w 1918 roku przegrały wojnę. Słowacy natychmiast przyłączyli się do Czechów i tak powstała Czechosłowacja. Zwycięzcy brali wtedy odwet za tysiąc lat dominacji – żyjących na Słowacji Węgrów trzymano w posłuszeństwie twardą ręką. Tuż przed wybuchem wojny Węgrzy odzyskali część południowej Słowacji i triumfalnie madziaryzowali swoje dawne ziemie. Po wojnie karta się znów odwróciła i wielu Węgrów ze Słowacji deportowano za granicę.

Ten splot krzywd i urazów – teraz ma szansę stać się już tylko historią. Katolicy po obu stronach Dunaju mają dziś inne powody do niepokojów. – Liberalizm, relatywizm, a szczególnie nihilizm są naszymi wspólnymi wrogami – mówił w Ostrzyhomiu biskup Tondra. Podkreślił, że katolicy obu krajów wyznają, że „w Chrystusie stanowimy jedno i jesteśmy jednym Kościołem”. Biskupi słowaccy i węgierscy wymienili listy, w których bardzo mocno podkreślono słowa: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

A więc nasze doświadczenia pojednania z Niemcami mogą służyć jako pomocny wzorzec. Nie musimy już wybierać między sympatią do braci Słowaków i bratanków Węgrów. Tradycja św. Wojciecha, Cyryla i Metodego i wreszcie św. Stefana łączy przecież nas wszystkich – od Gdańska, poprzez słowacką Nitrę, po Budapeszt.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 28/2006