W sprawie listu na temat lustracji

Jako jeden z sygnatariuszy listu publicystów do Episkopatu Polski w sprawie lustracji jestem winien czytelnikom Przewodnika Katolickiego parę uwag w tej kwestii.

Przypomnę, że w liście jego autorzy wśród których znaleźli się tacy współpracownicy Przewodnika, jak: Maria Przełomiec, Paweł Milcarek, Marek Nowakowski czy Jan Pospieszalski wskazali...
Czyta się kilka minut

Jako jeden z sygnatariuszy listu publicystów do Episkopatu Polski w sprawie lustracji jestem winien czytelnikom „Przewodnika Katolickiego” parę uwag w tej kwestii.

Przypomnę, że w liście jego autorzy – wśród których znaleźli się tacy współpracownicy „Przewodnika”, jak: Maria Przełomiec, Paweł Milcarek, Marek Nowakowski czy Jan Pospieszalski – wskazali na swoje poruszenie sytuacją w Krakowie, w którym powszechnie szanowany kapłan, ks. Tadusz Isakowicz-Zaleski, znalazł się w sytuacji bolesnego konfliktu sumienia. Pod wrażeniem tego faktu autorzy listu wyrazili głęboki niepokój o dobro i tym samym wizerunek publiczny polskiego Kościoła. W liście przedstawiliśmy opinię, że „pilna potrzeba zbadania dokumentów jest oczywista, tymczasem jak dotąd reakcja władz kościelnych nie nadąża za dramatycznym rozwojem wydarzeń”. Konstatacji tej towarzyszyła obawa autorów listu, że w takiej sytuacji inicjatywa w sprawie lustracji w Kościele łatwo może przejść w ręce licznych i głośnych wrogów katolicyzmu w Polsce. Bolesna sprawa lustracji winna być rozwiązana zgodnie z apelem Ojca Świętego, w duchu pokuty, miłosierdzia i przebaczenia. W badania powinni być włączeni ci kapłani, którzy swoją dotychczasową aktywnością wykazali determinację w poszukiwaniu i ukazywaniu prawdy. Autorzy apelu podkreślili jednocześnie, że zabranie przez nich głosu w kwestii lustracji osób duchownych wynika z niejednokrotnie przedstawianego publicznie przekonania, że procesowi lustracji powinny podlegać wszystkie środowiska zaufania publicznego, zarówno duszpasterzy, jak i dziennikarzy. Tyle list.

Tydzień, jaki dzieli nas od upomnienia ks. Zaleskiego przez arcybiskupa krakowskiego, uspokoił nieco nastroje. Nie zmienia to konieczności uszanowania obaw arcybiskupa krakowskiego, że ksiądz Zaleski może nie unieść ciężaru odpowiedzialności przy ujawnianiu nazwisk księży, którzy ulegli naciskom SB. Problemu by nie było, gdyby wcześniej uznano jego aktywność za coś pozytywnego i wciągnięto go do działań komisji diecezjalnej ds. badania kościelnych akt SB. Ks. Zaleski został pozostawiony sam sobie.

Kapłan deklaruje, że w ciągu ostatnich paru miesięcy bezskutecznie próbował przedstawić wyniki swoich badań diecezjalnej komisji „Pamięć i Troska”. Jak twierdzi nowohucki kapelan, nic z tego nie wyszło. I jak podejrzewam, nie mogło wyjść, bo jak się dowiadujemy, komisja „Pamięć i Troska” ma służyć raczej do rozważań teologiczno-moralnych. Kto więc ma badać akta SB dotyczące księży w archidiecezji krakowskiej? Formalnie komisja historyków z Papieskiej Akademii Teologicznej, ale w ciągu ostatnich miesięcy nie słyszeliśmy zbyt wiele o jej aktywności.

W tej sprawie zderza się poczucie czasu, jakie cechuje media i poczucie czasu Kościoła. Te pierwsze żyją chwilą, dla tego drugiego perspektywą jest wieczność. Czy pomiędzy tymi dwiema perspektywami musi zachodzić sprzeczność? Niekoniecznie. Media mogą dbać, by nastroje chwili nie skłaniały ich do niecierpliwych jednoznacznych ocen. Ale też i instytucje kościelne nie mogą unikać określenia czasu swojej działalności.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2006