Logo Przewdonik Katolicki

Jedno słowo

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

W czasie uroczystości upamiętniających 50. rocznicę Poznańskiego Czerwca (bądź powstania poznańskiego) poświęcone zostały dodane do napisu na pomniku słowa O Boga. Tych słów zabrakło wcześniej na monumencie, który przecież z niemałym trudem stanął na placu Mickiewicza, gdzie kiedyś królowało niepodzielnie Serce Jezusowe. Drobna z pozoru, a niezwykle fundamentalna...

W czasie uroczystości upamiętniających 50. rocznicę Poznańskiego Czerwca (bądź powstania poznańskiego) poświęcone zostały dodane do napisu na pomniku słowa „O Boga”. Tych słów zabrakło wcześniej na monumencie, który przecież z niemałym trudem stanął na placu Mickiewicza, gdzie kiedyś królowało niepodzielnie Serce Jezusowe.

Drobna z pozoru, a niezwykle fundamentalna wręcz walka o te słowa na pomniku ma swoje znaczenie. O Boga upomnieli się poznańscy powstańcy roku 1956, wykrzykując: „Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej!”. Warto zauważyć mądrość takich ulicznych haseł rewolucyjnych (posługiwała się nimi też „Solidarność” w swoim złotym okresie). „Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej!” to było hasło w równej mierze polityczne, co aksjologiczne. Wyrażało protest przeciw sowietyzacji Polski, przeciw zmianom ustrojowym, które Polskę niszczyły i pozbawiały suwerenności, ale było także w tym samym stopniu protestem przeciwko wizji Polski pozbawionej tożsamości kulturowej. Chcieć Polski katolickiej oznaczało uznanie jej dziejów, roli chrztu, wpisania w określony krąg kulturowy, usytuowania jej jako pomostu między Słowiańszczyzną a Zachodem.

Chcieć Polski katolickiej znaczyło chcieć w niej Boga. O Boga zatem upomnieli się robotnicy, pierwej niż o wolność, prawo czy chleb (a zatem właściwą godność pracy).

Dziś ta lekcja historii poszła znacznie w niepamięć. Tym razem nie mądrość ulicy, ale tępota i ciemnota nielicznych, ale krzykliwych „oryginałów” zdaje się wołać: „Kraju Polan powstań z kolan”, co po odrzuceniu urokliwej poetyki języka à la Broniewski oznacza „Polsko, zrzuć z siebie katolicyzm”. To znaczy zrzuć z siebie swoją tożsamość, to, co najbardziej chlubne w twych dziejach – np. Akademię Krakowską i króla Zygmunta z jego „nie jestem królem ludzkich sumień”, inspiracje niepodległościowe, wolność, którą mierzy się krzyżami itp. Być może istniała jakaś Polska wyzwolona z katolicyzmu, ale nawet trudno tak orzec o okresie dziejów PRL, najbardziej bodaj ponurym w historii Polski. Na marginesie jeszcze chcę zauważyć, że różnica między „O Boga” a „powstań z kolan” to przepaść między patriotyzmem a głupotą.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki