Poznań żyje zbliżającą się rocznicą Poznańskiego Czerwca 56. Jak Kościół przygotowuje się do tego szczególnie ważnego dla Polski jubileuszu?
Przygotowania trwają już od pewnego czasu. Przede wszystkim ksiądz arcybiskup metropolita...
O zbliżającej się 50. rocznicy Poznańskiego Czerwca ’56 roku z biskupem profesorem Markiem Jędraszewskim rozmawia Adam Suwart
Poznań żyje zbliżającą się rocznicą Poznańskiego Czerwca ’56. Jak Kościół przygotowuje się do tego szczególnie ważnego dla Polski jubileuszu?
– Przygotowania trwają już od pewnego czasu. Przede wszystkim ksiądz arcybiskup metropolita Stanisław Gądecki zwrócił się do władz miasta Poznania, a także do Zarządu Regionu Wielkopolska NSZZ „Solidarność” z inicjatywą, aby treść na pomniku Poznańskich Krzyży uzupełnić o napis mówiący o tym, że demonstranci w dniu 28 czerwca 1956 r. upomnieli się o Boga w życiu publicznym – o to, żeby wróciła religia do szkół, żeby „Polska była katolicka, a nie bolszewicka” – taką treść nosił jeden z transparentów podczas demonstracji w czerwcu 1956 r. Chcemy też, aby na placu Mickiewicza znalazła się płyta upamiętniająca modlitwę Ojca Świętego Jana Pawła II przed Krzyżami w dniu 3 czerwca 1997 r. To jest bardzo ważne. Poza tym, już od kilku miesięcy o Czerwcu ’56 roku i zbliżającej się 50. rocznicy powstania poznańskiego była mowa podczas licznych spotkań z księżmi naszej archidiecezji. Chcieliśmy uwrażliwić duchowieństwo na tę rocznicę, z nadzieją, że znajdzie ona odbicie także w programach duszpasterskich.
Pod redakcją Księdza Biskupa wydano też specjalne materiały dydaktyczne?
– Przygotowaliśmy publikację tekstu inscenizacji dla młodzieży gimnazjalnej i licealnej, upamiętniającej wydarzenia 1956 roku. Do tego dołączyliśmy płytę DVD zawierającą cenne materiały źródłowe dotyczące tamtego okresu. Materiał jest zatytułowany: „Tu, na tym miejscu... Rzecz na 50. rocznicę Powstania Poznańskiego”. Publikacja ta ma pomóc młodzieży w zrozumieniu wagi tamtych wydarzeń poprzez nowoczesne środki dydaktyczne i medialne.
Przed samą rocznicą, w czerwcu odbędą się również w Poznaniu bardzo doniosłe uroczystości.
– Planujemy procesję i uroczystą Mszę św., która odbędzie się 23 czerwca w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Procesja ta, wychodząc od kościoła na Jeżycach, znów przejdzie w okolicach, gdzie 50 lat temu rozegrały się najbardziej gwałtowne walki – przy gmachu dawnego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na ul. Kochanowskiego, a także przy ubezpieczalni, na dachu której znajdowała się „zagłuszarka” niezależnych stacji radiowych, nadających z Zachodu. Tak dotrzemy na plac Mickiewicza pod Poznańskie Krzyże, gdzie zostanie odprawiona Msza św. z udziałem całego Episkopatu.
Wracając jednak do napisu na pomniku. Jak propozycja zgłoszona przez księdza arcybiskupa, by dodać słowa „O Boga” obok dotychczasowych „Za wolność, prawo i chleb”, została przyjęta przez Poznań?
– Cóż w tym pytaniu znaczy słowo „Poznań”? Są przecież władze Poznania, są urzędnicy, są wreszcie ludzie, którzy się o tym dowiadują. Myślę, że trzeba wprowadzić tu pewne ważne rozróżnienia.
Obok świadectw wielu poznaniaków, którzy pamiętają hasła religijne wznoszone podczas demonstracji na ówczesnym placu Stalina, pojawiają się też głosy określonych środowisk, że jest to nadużycie, że ten napis „O Boga” nie powinien znaleźć się na Poznańskich Krzyżach, że bunt poznaniaków w 1956 roku ograniczał się wyłącznie do haseł politycznych i ekonomicznych.
– Wydawałoby się, że 50 lat, jakie upłynęły od powstania poznańskiego, to czas wystarczająco długi, by na te wydarzenia spojrzeć w pełni obiektywnie – to znaczy zgodnie z tym, co nam podaje historia i relacje uczestników Czerwca. Tymczasem okazuje się, że w wypowiedziach niektórych osób razi albo ogromna nieznajomość faktów historycznych, albo jakieś ideologiczne zacietrzewienie. Czytałem sporo opracowań najwybitniejszych historyków zajmujących się tą tematyką i we wszystkich jest bardzo wyraźnie mowa o śpiewach religijnych, o postulatach o charakterze ściśle religijnym, o żądaniach uwolnienia Prymasa Wyszyńskiego z komunistycznego więzienia czy powrotu religii do szkół. Warto przy okazji wspomnieć, że transparent z tym ostatnim postulatem niósł 13-letni Romek Strzałkowski, zanim przed gmachem UB podniósł sztandar splamiony krwią rannych tramwajarek, za co później został zamordowany. Fakty są tutaj wyjątkowo jasne. Tych, którzy je podają w wątpliwość, mogę odesłać do – być może bardziej dla nich wiarygodnych, przechowywanych w IPN-ie raportów funkcjonariuszy UB, którzy gorliwie kręcili się w tłumie. W raportach tych bardzo wyraźnie odnotowano, że demonstranci na placu Stalina i na Kochanowskiego śpiewali pieśni religijne i wznosili hasła o charakterze religijnym i kościelnym. Raporty te były sporządzane bardzo obiektywnie i skrupulatnie, miały przecież stanowić podstawę analiz dla ówczesnych rządców PRL-u.
Dla Kościoła poznańskiego dzień 28 czerwca 1956 r. jest szczególnie wyjątkowy. Podczas gdy na Kochanowskiego w Poznaniu manifestanci wznoszący religijne hasła byli ostrzeliwani przez funkcjonariuszy UB, na prawym brzegu Warty, na Ostrowie Tumskim, otwierano odbudowaną po zniszczeniach wojennych katedrę...
– Otwierano i konsekrowano. Dodajmy, że odbywało się to w podwójnie dramatycznych okolicznościach. Pierwsze to oczywiście wydarzenia, które miały wtedy miejsce na ulicach miasta. W pewnym momencie przerodziły się one w prawdziwe walki i powstanie. Z drugiej zaś strony fakt, że prawdziwy orędownik odbudowy katedry poznańskiej, najstarszego kościoła katedralnego w Polsce, arcybiskup Walenty Dymek nie mógł już sam otworzyć i konsekrować katedry, gdyż był wówczas ciężko chory. W jego imieniu dokonał tego ówczesny sufragan poznański biskup Franciszek Jedwabski. Jest w tej zbieżności jakaś niezwykła wymowa. Pamiętajmy, że powstanie poznańskie 1956 roku wybuchło w wigilię uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła – patronów nie tylko poznańskiej katedry, ale i całego miasta Poznania.
Obok wielu inicjatyw, jakie pojawiają się w związku z 50. rocznicą Poznańskiego Czerwca, ma powstać też książka na temat tych wydarzeń, przygotowywana obecnie pod redakcją Księdza Biskupa. Jaki jest cel tej publikacji?
– Chciałbym, aby znalazły się w niej materiały, które będą próbą odkłamania historii, czyli pokazania pełnej prawdy, zwłaszcza w wymiarze religijnym, dotychczas przemilczanym. Po drugie, chciałbym, aby poprzez tę książkę została utrwalona pamięć. To jest niezwykle ważne – bez pamięci nie ma własnej tożsamości, nie ma też przyszłości. Wreszcie chciałbym, aby książka ta pomogła w przebaczeniu. Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran czy też o to, żeby budzić nienawiść. Ta książka ma pobudzać do jakieś wielkiej zbiorowej refleksji, do uświadomienia sobie tego, co dzieje się z człowiekiem i ze społeczeństwem, kiedy wprowadza się na siłę system pozbawiony najbardziej fundamentalnych wartości i odniesień – do Boga i religii. Ci, którzy przed ponad 50 laty tworzyli Polskę, programowo nie wierzyli w Pana Boga. Protest robotników Poznania, ten niezwykły wybuch wolności, największe zgromadzenie ludzi w Poznaniu po 1939 roku, świadczył o tym, że ludzie upomnieli się o wszystkie wartości, składające się na całą rzeczywistość cielesną i duchową człowieka. Żądania ekonomiczne zostały wyartykułowane w czerwcu 1956 w Poznaniu w sposób niezwykle dramatyczny. Ludzie żądali chleba – pomyślmy, do jakiego głodu komuniści doprowadzili rolniczą przecież Wielkopolskę. Były też żądania o charakterze politycznym – domagano się wolności, sprawiedliwości, wolnych wyborów pod egidą ONZ. Ale robotnicy Czerwca pragnęli też tego, żeby ład Polski był budowany na trwałych wartościach chrześcijańskich. Upomnieli się o to ci, którzy zgodnie z ówcześnie obowiązującą doktryną marksistowską powinni być jak najdalej od takich właśnie haseł – robotnicy, najbardziej przodująca klasa społeczna, oraz młodzież, niezwykle intensywnie indoktrynowana w duchu marksistowskiego materializmu. To niezwykły fenomen!
Coraz częściej mówi się o powstaniu poznańskim 1956 roku. Taka nazwa pojawia się też między innymi w książce przygotowywanej pod redakcją Księdza Biskupa.
– Te słowa oddają pełną prawdę o tamtych wydarzeniach. W większości ulegliśmy, niestety, propagandzie komunistycznej, która od samego początku chciała pomniejszyć wymowę tego, co się naprawdę wtedy zdarzyło w Poznaniu. Używała więc na ich określenie licznych eufemizmów: „incydenty”, „wydarzenia”, „wypadki”... Wypadek jest wtedy, kiedy ktoś upadnie na chodniku, tymczasem w Poznaniu ludzie padali na chodnikach nie przez skręconą nogę, ale od kul ze strony komunistycznej władzy. Zresztą w pewnym momencie demonstracja robotników przemieniła się w żywiołowe walki, które przez wiele godzin trwały na ulicach Poznania. Przeciwko około 400 walczącym zbrojnie demonstrantom skierowano dwie dywizje pancerne i dwie dywizje piechoty; tych żołnierzy razem z milicjantami i funkcjonariuszami UB było ponad 12 tysięcy! Zawsze można zapytać: co to za powstanie, które nie miało przywódców, precyzyjnie opracowanego planu walki? Trzeba jednak wiedzieć, że są dwa rodzaje powstania – te przygotowywane od dawna z dużą precyzją, jak powstanie warszawskie, ale i te spontaniczne, kiedy ludzie wychodzą na ulice upomnieć się pokojowo o swe prawa, a rządzący kierują przeciwko manifestantom wojsko i lufy karabinów. Na to ważne rozróżnienie kładzie szczególny nacisk wybitny historyk poznański, profesor Lech Trzeciakowski, przyrównując Poznański Czerwiec do trzech bardzo ważnych wydarzeń. Pierwsze miało miejsce w Lyonie w połowie XIX wieku, to słynne powstanie tkaczy lyońskich. Następnie w 1905 roku było powstanie w robotniczej Łodzi, które pociągnęło za sobą bardzo wiele ofiar. Wreszcie w roku 1953 r. doszło do powstania w Berlinie, nazywanego tam właśnie „Arbeiteraufstand” – powstaniem robotniczym.
Czerwiec ’56 szczególnie doceniał sam Ojciec Święty Jan Paweł II. Kiedy w 1983 r. jako papież po raz pierwszy przybył do Poznania, chciał modlić się pod stojącym na placu Mickiewicza od dwóch lat pomnikiem Czerwca.
– Jednak możliwości tej modlitwy wówczas mu odmówiono. To też świadczy o tym, jak wielka nienawiść wobec prawdy ciągle jeszcze panowała w ówczesnych strukturach władzy. Wiem, że na życzenie Ojca Świętego w tej sprawie dodatkowo rozmawiał z sekretarzem KC PZPR Kazimierzem Barcikowskim ówczesny metropolita poznański abp Jerzy Stroba. Odpowiedź władz komunistycznych była zdecydowanie negatywna. Papieżowi odmówiono prawa modlitwy pod Poznańskimi Krzyżami! W 1983 r. na Łęgach Dębińskich Jan Paweł II powiedział więc, że „w duchu klęka” pod tymi Krzyżami. Ludzie chcieli później niejako w jego imieniu przyjść pod Krzyże i tam się pomodlić. Cały ten teren był jednak otoczony szczelnym kordonem zomowców, a na niebie latały dwa helikoptery z głośnikami, z których nawoływano do rozejścia się. Jakaż jednak była wielkość ufności i cierpliwości, jakaż była potęga modlitwy Papieża, skoro w dniu 3 czerwca 1997 roku, podczas swego drugiego pobytu w Poznaniu, mógł wreszcie modlić się pod Poznańskimi Krzyżami. Pozostanie niezapomniany obraz modlitwy Ojca Świętego, pochylonego przed Krzyżami na klęczniku, przy milczeniu około stu tysięcy ludzi, którzy przybyli tu, by być z nim i wyznać swoją pamięć o Czerwcu... Jak zatem w takim właśnie miejscu, dziś, w wolnej i suwerennej Polsce, nie upomnieć się „o Boga” na pomniku Ofiar Czerwca ’56?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













