Głoszenie wiary w zmiennych warunkach życia pozostaje stałym wyzwaniem aż do Paruzji. Nauczanie Kościoła pokazuje, jak przezwyciężać napięcia pomiędzy tym co uniwersalne, a partykularne.
Wspólna przestrzeń mimo różnic
Podróże wakacyjne bywają momentami doświadczenia różnorodności chrześcijaństwa. Nie jest to tylko różnorodność związana z wielością tradycji i obrządków, ale widać ją także w węższym wymiarze. Wystarczy dzisiaj przekroczyć granicę jednego kraju europejskiego, aby znaleźć się na liturgii sprawowanej w zupełnie innym języku. W diecezjach na sąsiedniej Litwie możemy trafić na msze, na których w rozdawaniu Komunii Świętej biorą udział nadzwyczajne szafarki, których nie znajdziemy jeszcze w świątyniach po „naszej” stronie Puszczy Augustowskiej. W mniejszych parafiach w czeskim Beskidzie Morawsko-Śląskim zaobserwujemy, iż klęczy się od aklamacji Sanctus, aż po zakończenie modlitwy eucharystycznej. W kościołach w Chorwacji w czasie niedzielnej mszy św. usłyszymy tradycyjny, melodyjny śpiew chóralny nawiązujący do dziedzictwa dawnego chorału głagolickiego.
Wśród tych mniej lub bardziej subtelnych różnic związanych z miejscowymi zwyczajami dostrzeżemy też elementy wspólne. A więc tę samą mszę świętą, z tym samym wyznaniem wiary i podobnymi wezwaniami w modlitwie wiernych, te same święte obrazy i figury oraz tych samych świętych. Przemierzając Europę z północy na południe, od krajów nadbałtyckich aż po Triest i przedmieścia Belgradu, ujrzymy wyrastające pośród pól i zabudowań podobne kościoły z jedną lub dwoma wieżami z zegarem oraz perły czeskiego baroku sakralnego. Podążając ze wschodu na zachód i zwracając się jeszcze dalej, w stronę Półwyspu Iberyjskiego, miniemy majestatyczne katedry w Akwizgranie, Metzu i Paryżu. Dostrzeżemy potężną konstrukcję bazyliki Sagrada Família w Barcelonie, jak to zauważył Leon XIV podczas pielgrzymki do Hiszpanii, zwróconą niczym latarnia morska ku Morzu Śródziemnemu. Być może również dotrzemy aż do Sanktuarium Chrystusa Króla w Almadzie pod Lizboną, z górującą nad Tagiem ogromną statuą Zbawiciela. Wędrując po drogach Starego Kontynentu z katedrami i bazylikami jako punktami orientacyjnymi można ujrzeć wspólną przestrzeń kulturową stworzoną przez katolicyzm. Zanegowanie istnienia tej przestrzeni byłoby obiektywnie zafałszowaniem naszej kontynentalnej tożsamości. Stworzonej, oczywiście obok innych miejsc, przez wspólnotę cywilizacyjną wyrastającą z chrześcijańskiego Rzymu.
Wydobyć naturalny potencjał
Czy jednak zrośnięcie się chrześcijaństwa z kulturą życia zbiorowego, jej określonym kodem i konkretnym obszarem geograficzno-politycznym wystarczy do tego, aby uznać je za w pełni przeniknięte orędziem Chrystusa? Jak dokonać właściwej akomodacji wiary, czyli przystosować jej stały i niezmienny fundament do zmiennej rzeczywistości? Jak uczynić wiarę kompatybilną ze stanem, w którym poszczególne kultury ulegają transformacji, a niekiedy słabną i zanikają w długotrwałych procesach dziejowych? Tak jak wielkie imperia, które teraz są już tylko historycznym wspomnieniem? Łatwo można przy tym poprzestać na postawie swoistej intelektualnej i duchowej stagnacji. Uznać, że Kościół katolicki zamknął się w konkretnej formie geograficzno-cywilizacyjnej i złotej epoce historycznej. Następnie stwierdzić, iż form tych należy bronić jako artefaktów kultury przed dynamiką współczesności. Taka logika prowadzić może do popularnej dzisiaj postawy „chrześcijaństwa kulturowego”, a co za tym idzie, instrumentalnego traktowania wiary i Kościoła tylko jako nośników symboliki tożsamościowej i elementu mobilizacji społecznej w sytuacji powszechnej polaryzacji.
Rozwijające się przez wieki nauczanie Kościoła proponuje zapewne bardziej wymagającą drogę. Harmonijnie łącząc ze sobą pozorne przeciwieństwa: to, co partykularne i uniwersalne, dawne i teraźniejsze, europejskie i pozaeuropejskie, ukazuje drogę do uwolnienia naturalnie tkwiącego w człowieku i ludzkiej kulturze pierwiastka chrześcijańskiego. Pierwiastka o charakterze twórczym i żywym, mogącym realizować się w najróżniejszych okolicznościach społecznych i historycznych, nie będącym zastygłym lub wręcz „muzealnym” kształtem. Ks. Józef Tischner w zbiorze Polska jest Ojczyzną zauważył: „Znamienna jest (...) podstawowa zasada apostolstwa, zasada dialogu z pogańskim światem, anima naturaliter christiana — dusza człowieka jest z natury chrześcijańska. Apostolstwo nie polega tu na tym, żeby człowiekowi narzucić od zewnątrz chrześcijański uniform, ale na tym, żeby z głębi duszy człowieka wydobyć i rozwinąć istniejące tam od urodzenia chrześcijaństwo. Być chrześcijaninem, to w pewnym sensie stawać się sobą”.
Dzieje chrześcijańskiej akomodacji kulturowej są w istocie również dziejami stopniowego odkrywania tego potencjału w życiu społeczności i narodów, w specyficznych uwarunkowaniach kolejnych epok historycznych. Pierwszą falą takiego przystosowania się było wyjście chrześcijaństwa z Galilei ku światu kultury grecko-rzymskiej. Ewangeliści synoptyczni, nie zmieniając treści Objawienia, umiejętnie reinterpretowali jego przesłanie tak, aby trafiło do różnorakich społeczności, także etnicznych. Św. Marek skierował przekaz do pogan, najprawdopodobniej do Rzymian, którym zasadniczo obca była tradycja żydowska. Św. Mateusz przeciwnie zaś – adresował swoją Ewangelię do Żydów i członków synagog, św. Łukasz – skupił się na potrzebach i wrażliwości słuchacza ze świata helleńskiego. Gwarantem jednolitości Objawienia, pomimo różnic kulturowych i zmieniających się warunków społeczno-polityczno-ekonomicznych, było Magisterium Kościoła, pomagające ukierunkować i konfrontować zmienne okoliczności życia z niezmiennym słowem Bożym.
Przenikanie chrześcijaństwa do coraz to nowych kultur i w nowych warunkach politycznych widzieli Ojcowie Kościoła. Św. Ambroży, Tertulian, Orygenes i św. Augustyn dostrzegali, że cały świat orbituje wokół Chrystusa, zawierając się w jego łonie. Kościół jest więc zasadą kosmicznej jedności ziemi, nieba i rodzaju ludzkiego, niezależnie od czynników geograficznych, etnicznych i politycznych. Chorus Christi ab Oriente ad Occidentem consonat („Chór Chrystusowy zgodnie rozbrzmiewa od Wschodu do Zachodu”) – powtarzał święty z Hippony, wskazując na nieustanne rozszerzanie się Kościoła wśród wszystkich ludów złączonych więzią pokoju, która dzięki temu rozprzestrzenia się aż po krańce ziemi. Nie oznacza to jednocześnie, że zaciera się indywidualna tożsamość człowieka i tożsamość społeczności, zyskuje ona jednak nowe potwierdzenie i rozwój w uniwersalnym i dla każdego otwartym organizmie Kościoła. Mellitus, pierwszy ordynariusz Londynu, pisał w kwestii misji wśród Anglosasów, że nie należy niszczyć świątyń pogańskich w Albionie, ale usuwając z nich wizerunki bożków, skropić dawne świątynie wodą święconą, umieścić w nich ołtarze i relikwie męczenników. Papież Grzegorz I z kolei zwracał uwagę, aby pewne tradycje Kościoła rzymskiego i galijskiego przenieść do Anglii, ale jednocześnie zharmonizować je z wyspiarską kulturą i mentalnością – uwarunkowania miejscowe i zwyczaje są bowiem dla ludzi, a nie ludzie dla zwyczajów. Wtedy już dostrzegano więc, że związek kultur lokalnych i uniwersalnego nauczania chrześcijańskiego nie musi mieć charakteru antagonistycznego, ale dopełniający. Wiarę poznaje się także za pomocą lokalnej kultury, poprzez wydobycie z niej elementów naturalnie chrześcijańskich.
Dostrzeżenie pluralizmu
Głębokie zakorzenienie się chrześcijaństwa w cywilizacji Starego Kontynentu, od średniowiecza skutkujące ze wzrastającą potęgą Kościoła obrządku rzymskiego, a następnie intensywna ekspansja polityczna i podboje globalne ze strony katolickich imperiów Hiszpanii i Portugalii bez wątpienia przyczyniły się do stworzenia europejskiej christianitas opierającej się na łacińskiej i katolickiej tożsamości kulturowej. Stan ten, naruszony w czasach Reformacji, obok niewątpliwych wielkich osiągnięć cywilizacyjnych wiązał się też z pewnym zastygnięciem formy katolickiej i ograniczeniem jej w znacznym stopniu do ram kultury zachodniej. Działo się to także w obliczu słabości i mniejszej siły oddziaływania wschodniego płuca chrześcijaństwa. Powstałe w wyniku kolejnych unii katolickie Kościoły Wschodnie długo znajdowały się sytuacji uboższego krewnego i petenta, muszącego zabiegać o uwagę rzymskiego centrum. Ponadto, traktując je długo w sposób podejrzany o brak pełnej lojalności, poddano je procesom odgórnej latynizacji, co powodowało szereg napięć. Podobnie ewangelizacja na Dalekim Wschodzie i Ameryce Łacińskiej, prowadzona aktywnie dzięki dynamice i aktywności akomodacyjnej jezuitów, po pewnym czasie zaczęła natrafiać na przeszkody związane z interesami politycznymi dworów panujących Hiszpanii i Portugalii, hamującymi procesy autentycznej ewangelizacji ludów, znajdujących się albo pod panowaniem kolonialnym, albo państw, z którymi Madryt i Lizbona prowadziły grę dyplomatyczną, w której chrześcijaństwo było jedynie jednym z pionków na geopolitycznej planszy.
Zmiany cywilizacyjne – coraz większa łatwość komunikacji i podróżowania oraz upadek dużych imperiów – przyczyniły się też do zmiany myślenia w samym Kościele. W liście apostolskim Maximum illud z 1919 r. papież Benedykt XV zalecił na terenach pozaeuropejskich tworzenie rodzimego charakteru Kościołów lokalnych. „Skoro bowiem Kościół Boży jest powszechny, stąd żadnemu narodowi nie może być obcy; jest więc rzeczą najodpowiedniejszą, aby każdy naród miał swoich własnych kapłanów, którzy staliby się zdolnymi mistrzami i kierownikami swoich ziomków do wiecznego zbawienia” – ogłosił. Jego następca, Pius XI, udzielił w 1926 roku sakry biskupiej pierwszym sześciu Chińczykom w dziejach, co na ówczesne czasy stanowiło wręcz sensację.
Doświadczenie II wojny światowej i agresywnych ideologii totalitarnych jeszcze bardziej utwierdziło w Kościele świadomość pluralizmu kultur i niewiązania się z jedną, konkretną kulturą lub obszarem na mapie. W orędziu radiowym na pierwsze powojenne Boże Narodzenie w 1945 roku Pius XII oznajmił: „(…) Kościół nie stoi z dala od narodów, niejako w niedostępnej i nieuchwytnej wyniosłości. Jak bowiem Chrystus stał wśród ludzi, tak żyje i Kościół wśród narodów; jak Chrystus przyjął prawdziwą naturę ludzką, tak i Kościół obejmuje to wszystko, co pierwotnie jest ludzkie (…)”. W wydanej sześć lat później encyklice Evangelii Praecones papież dodał, że przez przyjęcie Ewangelii narody nic nie tracą, a wręcz pomaga im to odnaleźć we własnej kulturze i zwyczajach wszystko co dobre, piękne i szlachetne. Zaznaczył przy tym, że Kościół nie gardził ani nie odrzucał filozofii pogańskiej, ale chciał oczyszczać je z błędów poprzez odnalezienie w nich zalążków wiecznej prawdy chrześcijańskiej. W posłaniu do Międzynarodowego Kongresu Historyków w 1955 roku papież dobitnie zaznaczył: „Kościół nie identyfikuje się z żadną kulturą; jego natura zabrania mu tego wprost. Jest jednak gotów do nawiązania kontaktów z każdą kulturą, zachowując i doprowadzając do rozkwitu wszystko, cokolwiek nie stoi w sprzeczności z ludzką naturą”. Dopełnienie tego nauczania znajdziemy w encyklice jego następcy, św. Jana XXIII Princeps Pastorum z 1959 roku: „Kościół nie utożsamia się z jedną tylko jakąś kulturą, z pogardą dla drugich, a choćby nawet z kulturą Europy czy innego zachodniego narodu, chociaż – jak wykazuje historia – łączą go z nią jak najściślejsze kontakty (…) jest gotów wszystko, co człowieka wzbogaca umysłowo i duchowo, uznawać, przyjmować w siebie i pozytywnie również popierać; przy tym jest obojętne, czy pochodzi to z innych części świata, a nie z rejonów Morza Śródziemnego, które za zrządzeniem Opatrzności Bożej były kolebką Kościoła”.
Dziesięć lat później, podczas pierwszej podróży apostolskiej do Afryki, papież św. Paweł VI w katedrze w Kampali, stolicy Ugandy, zwrócił się do zgromadzonych, aby budowali Kościół o charakterze rodzimym, afrykańskim, nie bojąc się uprawnionego i pożądanego we wspólnocie wiary pluralizmu kultur i form. Po latach ten autentyczny koloryt mogliśmy zobaczyć przy okazji pielgrzymki Leona XIV na ten kontynent.
Jak więc podejść do zamieszczonego w tytule dylematu: kultura chrześcijańska czy chrześcijaństwo kulturowe? Chrystus i Ewangelia docierają i odnajdują się w każdej kulturze, pomagając odkryć jej najgłębszy sens i cel oraz pielęgnować to, co w niej dobre i wartościowe. Dlatego kultura chrześcijańska powinna pozostawać przede wszystkim przestrzenią życia w Chrystusie, a nie być redukowana do znaku tożsamości politycznej i cywilizacyjnej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.










